Jezioro Sun Moon to największe i najsłynniejsze jezioro Tajwanu, z sześcioma milionami turystów rocznie.
Ten zbiornik wodny dawniej składał się z dwóch jezior, które kształtem przypominały Słońce i Księżyc. W okresie japońskim na Tajwanie, rząd kolonialny zbudował tamę, która miała służyć do pozyskiwania energii wodnej. Podniosło to poziom wód i przekształciło jeziora w Sun Moon Lake.


Na jeziorze znajduje się niewielka wyspa Lalu, która wedle podań jest domem duchów dla tajwańskich Aborygenów. Brzeg jeziora Sun Moon Lake jest zamieszkiwany przez lud Thao od czasów dynastii Qing. Obecnie Thao, zamieszkujący głównie położoną nad jeziorem wioskę Ita Thao, liczą zaledwie 828 osób, co czyni ich jedną z najmniejszych oficjalnie uznanych grup rdzennych mieszkańców Tajwanu.
Największe atrakcje nad jeziorem Sun Moon to świątynia Wenwu, kolejka linowa nad jeziorem, wioska kultury aborygeńskiej z Formosy czy pobliskie Antique Assam Tea Farm. Jezioro Sun Moon bywa zatłoczone i turystyczne. W listopadzie poza większymi miastami było bardzo spokojnie.

DOJAZD
Docieramy nad jezioro z Taichung autobusem 6670, który odjeżdża ze stacji Nantou Bus Gancheng, kilka przecznic na północ od dworca kolejowego. Dojazd nad jezioro zajmuje ok. 1 godzinę i 45 minut. Droga minęła nam bardzo szybko, bo na stacji spotkaliśmy Sebastiana, który zajął nam miejsca, żebyśmy mogli spędzić czas razem i podzielić się podróżniczymi (nie tylko) doświadczeniami.
Nad Sun Moon Lake można też dostać się autobusem z Tajpej lub wykupić wycieczkę w Klock (wyjazd z Tajpej lub Taichung). Mogą być wycieczki jednodniowe, wielodniowe wybór jest spory.
JAK ZWIEDZAĆ?
Rowerem, skuterem, motorem: Najpopularniejsza opcja, ok. 30 km pętla wokół jeziora.
Łodzią: Rejsy łączą główne przystanki, takie jak Ita Thao i Shuishe, oferując widoki z wody.
Autobusem: Wygodny sposób, aby dotrzeć do wszystkich głównych atrakcji bez martwienia się o kondycję.
Kolejką gondolową (Cable Car): Wjeżdża nad jezioro, łącząc się z wioską aborygeńską.
ZWIEDZANIE
Jak sam tytuł wskazuje wybraliśmy rower. Żegnamy się więc z Sebastianem, który wybrał rejs łodzią.
Po dotarciu autobusem do Shuishe idziemy do wypożyczalni rowerów (No. 149號, Zhongshan Rd), właściwie zaprasza nas do niej miejscowy pracownik. Decydujemy się na rowery elektryczne. Ceny wszędzie są takie same, 600 TWD. Od początku wiedziałam, że będzie to rower ze wspomaganiem, poza tym pani w wypożyczalni powiedziała nam, iż trasa wokół jeziora jest pagórkowata.

Ścieżka rowerowa nad jeziorem Sun Moon, uznana została przez CNN za jedną z dziesięciu najpiękniejszych tras rowerowych na świecie, która zapewnia zupełnie wyjątkową perspektywę na jezioro. No właśnie, ale wtedy nie wiedziałam, że ścieżka rowerowa nie okrąża całego jeziora. W rzeczywistości prowadzi tylko z Shuishe do Centrum Informacji Turystycznej Xiangshan. Reszta trasy (dłuższa część) jest trudniejsza, z dużą częścią po drogach z samochodami.
Co by nie było, czeka nas przygoda i trzeba ruszać. Wychodząc ze sklepu, skierowaliśmy się w prawo, aby rozpocząć naszą trasę wokół jeziora zgodnie z ruchem wskazówek zegara, stosownie do zaleceń pracownika wypożyczalni.
Niedaleko za miastem natrafiliśmy na pierwszy odcinek ścieżki rowerowej Shuishe, rozpoczynającej się przy molo Shuishe, mającej prowadzić rowerzystów na 1,5-kilometrową przejażdżkę do Świątyni Wenwu. W rzeczywistości zboczyliśmy ze ścieżki wcześniej, ze względu na zakaz wjazdu. Dalsza część była w remoncie. Od tej pory prawie do samego końca będziemy dzielić trasę z ruchem samochodowym.
Początek ścieżki Shuishe jest płaski i malowniczy. Drewniana ścieżka rowerowa biegnie tuż nad wodą i ściśle przylega do zakrętów jeziora, zapewniając komfortową, krętą przejażdżkę. Drzewa, które rosły w trasie szlaku zostały zachowane poprzez wykonanie luk w drewnianej nawierzchni. Nasz pierwszy przystanek to świątynia Wenwu.


Wenwu Temple
Rowery zostawiamy na parkingu przy ulicy i ruszamy przy dźwiękach lokalnej muzyki do pięknej bramy. Przed wyjazdem nie czytałam o świątyni, wiedziałam tylko, że tam zawitamy.

Będąc w niewiedzy można przeżyć szok, taki jak mi się przydarzył. Nie spodziewałam się, nawet będąc już przy wejściu, że jest tak ogromna. Jedna sala, schody, kolejna sala, schody, taras widokowy jeden, drugi… coraz ładniej, coraz ciekawiej, nie widać końca świątyni, a na szczycie (po drodze też) cudowne widoki na jezioro i zdobione dachy pawilonów. Coś wspaniałego. Można tu spędzić parę godzin jest tak pięknie.

Wielopoziomowy kompleks świątynny składa się z trzech głównych sal, w których wierni modlą się do Świętego Cywilnego Konfucjusza, Świętego Wojskowego Guangong oraz Boga Ustanowionego dwóch świątyń. Sale boczne obejmują Salę Długowieczności Buddy Medycyny i Salę Yue Lao.

Wenwu Tample powstała w 1932 roku po wybudowaniu tamy na jeziorze Sun Moon. W 1938 roku połączono dwie mniejsze świątynie, Świątynię Longfengi i Pawilon Yihua. Odbudowę kompleksu zainaugurowano w 1969 roku według projektu architekta Hsieh Tzu-nana z Penghu, a ukończono w 1975 roku w okazałym „stylu Północnej Dynastii” przy silnym wsparciu rządu.



To jedyna świątynia konfucjańska na Tajwanie, której główne drzwi są zawsze otwarte, a ponadto znajduje się w niej posąg siedzącego konfucjanisty z brązu. Na terenie kompleksu znajduje się również kilka sklepów, mała kawiarnia i toalety.

Po nasyceniu oczu architekturą świątyni i widokami na jezioro ruszamy dalej drogą nr 21. Zatrzymujemy się w okolicy Sun Moon Lake Ropeway, ale jeśli nie ma się w planie przejazdu kolejką linową, nie można podejść do stacji i nad brzeg jeziora od strony drogi. Jedziemy więc dalej do Ita Thao.

Ita Thao to jeden z trzech głównych przystanków na trasie promu kursującego na jeziorze. Można się tam łatwo dostać z Shuishe, gdzie zatrzymuje się większość autobusów kursujących do jeziora Sun Moon.
Jeśli jest się głodnym to jest to dobre miejsce, aby się posilić. Targ z jedzeniem ulicznym Ita Thao składa się z ponad 20 straganów z jedzeniem, zlokalizowanych wzdłuż głównej ulicy handlowej, które serwują tajwańskie przekąski i jedzenie uliczne do wczesnego wieczora.
My nie skorzystaliśmy, bo nie byliśmy głodni. Poza tym spory tłok skutecznie skierował nas z powrotem na drogę 21, aby kontynuować wyprawę rowerową, podziwiając roślinność w tym ogromne paprocie. Nasz kolejny przystanek to Xuanguang Temple.

Xuanguang Temple
Ta niewielka świątynia oddaje hołd świętemu mnichowi z dynastii Tang (temu, który pojawił się jako Tang Sanzang w „Podróży na Zachód”, jednej z czterech najwspanialszych powieści klasycznych w literaturze chińskiej). Co ciekawe historia pokazuje go w Chinach i Indiach, a nie na Tajwanie. Skąd więc wziął się w tym miejscu?
Relikwia ta została przywieziona z Japonii i podobno była gestem dobrej woli japońskiego rządu w zamian za wsparcie Tajwanu po wyniszczającej II wojnie światowej. Uwaga: relikwia znajduje się obecnie w pobliskiej świątyni Xuanzang, która jest znacznie większa niż Xuanguang Temple.
Sama świątynia jest malutka i nie ma nic co by zainteresowało mnie pod względem architektonicznym, ale miejsce cechuje spokój i piękne widoki na jezioro. Większość turystów, bardziej interesowało otoczenie i kamień (chyba dlatego, że ciągle ktoś chciał z nim zrobić zdjęcie).

Z tarasu przy świątyni jest dobry widok na wyspę Lalu, świętą dla ludu Thao, a właściwie tylko jej czubek. Możemy też zauważyć małe, porośnięte roślinnością wysepki, które stworzono z myślą o ptakach, są one elementem przyrodniczego krajobrazu jeziora i można je podziwiać również podczas rejsu czy spaceru wzdłuż brzegu.

Żegnamy niewielką świątynię i niestrudzenie ruszamy dalej drogą 21, gdy miniemy po prawej stronie tunel (prowadzący do centrum sportów wodnych i na kamping), przed którym znajduje się rowerowy pomnik to znak, że wkrótce dotrzemy do Xiangshan Visitor Center. Nie zajeżdżamy do niego, bo nagle zaroiło się od ludzi, coraz więcej zaparkowanych samochodów, pełne parkingi. Zatrzymamy się za to przy drodze by zrobić parę zdjęć wiosek i pól uprawnych.

Po kilku minutach jesteśmy na ścieżce rowerowej Xiangshan i tu dopiero robi się ciasno (jest sobota), aż do Shuishe będziemy zwalniać lub stawać, bo ścieżkę dzielimy też ze spacerowiczami, a i rowerzystów nie brakuje. Nie wiem co lepsze, czy współdzielenie drogi z samochodami, czy tak zatłoczona ścieżka (chyba nie udałoby się w takim tłoku zrobić pętli w jeden dzień). To gorsze odczucie osładzają piękne widoki z punktów widokowych ścieżki.

Po pokonaniu tej części ścieżki rowerowej docieramy do wypożyczalni. Oddajemy rowery i udajemy się na przystanek autobusowy, mamy do niego tylko 38 metrów.

Jakie są moje odczucia? Jezioro, choć niewielkie w porównaniu z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi, usytuowane wśród gór o wysokości od tysiąca do dwóch tysięcy metrów, w tle też jeden trzytysięcznik (Xiluanda) jest urocze. Widoki bardzo ładne, ale widziałam bardziej spektakularne, ścieżka rowerowa urokliwa, ale krótka, a określenie „najpiękniejsza na świecie” trochę na wyrost. Za to świątynia Wenwu wspaniała i pełna niespodzianek, takich jak na przykład staw z rybkami.

Będąc na Tajwanie warto wybrać się nad Sun Moon Lake, to naprawdę fajne miejsce i jest tam co podziwiać, my odkryliśmy tylko część tego co polecają. Dla rowerzystów to będzie frajda, chociaż ja polecam im rewelacyjną belgijską LIMBURGIĘ z 2200 km tras rowerowych.
Podróż, listopad 2025.
