Niemcy

Kolonia – miasto wody kolońskiej, do którego pojechałam za sprawą Yayoi Kusama

W Kolonii spędziłam zaledwie jeden dzień, ale tak mnie zauroczyła, że zdecydowałam się napisać wpis i zachęcić do odwiedzenia tego miasta, gdzie pochowana jest  Rycheza, żona Mieszka II, pierwsza królowa naszego kraju.

DOJAZD

Do Kolonii docieramy samochodem i zatrzymujemy na bardzo wygodnym parkingu podziemnym CONTIPARK Tiefgarage Am Dom, położonym tuż przy katedrze, czyli w samym sercu starego miasta.

Wjazd do centrum miasta wymaga posiadania zielonej naklejki ekologicznej (Eco-sticker) potwierdzającej normę Euro 4 (lub wyższą) dla diesli i benzyny. Eco-sticker kosztuje 5 – 10€, w zależności gdzie kupimy i jest ważna na całe Niemcy w miastach, które tego wymagają. Gdy nie mamy naklejki lub gdy chcemy zapłacić trochę mniej, można skorzystać z parkingów Park & Ride (P+R) na obrzeżach np. P+R Bocklemünd, P+R Haus Vorst  i dojechać komunikacją miejską,

ZWIEDZANIE

Muzeum Ludwig

Wpis zacznę od Muzeum Ludwig (dzięki niemu tu zawitałam), które aby uczcić pięćdziesiątą rocznicę swojego istnienia zorganizowało wielką wystawę poświęconą japońskiej artystce Yayoi Kusama.

Myślę, że wielu z Was natknęło się w mediach społecznościowych na jej kultowe groszki, rzeźby dyni i „Infinity Mirror Rooms”, które stały się znakiem rozpoznawczym artystki.

Yayoi Kusama (97 lat) jest jedną z najsłynniejszych artystek naszych czasów, jest też najdroższą żyjącą artystką świata, a co ważne  jest osobą niezwykle doświadczoną przez życie, w którym udało się jej odnaleźć.

Kropki to nie jest zwykły zabieg estetyczny. Dla Kusamy to metoda radzenia sobie z lękiem i halucynacjami, które towarzyszą jej od dzieciństwa. Jej twórczość wynika z obsesyjnej potrzeby “wyrzucania” z siebie lęków. Sztuka to dla niej terapia i sposób na przetrwanie. Twórczość Kusamy jest bezpośrednią reakcją na trudne relacje z matką, która znęcała się nad nią psychicznie i fizycznie, oraz świadectwem ucieczki przed konserwatywnym środowiskiem, w którym dorastała.

Przez długi czas Kusama była ignorowana i marginalizowana w Japonii. Dopiero sukces międzynarodowy (zwłaszcza w USA i Europie) sprawił, że stała się w ojczyźnie ikoną.

Choć artystka mieszka (dobrowolnie) w szpitalu psychiatrycznym w Tokio od 1977 roku i otwarcie mówi o chorobie, jest przede wszystkim tytanem pracy, niezwykle zdyscyplinowaną malarką, rzeźbiarką, performerką i pisarką, a nie osobą nieświadomą swoich czynów. Codziennie tworzy w pracowni zlokalizowanej na wprost zakładu.

Wystawa zabiera nas w podróż przez całą twórczość Kusamy, od jej pierwszego rysunku wykonanego w wieku 5 lat. po nową instalację. Na wystawie zaprezentowano ponad trzysta prac, obejmujących malarstwo, rysunek, rzeźbę, instalacje, modę, performance i literaturę.

Po obejrzeniu wystawy mogę tylko powiedzieć, że była to podróż niezapomniana. W Kolonii można ją oglądać do 2 sierpnia, a potem pojedzie do Amsterdamu.

Muzeum Ludwig posiada kolekcję obejmującą najważniejsze trendy sztuki XX wieku i sztuki współczesnej w tym trzecią największą na świecie kolekcję prac Pabla Picassa, prawdopodobnie największa kolekcję prac sztuki pop-art poza Stanami Zjednoczonymi, olbrzymią kolekcję fotografii.

Wśród autorów wystawianych tu dzieł znajdziemy takie sławy jak: Mark Rothko, Andy Warhol, August Macke, Sal­va­dor Dalí, Max Ernst, Hen­ri Ma­tisse czy Jackson Pollock.

Katedra

Najważniejszą atrakcją w mieście jest Katedra Kolońska (niem. Kölner Dom), której budowa rozpoczęła się w 1248 i trwała z przerwami ponad 600 lat. Jest drugą co do wysokości gotycką budowlą sakralną na świecie (po katedrze w Ulm) i trzecią co do wielkości katedrą świata pod względem powierzchni (po katedrze Świętej Marii w Sewilli i katedrze Narodzin Świętej Marii w Mediolanie).

Wstęp do katedry jest darmowy. Za jej największy skarb uchodzi znajdujący się za ołtarzem głównym relikwiarz Trzech Króli, stanowiący arcydzieło średniowiecznego złotnictwa. Niestety, można go podziwiać z bliska tylko z przewodnikiem, oprowadzanie dostępne przeważnie w języku niemieckim. Na szczęście jest w katedrze dostępna mniejsza kopia relikwiarza.

W kaplicy św. Jana Chrzciciela znajduje się grób Rychezy, żony Mieszka II, pierwszej królowej Polski. Uwagę przyciągają też witraże, te z XIII wieku jak i te bardziej współczesne przypominające piksele.

Zwiedzając katedrę można wejść na wieżę (533 schody), bilet normalny kosztuje 8€. Drogę wskaże nam znak “Dom-Turm”. Poza tym dostępny do zwiedzania jest skarbiec kolońskiej katedry, powstały w pomieszczeniach piwnicznych pod zakrystią, wstęp również 8€.

Można zakupić też bilet łączony na więżę oraz do skarbca w cenie 12€.

Fontanna Heinzelmannchena

Fontanna Heinzelmannchena usytuowana jest w pobliżu katedry tuż przed browarem Früh i upamiętnia znaną legendę o kolońskim Heinzelmannchenie.

Heinzelmannchen to dobrotliwe duchy domowe Kolonii, które dawniej wykonywały pracę za ludzi w nocy, gdy ci spali. Jednak po tym, jak ciekawska żona krawca (kamienna figura na tronie fontanny) zdemaskowała te małe nocne stworzonka, Heinzelmannchen zniknął, a mieszkańcy Kolonii musieli ponownie wykonywać swoją pracę sami.

Fontanna została zamówiona w 1899 roku przez Kolońskie Towarzystwo Upiększania Miasta dla upamiętnienia setnej rocznicy urodzin śląskiego poety ludowego Augusta Kopischa (1799–1853). Zaprojektowali ją w stylu neogotyckim rzeźbiarz katedralny Edmund Renard i jego syn Heinrich, architekt.

Stary Rynek i Ratusz

Idąc w stronę Renu przechodzimy przez Stary Rynek, przy którym usytuowany jest ratusz, będący najstarszą siedzibą władz miejskich w Niemczech. Rozbudowa budynku, na przestrzeni wieków zostawiła cechy gotyckie (61 metrowa dzwonnica) i renesansowe (loggia).

Alter Markt (Stary Rynek) to historyczny plac miejski z fontanną po środku, różnymi sklepami, restauracjami i barami. Zimą odbywa się tu słynny targ świąteczny.

Targ Rybny (Fischmarkt) w pobliżu Renu, to mały plac z kolorowymi domkami oraz fontanną, którego tło stanowi kościół św. Marcina.

Wielki Kościół św. Marcina – romańska świątynia konsekrowana w 1172 roku, która wraz z katedrą kształtują panoramę kolońskiej starówki.

Spacer wzdłuż nabrzeża

Z Targu Rybnego jest parę kroków do nadreńskiej promenady. Po naszej lewej stronie usytuowany jest obszar spacerowo-parkowy zwany Ogrodem Reńskim.

My ruszamy w prawo, w kierunku muzeum czekolady. Po jednej stronie mamy, statki wycieczkowe i hotele na wodzie, po drugiej kolorowe, szeregowe domki.

Muzeum czekolady (Schokoladenmuseum)

Muzeum czekolady położone jest nad Renem, a nawet na sztucznym cypelku.  Oprócz historii, procesu powstawania i dystrybucji czekolady kiedyś, możemy zobaczyć jak wygląda produkcja czekoladek na współczesnych taśmach produkcyjnych, a także zajść do niewielkiej szklarni, w której zastaniemy prawdziwe drzewa kakaowca.  W środku odnajdziemy też sklep oraz kawiarnię.

Nie mieliśmy czasu na wizytę, zobaczyliśmy tylko budynek z zewnątrz. Na szczęście dzieci nie były zawiedzione, po wcześniejszej wizycie w Merzenich.

Za budynkiem muzeum widać trzy budynki przypominające swoim kształtem żurawie portowe (Kranhaus). Zbudowane zostały na terenie dawnego obszaru portowego, który przekształcono w nowoczesną dzielnicę.

Miejsce narodzin wody kolońskiej

Na koniec zwiedzania wisienka na torcie. Jeśli się tak głębiej zastanowić to powstanie wody kolońskiej w Kolonii powinno być sprawą oczywistą, ale większość z nas (w tym i ja) nigdy się nad tym nie zastanawiała i nie kojarzyła wody kolońskiej z niemieckim miastem. Zapach ten został stworzony na początku XVIII wieku (1709 r.) przez włoskiego perfumiarza Giovanniego Marię Farinę, który osiedlił się w Kolonii i nazwał swój produkt na cześć tego miasta. Giovanni Farina stworzył ją jako „wodę cudowną” (łac. Aqua Mirabilis), aby przypominała zapachy włoskiej wiosny, cytryn, bergamotki i lawendy.

Zgodnie z legendą w 1792 roku młody kupiec Wilhelm Muelhens otrzymał w dniu swojego ślubu od mnicha kartuskiego Franza Marii Fariny tajemną recepturę na cudowną wodę odpowiednią do stosowania zewnętrznego i wewnętrznego. Wkrótce otworzył manufakturę przy ulicy Glockengasse 4711, w której od 1792 roku do dzisiaj na podstawie receptury Fariny, produkowana jest oryginalna woda kolońska (niem. Echt Kölnisch Wasser No. 4711). Znak towarowy „Echt Kölnisch Wasser” lub „Original Eau de Cologne” jest zarejestrowany w Niemieckim Urzędzie ds. Patentów i Znaków Towarowych

Dziś możemy odwiedzić pierwszą na świecie fabrykę wody zapachowej, która została przekształcona w muzeum perfum Farina Duftmuseum przy ulicy Glockengasse, czyli ulicy Dzwonków.

Czas nas gonił więc zadowoliliśmy się wizytą w sklepie 4711 Shop am Dom tuż przy katedrze. Oryginalny zapach naprawdę spodobał mi się, myślałam, że będzie taki „toporny”, a okazał się przyjemny i interesujący. Sporo osób odwiedzało sklep i szukało zapachu dla siebie lub w prezencie.

JEDZENIE

Zaczęliśmy od kawy i czegoś słodkiego, a że nie mieliśmy zbyt dużo czasu szukaliśmy miejsca w ścisłym centrum. Udało się zawitać do Bakery Merzenich zlokalizowanej tuż przy katedrze i sklepie 4711 Shop am Dom.

Merzenich to regionalna piekarnia założona przez rodzinę kolońskich piekarzy w 1896 roku. Wewnątrz, oprócz świeżego pieczywa, ciast i tortów, setek precelkowych cudów, polanych czekoladą i posypanych płatkami migdałów, możemy zjeść wytrawne śniadanie (wybór bardzo duży), wypić herbatę, kawę, czekoladę lub inny napój. Obsługa bardzo miła i sprawna, pomimo dużej ilości klientów, a potrawy naprawdę smaczne.

Kölsch to koloński styl piwny (i jednocześnie nazwa tutejszej gwary). Tradycyjnego Kölscha, jasnego piwa górnej fermentacji możemy skosztować w tutejszych barach oraz restauracjach, które same zajmują się jego warzeniem.

Warzenie piwa w Kolonii ma bardzo długą, sięgającą 873 roku tradycję. Dzisiejsza postać piwa Kölsch jest znana od ok. 100 lat. W roku 1918 browar Sünner jako pierwszy reklamował pojęciem „Kölsch” swoje jasne piwo górnej fermentacji. Na rynku piwo Kölsch dostępne jest w ponad 30 markach.

Zwyczajowo Kölsch pity jest z dużą ilością piany, w wysokich, cylindrycznych szklankach o cienkich ściankach i pojemności 0,2 litra, określanych mianem „Stange” (sztanga, pal, drąg). Podaje się je w temperaturze około 8°C. W większości odmian zawartość alkoholu wynosi 4,9%.

Nastawialiśmy się, że po zwiedzeniu wystawy pójdziemy na tradycyjne jedzenie i spróbujemy lokalnego piwa, ale w Merzenich „daliśmy czadu” i nikt nie był głodny.

Spędziliśmy w Kolonii niecały dzień, w tym sporo czasu przeznaczyliśmy na wystawę, na którą przybyły tłumy. Stanie do szatni dwa razy po pół godziny zabrało nam godzinę, ale i tak było super, doznania wizualne (Yayoi Kusama) i zapachowe (Woda Kolońska) niezapomniane.

Podróż, marzec 2026.

    One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *