
Bordżomi to dawny kurort. Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim gorącym źródłom oraz wodzie mineralnej, którą zaczęto wydobywać w 1890 roku. Wcześniej wykorzystywano ją tylko do kąpieli. Podczas wizyt w ZSRR Winston Churchill zawsze życzył sobie aby na stole stała butelka Borjomi. O nią również poprosił Jurij Gagarin zaraz po powrocie z Kosmosu. Woda Borjomi jest także dostępna w Polsce, zachęcam do jej kupna po przedawkowaniu alkoholu, łagodzi skutki jego nadużycia.

Ostatni car Rosji – Mikołaj II Romanow docenił piękno tego miejsca i wybudował tam swą letniskową rezydencję, dzięki czemu do Bordżomi zaczęła przyjeżdżać rosyjska śmietanka towarzyska, Za czasów Związku Radzieckiego, było to jedno z najbardziej snobistycznych miejsc wypoczynkowych.
Park Zdrojowy ulokowany jest między dwoma wysokimi skałami, ciągnie się na przestrzeni ponad dwóch kilometrów. Latem działa tu kolejka górska prowadząca na Diabelski Młyn, liczne karuzele, obiekty sportowe i stragany. Można również zaczerpnąć wody Borjomi z dwóch parkowych źródeł. Wzdłuż deptaku prowadzącego do parku, zachwyca architektura jeśli nie drewniana, to z elementami „drewnianej” koronki.
Mogłabym zrelaksować się tu parę dni, miejsce jest wyjątkowe, ale ruszamy do innego kurortu czyli do Batumi nad Morze Czarne.

Podróż, czerwiec 2014.
