Z naszego wakacyjnego domu do Marbelli mamy ok. 20 minut samochodem. Po długim rannym leniuchowaniu wyruszamy, żeby zobaczyć wielkanocną procesję, ale też słynną Marbellę, która oprócz swojego historycznego uroku ma też nowoczesne oblicze.

PARKING
Żeby cokolwiek zobaczyć trzeba najpierw zaparkować. Polecam parking przy C. Fuengirola 20, cena 5€, ale cała ulica dojazdowa ma miejsca postojowe bezpłatne.
ZWIEDZANIE

Z parkingu zlokalizowanego przy porcie rybackim Puerto de la Bajadilla wchodzimy na nadmorską promenadę Paseo Marítimo, którą możemy dojść (7 km od centrum) do Puerto Banús, uważanego za najbardziej luksusowy port w całej Hiszpanii. Oferuje on wspaniałe widoki na wybrzeże i pasmo górskie Sierra Blanca, ale przede wszystkim przyciąga bogatych i wpływowych, a także sławnych. Nie jest zatem rzadkością widok jachtów wielkości apartamentowca czy sklepów i aut luksusowych marek. Warto odwiedzić to miejsce późnym wieczorem, rozświetlone światłami, gdy kwitnie życie towarzyskie. Co prawda to „odkrycie” jeszcze przede mną, może podczas kolejnego wyjazdu. Byłam tylko w centrum handlowym, w którym zwróciła moją uwagę ilość i różnorodność słynnych marek odzieżowych.
Apartamentowce i hotele przy Paseo Marítimo prezentują się całkiem dobrze, ale to nie miejsce, w którym chciałabym wypoczywać. Jest zbyt tłocznie i jak dla mnie mało kameralnie, choć plaże wyglądają nieźle.
Promenadę opuszczamy tuż przed Puerto deportivo de Marbella, portem jachtowym z dobrą bazą gastronomiczną. Skręcamy w Avenida del Mar, z 10 rzeźbami Salvadora Dali, czyli aleję łączącą promenadę ze starym miastem.
Bardzo lubię twórczość Salvadora Dali więc to dla mnie prawdziwa gratka.

Na końcu alei usytuowany jest park Parque de la Alameda z centralną fontanną Fuente Virgen del Rocio i ławeczkami z płytek azulejos.

A za parkiem znajdziemy Stare Miasto (Casco Antiguo) z labiryntem brukowanych, wąskich uliczek, małymi placykami, bielonymi domami, rzymskimi zabytkami.


Ponieważ naszym celem jest zobaczenie procesji wielkanocnej, udajemy się na obrzeża Casco Antiguo.



Serce starego miasta jest zatłoczone, przez co niektóre miejsca np. Plac Pomarańczowy (Plaza de los Naranjos) są niedostępne. Plac ten stał się administracyjnym, gospodarczym i społecznym centrum miasta po przybyciu monarchów katolickich w 1485 roku (Maurowie panowali od VIII – XV w). Zbudowano na nim pierwszy sakralny budynek Ermitę de Santiago. Na Plaza de los Naranjos wśród drzewek pomarańczy stoi pomnik z brązu króla Hiszpanii Juana Carlosa, znajduje się tu renesansowy Ratusz oraz Casa del Corregidor, czyli Dom Burmistrza.

Przy Plaza de la Iglesia (na szczęście był dostępny) znajduje się jeden z najważniejszych budynków w Marbelli, Iglesia de Nuestra Señora de la Encarnación (Kościół Matki Bożej Wcielenia). Imponujący kościół z dzwonnicą widoczną z wielu punktów w mieście, ma barkowy ołtarz i największe organy jakie powstały w Hiszpanii w XX wieku. Patronem miasta Marbella od dnia muzułmańskiej kapitulacji jest San Bernabé, którego pomnik stoi właśnie na tym placu.


Na koniec jeszcze o miejscu, do którego nie dotarliśmy i tak naprawdę nie wiem czy warto.
Mila de Oro (bardziej znana jako Golden Mile) to prestiżowa dzielnica mieszkalna z luksusowymi posiadłościami na wzór Beverly Hills. W 1946 roku Marbella była jeszcze cichą, rolniczo-rybacką wioską liczącą ok. 10 000 mieszkańców. Wszystko zmieniło się dzięki markizowi Ricardo Soriano i jego krewnemu, księciu Alfonso de Hohenlohe. Nastąpił zwrot ku luksusowi. Ten drugi kupił tu wiejska posiadłość i otworzył w 1954 roku słynny hotel Marbella Club, co przyciągnęło europejską arystokrację, gwiazdy kina oraz miliarderów (Audrey Hepburn, Brigitte Bardot, księżna Diana, Sean Connery, Rod Stewart, Hugh Grant). Trend trwa nadal, bogatych i sławnych w Marbelli nie brakuje.
Spędziliśmy w Marbelli jedno popołudnie i mam wrażenie, że każdy w tym kurorcie znajdzie coś dla siebie, a czego chcemy doświadczyć to już nasz wybór.


Podróż, kwiecień 2026
