Davos

Davos, najwyżej położone miasto w Europie.

Davos położone w dolinie Landwasser słynie przede wszystkim jako centrum konferencyjne oraz ośrodek sportów zimowych. Co roku słyszymy w mediach o Światowym Forum Gospodarczym (World Economic Forum WEF), które odbywa się w zlokalizowanym w środku miasta nowoczesnym Centrum Konferencyjnym.

To co jednak mnie jako zwykłego narciarza interesuje, to Davos jako zimowa metropolia dla miłośników jazdy na nartach i snowboardzie. Na wysokości pomiędzy 1124 a 2844 m n.p.m. znajdziemy 58 wyciągów, 300 km tras zjazdowych, 75 km tras do jazdy na nartach biegowych, dwa sztuczne lodowiska i największe w Europie lodowisko naturalne – do jazdy na łyżwach i gry w curling. Przypomnę jeszcze o trasach do zjazdów sankami i 11 km przygotowanych zimowych szlaków wędrownych.

Tyle informacji ogólnie znane, a teraz trochę moich wspomnień. Po pierwsze, jeśli chodzi o warunki śniegowe (nie te zależne od natury), to nie mam żadnych zastrzeżeń, codziennie super przygotowane trasy. Uwielbiam w Szwajcarii to, że nie ma tłoku na trasach i tak było w przypadku Davos.

Można sobie pozwolić na szybszą jazdę (myślę raczej o kolegach „wyczynowcach”, a nie o sobie), bez obawy zderzenia z innym narciarzem.

Infrastruktura narciarska jest bardzo zróżnicowana (może przez 8 lat się zmieniło) tzn. od nowoczesnych, średnio-nowych po naprawdę stare krzesełka. Wszystkie działają bez zastrzeżeń, co jest najważniejsze. Trasy są piękne widokowo, a każdy narciarz znajdzie coś dla siebie, nawet Ci najbardziej wymagający.

Nasza narciarska grupa znalazła w bardzo dobrej cenie apartament w byłym Holenderskim Sanatorium dla Astmatyków, zlokalizowanym w samym centrum miasta. Do dyspozycji mieliśmy całe piętro, z dużą ilością łazienek, zakamarków itp. Musieliśmy się trochę oswoić z tą przestrzenią, która pomimo prostego wystroju była super wygodna i miała wszystko co niezbędne dla naszych potrzeb. Niestety od jakiegoś czasu nie widzę tego miejsca w ofercie mieszkaniowej, a szkoda.

Najbardziej żałuję, że nie zobaczyłam dwóch niżej opisanych atrakcji. Może jest to pretekst, aby tu wrócić, w końcu spędziliśmy tu super tydzień.

Davos to spory kurort (dawniej znane uzdrowisko), w którym Tomasz Mann umieścił akcję „Czarodziejskiej góry”. Akcja powieści toczy się w budynku w stylu secesyjnym, otwartym jako luksusowe sanatorium w 1990 r. Teraz jest to górski hotel, którego oryginalna forma została zachowana do dziś. Z centrum Davos, pociągiem Schatzalp w zaledwie cztery minuty możemy dojechać do “Czarodziejskiej góry”.

Miłośnicy piwa mogą odwiedzić Browar Monstein – jeden z najwyżej położonych browarów w Europie (co jest naturalne biorąc pod uwagę położenie Davos) i pierwszy browar w kantonie Gryzonia.

Chyba naprawdę trzeba tu wrócić…

Podróż, luty 2010 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *