Pandemia, zmęczenie obowiązkami codziennymi i tymi nadzwyczajnymi, to był sygnał do szukania chociaż częściowego odpoczynku, a na pewno sygnał do zmiany otoczenia i zrezygnowania z niektórych domowych prac. Powiem szczerze, nie przepadam za gotowaniem.
Szukałam czegoś co da nam przestrzeń, nie wymaga długiego dojazdu, ma to coś i jest przyjazne dzieciom (wyjazd z wnukami). Miałam parę typów, ale ostatecznie stanęło na tytułowej Oazie turystycznej – Spokoje.

O tym co proponuje napiszę w skrócie, bo wszystkie szczegóły znajdziecie bezpośrednio na stronach dedykowanych temu miejscu.
Beata i Karol, bardzo sympatyczni ludzie, to twórcy tej przestrzeni z czterema bardzo ciekawymi architektonicznie domkami, wygodnymi i wyposażonymi we wszystko co trzeba. Naprawdę nie miałam podczas pobytu takiej myśli, o matko nie wzięłam tego, a przydałoby się.
Właściciel uwielbia pracować w drewnie, jego wkład w budowę domków jest więc niemały. Dla maluchów stworzył świetny plac zabaw, dla turystów własnoręcznie wykonał meble do domków, grille, itp., tak, tak w metalu też się odnajduje.



Panią Beatę doceniam za pyszne domowe śniadania i obiady. W czasach pandemii dostarczane prosto do domku i to o wybranej przez nas porze. Jeśli chce się samemu gotować, nie ma problemu, w domku jest bardzo dobrze wyposażona kuchnia.
Jezioro Leźno Wielkie mamy na wyciągnięcie ręki. Z pomostem, niewielką plażą z leżakami, łódkami, rowerem wodnym, żaglówką. Jeśli jest chłodno można ogrzać się w bani lub saunie, no i oczywiście za chwilę chętni mogą się znowu ochłodzić.


Jesteśmy w kwietniu więc plażowanie i pływanie odpada, ale przyroda wynagradza na swój sposób to co niedostępne, dając nam w zamian wiosenny spektakl.
Kaczki sygnalizują nam kwakaniem, że zaraz wypłyną z zarośli i dołączą do tych pływających przy pomoście, żurawie z głośnym krzykiem przelatują nad głowami, bociany robią to cicho więc można przegapić, jak przelatują obok.

Przyjemny jest spacer linią brzegową jeziora, co chwila zachodzimy na kolejny pomost (są tu wyjątkowo gęsto), aż dochodzimy do małego zakola, gdzie pływa spokojnie biały łabędź, można na niego patrzeć do woli i wcale się nie nudzę ani ja, ani moja wnuczka.

Wielkie Leźno to gradka dla wędkarzy, w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora (niedaleko Oazy) znajduje się pięć domków, czynnych od kwietnia do października, powstały z myślą o miłośnikach tego zajęcia. Każdy domek ma swój pomost, miejsce na ognisko, huśtawkę, myślę, że wszystko co jest potrzebne, aby wyjechać zadowolonym, a przede wszystkim bogatszym o szczupaka, okonia, węgorza, lina lub inna rybkę.

Samochodem możemy wybrać się do okolicznych atrakcji, Górznieńsko – Lidzbarskiego Parku Narodowego, na spływy kajakowe Drwęcą, ścieżki przyrodnicze, szlaki spacerowe, jazdy konne, a zimą na narty (wyciąg narciarski w Kurzej Górze).
Podczas naszego pobytu nie czuliśmy potrzeby opuszczania oazy i najbliższych okolic. Dojeżdżając na miejsce już z drogi widziałam charakterystyczne domki. Moje pierwsze odczucie to była zbyt duża pustka, ale i przestrzeń. W kolejnych dniach ta przestrzeń dostarczyła nam niesamowitych widoków, przyroda malowała obraz za obrazem.

Dwa dni słońca dały nam przedsmak letniego wypoczynku, relaks na słonecznym tarasie z widokiem na plac zabaw (dla troskliwych rodziców) i jezioro to było to czego potrzebowałam, leniwego siedzenia. Plac zabaw jest na tyle oddalony od domków, że nie zakłóca odpoczynku osobom bezdzietnym.

Codzienne spacery, spokojna atmosfera i życzliwi gospodarze dopełniły miłej całości, tak potrzebnej wielu z nas.

Podróż, kwiecień 2021.
