Alcobaca, nasz kolejny cel, to przyjemne miasteczko żyjące w cieniu opactwa Santa Maria de Alcobaça, zbudowanego przez zakon Cystersów, którzy przybyli do Portugalii w 1138 r.

W ogromnym, gotyckim kościele, będącym częścią opactwa, czuję się jakbym była w Batalha. Oba kościoły surowe, przestrzenne robią na mnie niesamowite wrażenie.

Swoją niezwykłość opactwo zawdzięcza Cystersom, którzy w regule milczenia pracowali i modlili się. Jakby tego było mało, stosowali regułę św. Bernarda, czyli odrzucenie zbytku i przywilejów. W XVI wieku cystersi zaczęli pogłębiać sztukę i literaturę, co zaowocowało zgromadzeniem wspaniałych rzeźb i jednego z najwspanialszych księgozbiorów w całej Portugalii. Jak to w życiu bywa priorytety się zmieniają, w klasztorze zaczęto interesować się rolnictwem, zakładano ogrody warzywne i ozdobne. Świeżo wybudowane, ogromne kuchnie (oj robią wrażenie) serwowały wyszukane posiłki. Skromność poszła w zapomnienie.

Olbrzymie kuchnie z XVIII wieku, są całkowicie wyłożone kaflami, do tego ozdobne kurki barokowe w formie medalionów, rząd zbiorników za stołami i potężne ruszty, na których można było piec 7 wołów jednocześnie. Co ciekawe, zakonnicy mogli w kuchni łowić ryby. Przepływający niedaleko strumień został skierowany do wnętrza kuchni, tak by dostarczał zawsze świeżych ryb. Dziś woda to tylko wspomnienie, warunki gruntowe uległy znacznej zmianie.


Po ogłoszonej przez władze portugalskie w 1834 r. kasacji zakonów, cystersi opuścili klasztor.

To co możemy teraz zwiedzać, choć jest tylko częścią opactwa i tak jest niesamowite. Wrażenie robią XVI wieczne sarkofagi pary królewskich kochanków: Ines de Castro i Piotra I.


Jeśli chcecie poznać tę średniowieczną historię, oto ona.
Piotr był synem króla Alfonsa IV. Zakochał się bez pamięci w dwórce, pięknej hiszpance Ines de Castro. Po śmierci pierwszej żony, przeciwstawił się niechętnemu tej znajomości ojcu i poślubił potajemnie Ines. Z obawy przed hiszpańskimi wpływami, a także niezadowolony z jej pochodzenia król polecił zamordować Ines.
Dwa lata później, po objęciu tronu, Piotr I kazał ekshumować ciało ukochanej, ubrał ją w królewskie szaty i zmusił winnych zbrodni szlachciców do całowania rozkładającej się już dłoni królowej. Grobowce i ciała Pero i Ines są ustawione tak, aby w dzień zmartwychwstania kochankowie mogli natychmiast spojrzeć sobie prosto w oczy.

Krużganki króla Dionizego lub jak kto woli Ciszy, sprzyjają zamyśleniu i kontemplacji.

Ogrody są już niestety zapuszczone, ale i tak przyjemnie się na nie patrzy.

Opactwo jest piękne, ale warto też przejść się uliczkami Alcobaca, zobaczyć jak żyją ludzie obok klasztoru. Nie brakuje tu kawiarenek, deptaków, domów pokrytych azulejos. Przyjemny spacer gwarantowany.



PS, W Alcobaca śpimy w Hotelu Santa Maria Alcobaca, na przeciwko opactwa. Bardzo wygodnie.
Podróż, październik 2018.
