4 Doliny (4 Vallées) to największy obszar narciarski w Szwajcarii i trzeci największy w Europie. Łączy on kurorty Veysonnaz -1350m, Thyon, Nendaz i poprzez Mont-Fort, szczyt o wysokości 3330m, Verbier i La Tzoumaz. Nic więc dziwnego, że możemy tu korzystać z 412 km tras o różnych poziomach trudności, a podczas jazdy jednym z 94 wyciągów podziwiać piękne widoki ośnieżonych gór i dolin. Co ważne, szusujemy często na pustych stokach, największy ruch jest na trasach przy gondolach wwożących narciarzy na górę.

Poza tym znajdziemy tu 3 snowparki, tor do boarder i ski crossu, a także naprawdę świetne warunki do freeride’u. Jadąc krzesełkami z przyjemnością podziwiałam wyczyny freeridowców o różnych poziomach umiejętności.

Co do wyciągów, to musze nadmienić, iż nie są tak nowoczesne jak w Austrii, już dawno zauważyłam, że w Szwajcarii jest naprawdę sporo starej infrastruktury, ale skoro działa bez zarzutu nie jest wymieniana. Ogólnie mi to nie przeszkadza, jeśli krzesełka nie „walą” w nogi przy wsiadaniu i jest słonecznie, przy padającym śniegu, mrozie i wietrze marzę o podgrzewanych krzesełkach z osłoną. Na szczęście podczas naszego pobytu na pogodę nie można było narzekać, no może poza jednym dniem.

W Szwajcarii nie tylko narty są popularne zimą, w 4 Dolinach (jak i w innych ośrodkach) można zakosztować sanek, łyżew i pieszych wędrówek, na stokach nie brakuje dla nich tras, a w miejscowościach lodowisk i basenów.

La Tzoumaz, nasza baza wypadowa to niewielkie miasteczko, położone na wysokości 1500 m n.p.m., liczące zaledwie 300-400 stałych mieszkańców, W sezonie tego nie widać bo miejscowość tętni życiem. To moja druga wizyta w tym miejscu, ale przez 14 lat wiele się zmieniło. W tym roku mieszkaliśmy w samym centrum La Tzoumaz, w T-Resort wybudowanym w 2016 roku. Nic więc dziwnego, że nie znalazłam lodowiska przy głównej drodze, które zapadło mi w pamięć z powodu widoku księży w sutannach grających na nim w hokeja.
T-Resort usytuowany jest na wprost dolnej stacji gondolki, która wwozi nas na szczyt Savoleyres w około dziesięć minut skąd kolejnym wyciągiem można dojechać do Le Carrefour i reszty terenu narciarskiego Verbier przez kolejne osiem minut. Tak samo powrót na dół czy to gondolką, czy na nartach jest w zasadzie pod same drzwi.

Resort jest bardzo wygodny, przestronne apartamenty dobrze wyposażone, na dole kryty parking, skiroom, a w budynku ponadto duży supermarket, bar, szkółka narciarska, wypożyczalnia sanek i sprzętu narciarskiego. Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się kryty basen.

Nowością była też dla mnie kaplica (Chapelle de l’Ascension) wybudowana na bazie nieczynnej stacji wyciągu krzesełkowego przez lokalnego architekta.

Kaplica stanowi centralny punkt wiejskiego placu, przy której znajdziemy też plac zabaw, małą górkę na sanki oraz nieduże lodowisko, na którym turyści witali nowy rok.

La Tzoumaz to mały, spokojniejszy ośrodek z bardzo dobrymi cenami. Po drugiej stronie góry Savolyres znajduje się słynny kurort narciarski Verbier, do którego można dojechać gondolkami, skibusem lub po prostu na nartach.

O wizycie w Verbier przeczytacie TUTAJ, a La Tzoumaz bardzo polecam miłośnikom narciarstwa, ale też miłośnikom zimy w pięknych okolicznościach przyrody.

Podróż, styczeń 2024.
