Gruzja

Bolnisi i supra w kamiennym młynie

0693-droga-z-davit-gareji-do-bolnisiZe wspaniałym widokiem azerbejdżańskiej równiny ruszamy do celu naszej dzisiejszej podróży, czyli do Bolnisi. Do noclegu mamy ok. 120 kilometrów. Na początku droga gruntowa jest niczego sobie, ale cieszymy się, że wkrótce zgodnie z opisem na mapie wjedziemy na ważną drogę krajową. No niestety, ważna droga krajowa okazała się dużo, dużo gorsza, czyli pokruszony asfalt z głębokimi dziurami. Co prawda okazała się drogą trzy, czasami cztero pasmową, ale polegało to na robieniu kolejnych dzikich dróg, tzn. obok drogi asfaltowej biegły drogi gruntowe. Kiedy na użytkowanym odcinku zrobiły się duże doły, powstawała kolejna równoległa droga gruntowa. Współczuliśmy Włochom, którzy przemieszczali się po tej drodze camperem. Tak więc te ponad 100 km jechaliśmy naprawdę dosyć długo.

Do Deutsche Muehle czyli do Niemieckiego Młyna w Bolnisi, Sioni Street 4. dojechaliśmy przed 20.

W hotelu cisza, brama zamknięta, na szczęście jest Pan pilnujący obiektu. Ponieważ przyjechaliśmy późno, a mieliśmy być jedynymi gośćmi, manager pojechał do domu, zwolniono personel kuchni. Gruzin chce wzywać z powrotem personel, ale po krótkiej dyskusji, decydujemy, że nie ma sensu, bo powrót personelu i oczekiwanie na posiłek to min 2 godziny. Jedziemy więc do sklepu i kupujemy to co zwykle chleb, ser, pomidory, cebulę, ogórki, wodę i koniak, wyjątkowo salami i tego typu wędliny. Ponieważ para naszych współpodróżników została dziś dziadkami, trzeba się cieszyć i biesiadować, a więc supra. Do dyspozycji dostajemy całą kuchnię i restaurację. Pojawia się manager, ale zostaje z nami tylko na chwilę, pije za zdrowie noworodka i opuszcza nas. Za to Gruzin pilnujący obiektu zostaje z nami dłużej, zapraszamy go na kolację i mamy okazję posłuchać osławionych gruzińskich toastów. Faktycznie, dla nieprzyzwyczajonych Polaków, delikatnie mówiąc są one trochę przydługie.

Rano jemy śniadanie „na bogato”, tam gdzie my kręciliśmy się wieczorem, kręci się teraz personel.

Na koniec parę słów o hotelu. Jak sama nazwa wskazuje właścicielem jest niemiecki przedsiębiorca Achim Depta. Nowy hotel i restaurację zbudowano w 2013 roku, tradycyjnie z kamienia i drewna. Wewnątrz została odrestaurowana stara, kamienna ściana młyna, którą można podziwiać w pomieszczeniu restauracyjnym.

Z zewnątrz budynek hotelu wygląda tradycyjnie, chociaż od razu zwraca uwagę piękne odrestaurowanie i otaczająca go zieleń, szczególnie kwitnąca lawenda. W środku znajdują się przytulne, nowocześnie wyposażone pokoje i duża restauracja.

0709-bolnisi 0710-bolnisi

To już druga noc w Gruzji, gdy śpimy w miejscu, którego właścicielem jest obywatel Niemiec.

Zwiedzanie Bolnisi odbywa się tylko z samochodu (na tyle starcza czasu), tym bardziej, że rano jest niezbędna wizyta w wulkanizacji.

Podróż, czerwiec 2014.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *