Kolejny przystanek tego dnia to Dawid Garedża. Jest to jedno ze świętych miejsc dla Gruzinów.

Zanim tam dojedziemy, szukamy restauracji Oaza, prowadzonej i założonej przez Polaków. Słyszeliśmy o niej przed wyjazdem w DDTVN, poczytaliśmy w Internecie, tam właśnie planujemy dzisiejszy obiadowy posiłek. Tym bardziej, że patrząc na ciągnące się kilometrami bezludne wzgórza, miejscami wyglądające jak step, pustostany z dziurami po oknach, wiatr wiejący niemiłosiernie, czyli kompletne pustkowie, restauracja w takim miejscu brzmi intrygująco.
Pod małą wsią Udabno (to po gruzińsku pustynia), dwójka Polaków otwiera knajpę. Myślę sobie, muszą kochać to miejsce. Fakt okolica niesamowita, ale mieszkać tu ?

W końcu widzimy, piętrowy dom z pustaków, pomalowany na biało, z kolorowymi okiennicami. Wystrój restauracji bardzo prosty – zbite z palet stoły, przykryte chłopskimi narzutami, stare zdjęcia na nierównych ścianach.
Przy barze wita nas właściciel, mocno zmęczony. Już za chwilę wiemy dlaczego. Gościł motocyklistów z Polski, których mijaliśmy całkiem niedawno.
Zamawiamy dania z miejscowych warzyw i mięs, dobrze schłodzone wino, lokalny bimber czyli po prostu cza-czę.
Rozmawiamy, jak powstało to miejsce, o zatrudnieniu miejscowych do remontu i o tym, że w Oazie gotują kobiety ze wsi.
Miło spędzamy czas, ale czeka na nas Dawid Garedża. Kupujemy przed odjazdem swańską sól, którą widzieliśmy wcześniej w sklepikach w Mestii. Jak nazwa wskazuje przyprawa ta pochodzi z górzystego regionu Swanetii, jest to mieszanina kilku ziół oraz soli wydobywanej z gór Kaukazu.
Na fb widzę, że Oasis Club działa znakomicie i ciągle się rozwija.
Historia kompleksu monastyrów Dawid Garedża sięga VI w. n.e. kiedy w okolice góry Garedża przybył syryjski mnich Dawid i postanowił osiedlić się z jednej z tutejszych naturalnych jaskiń. Część monastyrów wchodzących w skład kompleksu jest wykutych w skale. Okres rozkwitu przypada na IX w. Wiek XIII to czas najazdów Mongołów i początek podupadania klasztorów. Na początku XX w. kompleksy stały puste i niszczały, obecnie żyje tam znowu kilku mnichów.

Dawid Garedża leży niemal na granicy z Azerbejdżanem. Dojazd do kompleksu możliwy jest jedynie samochodem lub taksówką, nie dociera tam żadna marszrutka. Droga jest taka sobie, ale można ją przejechać zwykłym samochodem osobowym.
Poza kompleksem monastyrów, niesamowite wrażenie robi bezkresna równina leżąca na terenie Azerbejdżanu. Mam wrażenie jakbym patrzyła na krajobraz księżycowy, widok niezapomniany.
