Arzachenę chciałam odwiedzić z dwóch powodów, po pierwsze zobaczyć schody prowadzące do kościoła Santa Lucia, po drugie odwiedzić formację skalną o nazwie Roccia del Fungo czyli grzyb, napisałam o niej we WPISIE o sardyńskich skałach.
Ponieważ okoliczne wzgórza są pokryte winnicami i skarbami archeologicznymi, nie wystarczyła tylko czarująca Arzachena. Trzeba było wstąpić do winnicy, a także odwiedzić Le Tombe dei Giganti Coddu Ecchju oraz Nuraghe e Villaggio La Prisgiona.
Arzachena
Nie nastawiałam się na zwiedzanie miasteczka, oprócz wizyty w kościele Santa Lucia i przy skalnym grzybie, ale centrum miasteczka widziane z samochodu zauroczyło mnie. SErce starego miasta, to grupka małych domków położonych wokół kościoła Santa Maria. Uwagę przyciągają fasady domów z lokalnego różowego granitu i białego kamienia, do tego mnóstwo kwiatów i kolorowe wystawy sklepików z lokalnymi wyrobami rzemieślniczymi.

Przez centrum miasta przebiega ulica, na końcu której położony jest na wzgórzu kościół Św. Łucji. Od 2017 roku na schodach prowadzących do świątyni powstaje instalacja artystyczna, o nazwie Arazzo di Santa Lucia. Malowane na schodach “Gobeliny św. Łucji” zmieniają się co roku, regułą jest, aby nawiązywały do tradycyjnych wzorów rejonu Gallura.

W tym roku instalację utworzono z okazji Wielkanocy i stulecia autonomii miasta. Została zaprojektowana i wykonana przez dwóch znanych (również na świecie) sardyńskich artystów, Tellasa (Fabio Schirru) i Ciredz (Roberto Cireddu). Oto co autorzy mówią o swoim dziele:
“Jest to zbiór wizji i fragmentów obrazów, które jak pocztówki przywołują i opowiadają o różnorodności krajobrazu, sezonowych kolorach, granitowych kształtach, niskiej i gęstej roślinności, morzu i zapachach Gallury” .
„Te obrazy mieszają się i przecinają, tworząc różne możliwości czytania dla tych, którzy wspinają się po schodach Santa Lucia: przestrzeń, w której można przejść i zanurzyć się, aby na nowo odkryć poczucie wolności, które inspiruje nas z natury”.
Tegoroczny gobelin na schodach nawiązuje do historii sprzed 100 lat, ale tuż obok znajdują się tajemnicze i unikatowe pozostałości cywilizacji nuragijskiej, która rozwijała się na Sardynii od XVI do V wieku p.n.e.
Cywilizacja nuragijska
Egipt ma znane na całym świecie piramidy, a Sardynia nuraghi, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Nuraghi to okrągłe kamienne budowle, których na Sardynii zachowało się ponad 7 tysięcy. Słowo „nuraghe” oznacza „górę kamieni”.
Cywilizacja nuragijska istniała w epoce brązu, czyli 1600 lat przed naszą erą. Trwała przez 1000 lat, aż do pojawienia się Fenicjan czyli do 500 r. p.n.e. Resztki plemion nuragijskich przetrwały w trudno dostępnych obszarach górskich do 238 r. p.n.e.
Kultura nuragojska skrywa w sobie wiele tajemnic, tym bardziej, że nie zostawiła po sobie żadnych świadectw pisanych. Materialne pozostałości to oprócz budowli, broń i ozdoby wykonane z brązu.
Będąc na wyspie warto zawitać choć raz, do którejś ze stref archeologicznych. W pobliżu Arzacheny wybraliśmy dwie, z łączonym biletem 7€/osobę.
Tomba dei Giganti Coddu Ecchju
Zwiedzanie zaczynamy od grobowców, bo są najbliżej kasy. Określenie Le Tombe dei Giganti oznacza groby gigantów lub grobowce olbrzymów. Jeśli czekacie na ogromny grób to nic z tych rzeczy, nazwa giganti nawiązuje do długości komór grobowych, które osiągają od 5 do 11 metrów. Jest to typowe dla zbiorowych grobowców gdzie znajduje się długi korytarz pogrzebowy i miejsce ceremonii. Pochówek zmarłych odbywał się prawdopodobnie z góry, przez zdjęcie jednej z nakładek na korytarzu.

Budowle, datowane na epokę brązu, powstały w dwóch etapach. Do grobowca tunelowego między 1600 a 1400 rokiem p.n.e. dobudowano półkolistą przestrzeń z płyt wbitych w ziemię, z dużą łukowatą stelą po środku (4,04 m), zaopatrzoną w mały właz u podstawy, który prawdopodobnie służył do składania ofiar wewnątrz grobowca.

Znając wiek budowli, aż trudno uwierzyć, że zachowały się w tak dobrym stanie. Groby były miejscem pochówku zmarłych z pobliskiej wioski La Prisgiona.
Nuraghe La Prisgiona
Do La Prisgiona można udać się na piechotę (trochę ponad kilometr), cofając się najpierw w stronę kas. My ostatecznie podjechaliśmy samochodem.
Nuraghe la Prisgiona była częścią większego miasta zamieszkiwanego od XIV w. p.n.e. aż do kolonizacji rzymskiej w IX w. p.n.e.
Złożona struktura La Prisgiona jest rzadkością w północnej części Sardynii. Nuraghe składa się z głównej wieży i dwóch bocznych wież połączonych z bastionem. Bastion prawdopodobnie służył jako obrona przed ewentualnymi napastnikami.

W centrum dziedzińca znajduje się studnia czynna do dziś, co jest prawdziwym świadectwem umiejętności rzemieślniczych cywilizacji Nuragów. Na dnie studni odkryto wiele artefaktów, takich jak zdobione dzbany i wazony z obrazami krajobrazu Sardynii. Nadal nie wiadomo, dlaczego mieszkańcy wrzucali do studni wazy i dzbany, ale ich kształt i zdobienia sugerują, że wazy te były częścią rytuałów lub były używane do celów religijnych. W studni znaleziono też piece, patelnie, słoiki, kubki i narzędzia do przędzenia. W dzbankach używanych w chacie znajdowało się również wino, co potwierdza, że uprawa winorośli istniała na Sardynii ponad trzy tysiące lat temu.

Wieża centralna pierwotnie miała dwie kondygnacje i fałszywą kopułę, w której zastosowano różne środki bezpieczeństwa, aby uniknąć zawalenia się konstrukcji. Według badań archeologicznych komora główna służyła do organizowania wydarzeń publicznych dla społeczności zamieszkującej miasto, takich jak ceremonie czy spotkania.
Nuraghe La Prisgiona jest doskonałym przykładem tego, jak cywilizacja nuragicka opanowała techniki budowlane. Stożkowate budowle, zbudowane są z kamieni bez użycia zaprawy.
Ciekawostką jest fakt, że wejście do nuraghe znajduje się z reguły od strony południowo-wschodniej, tak by w pełni wykorzystać światło słoneczne i ochronić budowlę przed silnym, chłodnym, suchym wiatrem z gór Sardynii, wiejącym głównie zimą.
W okolicy bastionu znajduje się około 100 chat, z których wiele wciąż znajduje się pod ziemią. Według archeologa, który pracował na miejscu, miasto zamieszkiwała ważna społeczność nuragów. Organizacja miasta była jak na tamte czasy dość zaawansowana: niektóre z chat służyły do przechowywania żywności, inne służyły rzemieślnikom do wytwarzania produktów. Ostatnie badania dowiodły, że produkty te zostały stworzone dla społeczności, ale także dla handlu z innymi cywilizacjami śródziemnomorskimi.

Co tu dużo mówić, pozostałości cywilizacji nuragijskiej po prostu trzeba zobaczyć.
Winnica Siddùra
Zwiedzając Tomba dei Giganti, nie sposób przegapić piękne widoki na pola winogron, a więc i nie sposób nie odwiedzić choć jednej sardyńskiej winnicy.


Wybieramy położoną w pobliżu malowniczej średniowiecznej wioski Luogosanto, winnicę Siddùra Co prawda wybrałam to miejsce ze względu na galerię sztuki, ale niestety chyba było za wcześnie po zniesieniu obostrzeń covidowych i była niestety nieczynna. Została więc degustacja win i podziwianie winorośli. Mottem winnicy jest Bóg Stworzył Wodę, Człowiek Stworzył Wina. Fakt, mają gdzie je tworzyć, a i dziedzictwo Nuragów zobowiązuje.
Położona w sercu Gallury, na obszarze 37 ha Siddùra, ma odpowiednie warunki do uprawy i produkcji wysokiej jakości win. Winorośl świetnie się czuje wśród lasów korkowych smaganych słonawym wiatrem, granitów, śródziemnomorskich zarośli, różnych wysokości i mikroklimatu. To tu uprawia się sardyńskie szczepy, takie jak Vermentino i Cannonau. W Siddura, oprócz wspomnianych już szczepów uprawia się też jedno z najstarszych win basenu Morza Śródziemnego, mniej znane Cagnulari, oprócz wymienionych również Cabernet Sauvignon i Sangiovese.

Dla mnie ciekawe było białe wino, dedykowane grzybom, a więc do picia w okresie jesiennym. Smak był wyjątkowy.

Tym wpisem żegnam się ze Szmaragdowym Wybrzeżem, wspomnienia są cudowne, bo i odwiedzone miejsca były cudowne.
Podróż, czerwiec 2022.
