Do Bad Kleinkirchheim wyruszamy w drugiej połowie lutego i choć jest to wyjątkowo śnieżny rok, to jak widać na zdjęciu słoneczne stoki w dolinie są bez śniegu, zmieni się to pod koniec wyjazdu gdy dolina w całości zrobi się biała.

Od wielu już lat jadąc na narty prawie do końca podróży nie widzimy śniegu, dopiero dojazd do celu pokazuje nam, że w górnych partiach gór białego (czasami sztucznego) puchu nie brakuje.
Dużym atutem ośrodka jest jego położenie, niecałe 1000 km z Warszawy, a z południowo zachodniej części Polski to przysłowiowy „rzut beretem”.
Zakwaterowanie
Mieszkamy w apartamencie Mauerwirt w centrum miejscowości, wszędzie blisko, nie dość, że lokum jest bardzo wygodne i klimatyczne (z dwiema saunami), to możemy korzystać z wielu dodatkowych ofert takich jak joga, filmy 3D, nauka jazdy na biegówkach, wędrówka na rakietach śnieżnych, ale też płatnych jak lekcja narciarstwa z Franzem Klammerem za 195€ od osoby.

Narty
Bad Kleinkirchheim ze 103 km stoków to największy ośrodek narciarski w Karyntii. Posiada 24 wyciągi, które transportują miłośników sportów zimowych na wysokość ponad 2000 m n.p.m. Skorzystać możemy z 35 tras (niebieskie 26%, czerwone 60%, czarne 14%), najdłuższa ma 5,8 km. Naśnieżanie możliwe w 98%. Znajdziemy tu też Kidsslope, Snowpark i Snowtubing.



Gondolka Kaiserburgbahn zabierze nas na szczyt góry gdzie znajdziemy małą a’la saunę, do której możemy wejść używając skipassa. Wnętrze wygląda jak tradycyjna sauna parowa, pary nie ma, ale jest piękny widok na góry, a w powietrzu unosi się zapach olejku eterycznego. Można się inhalować patrząc na ośnieżone szczyty. Całkiem fajna atrakcja.

Bad Kleinkirchheim to nie tylko popularny ośrodek narciarski, ale też miejsce słynne z uzdrowiskowych basenów termalnych. Kiedy byliśmy tu w 2014 roku skipassy umożliwiały tylko jazdę na nartach. Nie wiem od jak dawna, ale teraz region oferuje różne rodzaje karnetów w tym za 1 € dla dzieci i takie, które pozawalają wybrać czy w danym dniu jeżdżę na nartach, czy idę na termy (Thermal Römerbad) lub droższe umożlwiające i to, i to. Szczegóły są dostępne na stronie i ulotkach, można przed zakupem wszystko sobie prześledzić. Sauny są dodatkowo płatne, ważne też są ramy czasowe korzystania z term.
Opcje są bardzo fajne, ale trzeba się przygotować, że jak warunki narciarskie robią się ciężkie to na basenach termalnych nie brakuje turystów.

Termy i kościół Św. Urlycha prezentują się wspaniale ze stoku narciarskiego.
Termy
Wody termalne w tym regionie, szczególnie za stanowiskiem archeologicznym św. Katarzyny, są wykorzystywane od wieków, a ich właściwości lecznicze odkryto już w średniowieczu.
Josef Michael, właściciel uzdrowiska Sankt Kathrein, reklamował się w klagenfurckiej gazecie w 1831 roku: „Kąpiel w chacie była dostępna za sześć krezerów, w pokoju dla ubogich za cztery krezery. Za 10 krezerów od osoby dziennie można było „wypocząć z duszą” w murowanym pokoju”. Oferta ta cieszyła się dużym zainteresowaniem. To zainteresowanie trwa do dziś.
W miejscowości znajdziemy dwie termy, wspomniana już Therme St. Kathrein i Thermal Römerbad, dodatkowo wiele hoteli posiada własne baseny (też zewnętrzne) i strefy wellness.
Therme St. Kathrein
Różnorodne kąpieliska w termach St. Kathrein gwarantują idealne kąpiele w basenie wellness. basenie przygód, basenie odkrytym, basenie dla maluchów.
Warto zanurzyć się w relaksującej wodzie termalnej 34°C, zjechać z dziećmi na najdłuższej zjeżdżalni w Karyntii lub skorzystać ze strefy relaksu.

Thermal Römerbad
Zaprasza do kąpieli w basenach termalnych również o temperaturze 34°C, z rwącym potokiem, bulgoczącymi basenami, zjeżdżalniami wodnymi itp. Z tarasów Römertherme i odkrytego basenu termalnego roztacza się widok na góry Nockberge i słynną trasę Pucharu Świata Franza Klammera.

Dodatkowo możemy skorzystać z 13 saun na trzech poziomach, masaży, spa i delektować się odpoczynkiem w strefach relaksu.
Miasto
Sławą ośrodka jest jego mieszkaniec Franz Klammer, austriacki narciarz alpejski, specjalizujący się w zjeździe, który w swojej karierze wygrał 25 zjazdów Pucharu Świata i zdobył złoty medal w zjeździe na Igrzyskach Olimpijskich w 1976 roku w Innsbrucku w Austrii.
Czarna trasa nr 8 nazwana została Franz Klammer Weltcupabfahrt, u jej stóp możemy zrobić sobie zdjęcie z postacią mistrza. W restauracji Trattlers Einkehr wyeksponowany jest złoty kombinezon Franza, a główny plac miasta nosi jego imię.

W Bad Kleinkirchheim znajdziemy sporo sklepików, dwa markety, informację turystyczną, ale nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła wyprawy do trzech kościołów, głównych atrakcji Bad Kleinkirchheim jeśli chodzi o zabytki.
Kościół ewangelicki położony na wprost naszego apartamentu przypomina mi nasze górskie drewniane świątynie. Jest to jeden z niewielu drewnianych kościołów w Austrii. Zaprojektowany w 1936 roku przez artystę Suitberta Lobissera, został konsekrowany w 1939 roku.

Klaus Maria Brandauer, wybitny austriacki aktor i reżyser (zagrał w Pożegnaniu z Afryką (1985) Sydneya Pollacka), w ostatnich latach aktywnie angażuje się w upowszechnianie myśli i tekstów niemieckiego teologa protestanckiego oraz męczennika czasów nazizmu, Dietricha Bonhoeffera. Można go spotkać czasami w tym kościele wygłaszającego odczyty dla Stowarzyszenia Dietricha Bonhoeffera HAPAX Austria. Pastor Uwe Träger jest przewodniczącym stowarzyszenia.
Na wprost stoku Franca Klammera usytuowany jest St. Ulrich Kirche. Kościół parafialny pod wezwaniem św. Ulryka. który zostały po raz pierwszy wymieniony w 1166 roku jako należący do klasztoru benedyktynów w Millstatt.

Największe wrażenie zrobiły na mnie freski wewnątrz kościoła. Malowidła ornamentalne i architektoniczne, a także przedstawienie św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus z początku XIX wieku, zostały odkryte dopiero w 1988 roku. Znajdziemy tam też barokowy fresk z 1768 roku przedstawiający Chrystusa na Górze Oliwnej, Przemienienie Pańskie św. Ulryka, namalowane przez Karla Winklera w 1837 roku i szereg dzieł namalowanych w latach 1926-1928 przez Jonasa Rantera.

Wnętrze jest dostępne dla zwiedzających.
Kościół filialny św. Katarzyny (St. Kathrein) znajduje się na zboczu, za termami Św. Katarzyny. Późnogotycki kościół po raz pierwszy udokumentowany w 1492 roku, leży nad uzdrawiającym źródłem, którego woda gromadzi się w komorze o sklepieniu kolebkowym pod budowlą. Kościół górny został odrestaurowany w 1911 roku, a dolny przebudowano w 1993 roku. Do zwiedzania podczas mojego pobytu dostępna była tylko podziemna krypta.

Jedzenie
W mieście i na stokach nie brakuje restauracji, ale ja chcę zwrócić uwagę na jedną, położoną niedaleko wyciągu Maibrunnbahn, parę kroków od term Św. Katarzyny. Kamień węgielny pod Trattlers Einkehr, tak popularną dziś wśród smakoszy, położono ponad 40 lat temu. Nikt wówczas nie przypuszczał, że cztery nowo otwarte korty tenisowe, klub tenisowy i prosta restauracja staną się kilka lat później absolutną kulinarną perełką Bad Kleinkirchheim. Z biegiem lat prostą restaurację rozbudowano o własny staw rybny, przestronny taras słoneczny, wędzarnię ryb, farmę kucyków Trattler, boisko do siatkówki plażowej, popularny plac zabaw dla dzieci i wiele innych atrakcji.
Inicjatywa „GenussWirt” i renomowany przewodnik Falstaff szybko docenili, jak pyszne są wyśmienite dania w górskiej restauracji Trattler’s. Co więcej, dzięki wyjątkowej jakości produktów regionalnych, Trattler’s Einkehr od kilku lat jest członkiem inicjatywy Slow Food.
W restauracji zagościliśmy dwa razy i muszę przyznać, że było pysznie (pstrąg z Górnej Karyntii i stek z austriackiej jałówki) do tego bardzo fajna i wyrozumiała obsługa, szczególnie kelner przypominający naszego Borysa Szyca, klimatyczne rustykalne wnętrze i oczywiście detale związane z Franzem Klammerem, czego chcieć więcej?

Nie mogłabym nie wspomnieć o dwóch daniach kuchni austriackiej, które choć raz podczas każdego pobytu w tym kraju muszę spróbować, jest to germknödel z sosem waniliowym i Kaiserschmarrn – omlet cesarski. A dlaczego? Bo mam na nie ochotę, a w miejscu powstania (tak to już bywa) smakują najlepiej.

Co poza nartami zjazdowymi i termami ?
Bad Kleinkirchheim oferuje trasy do narciarstwo biegowego, saneczkarstwo, wędrówki w rakietach śnieżnych lub ski touring.
Skoro była możliwość skorzystania z bezpłatnej lekcji narciarstwa biegowego, wypożyczyłyśmy sprzęt, aby poczuć jak ta dyscyplina smakuje. Kiedy patrzyłam na biegaczy sprawiali wrażenie, jakby taki bieg to była „pestka”. Poznanie techniki klasycznej na świetnie przygotowanych trasach sprawiło mi dużą przyjemność, ale bezwysiłkowe to nie było. Na pewno nauka techniki dużo zmieni we wkładany wysiłek, muszę powiedzieć, że zdecydowanie warto było wziąć lekcję nart biegowych, mam ochotę jeszcze tego popróbować.

Bad Kleinkirchheim to piękne miejsce w Parku Biosfery UNESCO Carinthian Nockberge nic więc dziwnego, że oferuje 60 km przygotowanych zimowych szlaków wędrownych. Nie miałam zbyt wiele czasu, aby skorzystać z nich, ale wybrałam się na krótki wypad ścieżką Sunnenweg, to było jeszcze zanim dolinę pokrył śnieg, a i tak było super przyjemnie, też za sprawą świecącego słońca.

To był intensywny, w większości słoneczny tydzień (to bardzo ważne w zimowych wyjazdach) i choć był to okres ferii w Austrii, Holandii, Luksemburgu, Szwajcarii, Polsce, Czechach i jeszcze w paru innych krajach, a na dole do wyciągów bywały spore kolejki, to na trasach nie było tłoku. Bad Kleinkirchheim to miejscowość zdecydowanie dla rodzin, tu popołudnia gównie toczą się w hotelach, apartamentach i termach, apresski jest, ale nie tak intensywne jak w niektórych ośrodkach narciarskich.


Podróż, luty 2026.
