W drodze z Mestii do Tbilisi, zostawiamy za sobą grupę wież obronnych na tle szczytów Kaukazu, a gdy zbliżamy się do zapory, wypatrujemy miejsc widokowych. Przed zaporą rzeka zmienia się w ok. 30 km zbiornik wodny o pięknym turkusowym kolorze. Betonowa zapora ma konstrukcję łukową i 272m wysokości. Sama zapora, której budowa rozpoczęła się w 1961 roku, została oddana do użytku w 2011 roku (co było spowodowane, niechlujnym wykonaniem i możliwością wystąpienia katastrofy), leży po stronie gruzińskiej, natomiast elektrownia po abchaskiej.

Na zaporze zachodzimy do kawiarni, zamawiamy kawę (okazuje się bardzo słaba) i powstaje mały problem. Pani nie ma reszty, chodzi o jakieś groszowe sprawy. Po krótkiej rozmowie dochodzimy do porozumienia. Zamiast gotówki, reszta będzie w postaci koniaku gruzińskiego. Nie mamy nic przeciwko, prosimy o stakanki i „dzielimy się resztą”. Trochę wcześnie, bo przed 12, ale los tak zadecydował….
Zugdidi, 76 tysięczne miasto stanowi kluczowy węzeł komunikacyjny. Nie zwiedzamy go, tylko zatrzymujemy się na posiłek w drodze do Tbilisi. Restauracja jest godna polecenia, duży wybór smacznych, gruzińskich dań w przystępnych cenach. Mieści się przy głównej drodze E97 Leselidze Hwy, w miejscu, gdzie na krótkim odcinku droga staje się dwupasmowa. Na deptaku oddzielającym obie jezdnie, znajduje się restauracja, o półokrągłym kształcie, jak będziecie głodni, na pewno jej nie przegapicie. Obsługa niezwykle sympatyczna, byliśmy mile zaskoczeni, kiedy okazało się, że do złożonego zamówienia dostaliśmy gratis gruzińskie wino.

Podróż, czerwiec 2014.
