RPA

Pretoria, purpurowe miasto

Ponieważ lądujemy w Johannesburgu parę minut po 10 rano, decydujemy się przed dotarciem do hotelu zwiedzić Pretorię. Zwiedzanie zaczynamy od  Voortrekker Monument (wstęp 70 ZAR), najczęściej odwiedzanego pomnika w kraju, wybudowanego w 1949 dla uczczenia tzw. wielkiej wędrówki i wojen burskich.  Monument to masywna budowla o wysokości 40 m, w środku którego znajduje się granitowy symboliczny grobowiec z inskrypcją „Dla Ciebie Południowa Afryko”. 16 grudnia o godzinie 12, snop światła przez specjalny otwór w sklepieniu, oświetla słowa wyryte na płycie. W tym dniu tj. 16 grudnia 1838 miała miejsce bitwa nad Krwawą Rzeką. Oddział złożony z 470 białych pod dowództwem Andriesa Pretoriusa pokonał 12 tysięczną armię Zulusów. Pomnik otacza kamienny mur, na którym wyrzeźbiono 64 wozy ustawione w kolistym szyku obronnym.

Pretoria została założona w 1855 przez lidera Voortrekkerów – Marthinusa Pretorius, który nazwał ją po ojcu, Andries’ie Pretorius. Pretorię mianowano stolicą w 1860 roku, dzięki czemu stała się jednym z najważniejszych miast w kraju.

Z pomnika można obserwować panoramę Pretorii, ciekawie prezentuje się Union Buildins i University of South Africa, charakterystyczny, bardzo długi budynek. Uniwersytet Południowej Afryki (UNISA) jest największą uczelnią na kontynencie afrykańskim. Przyciąga jedną trzecią wszystkich studentów szkół wyższych w RPA. Uniwersytet kształci ponad 300 000 studentów, co czyni go jednym z największych uniwersytetów na świecie.

W niewielkiej odległości od  Voortrekker Monument znajduje się Freedom Park, otwarty w 2004 roku. Obszar na którym znajduje się muzeum i pomnik poświęcony jest uczczeniu tych, którzy przyczynili się do wyzwolenia RPA.

Miejsce Parku Wolności zostało starannie wybrane, jest to 52 hektarowe niezagospodarowane wzgórze z widokiem na Pretorię. Wstęp do muzeum i na teren parku to 120 ZAR. Najpierw zwiedzamy muzeum, którego ekspozycja częściowo multimedialna zaskoczyła nas bardzo pozytywnie. Jest naprawdę bardzo ciekawa i warta odwiedzenia.

W pamięci zostaną mi słowa Desmonda Tutu wyeksponowane w muzeum “When the missionaries came to Africa they had the Bible and we had the land. They said “Let us pray.” We closed our eyes. When we opened them we had the Bible and they had the land.“

 

Aby zwiedzić resztę parku, podjeżdżamy samochodem w pobliże pozostałych atrakcji czyli amfiteatru z otaczającymi go wysokimi kolumnami, które mają symbolizować trzciny rosnące prosto w górę, jak demokracja w Republice Południowej Afryki. Woda wypełniająca amfiteatr jest źródłem życia dla trzcin, tuż obok płonie wieczny ogień, a z boku widzimy  ścianę z tablicami upamiętniającymi poległych Afrykanerów biorących udział w najważniejszych konfliktach na świecie.

Zwiedzanie Parku Wolności kończymy wizytą w Isivivane. Isivivane to święta przestrzeń – duchowe miejsce odpoczynku dla tych, którzy uczestniczyli w wolności i wyzwoleniu Południowej Afryki. Obejmując wszystkie religie, zaprasza Południowoafrykańczyków do świętowania wspólnej duchowości i dziedzictwa.

Isivivane prosi nas, abyśmy przez chwilę zastanowili się nad zjednoczonym człowieczeństwem. Pomimo różnic w rasie, kulturze i wyznaniach wszyscy ludzie mają wspólną więź w sposobie odczuwania emocji, takich jak radość, ból lub strata.  Tradycyjnie, każde gospodarstwo domowe miało swoją duchową przestrzeń lub umsamo. To ta koncepcja posłużyła jako pomysł do skonstruowania Isivivane czyli narodowej przestrzeni duchowej Republiki Południowej Afryki.

Freedom Park to miejsce naprawdę warte odwiedzenia, zastanawiający jest jedynie brak turystów, a myślę, że są potrzebni, aby to miejsce żyło, nie tylko podczas oficjalnych uroczystości z udziałem obywateli Republiki Południowej Afryki.

Z Parku Wolności ruszamy do ścisłego, historycznego centrum stolicy RPA. Parkujemy niedaleko Church Square będącego kiedyś centralnym miejscem spotkań dla lokalnych rolników, na ich ciągniętych przez woły furach w drodze do Kościoła. Afrykanerzy pokazują nam miejsce do zaparkowania (na ulicy) i oferują się pilnować samochodu. Zostawiamy więc naszego Vana, załadowanego walizkami i ruszamy na zwiedzanie. Aby poczuć ducha dawnych czasów planujemy wypić kawę w założonej w 1905 roku Café Riche, czyli bistro z widokiem na serce miasta. Niestety Church Square jest w remoncie, cały rozkopany, więc rezygnujemy z tego przystanku, tym bardziej, że mamy ochotę na coś konkretnego, nie tylko na kawę. Wokół nas nie widzimy ani jednego białego osobnika, pytanie czarnoskórych mieszkańców o historyczny budynek lub miejsce do zjedzenia mija się z celem, nic nie wiedzą.

Pomimo obecności na ulicach tylko Afrykanerów, nie chowamy aparatów fotograficznych i telefonów i bez żadnych niespodzianek udaje nam się zobaczyć, Muzeum of Natural History, które jest częścią Muzeum of South Africa. Z zewnątrz budynek prezentuje się bardzo okazale. Naprzeciwko niego znajduje się Ratusz z uroczym parkiem ozdobionym fontannami. Tuż przy placu widzimy pierwsze drzewo jacarandy. Wielka radość, bo podobno Pretoria to Jacaranda City. Pierwsze drzewa zostały sprowadzone z Rio de Janeiro w 1888 roku. Rozrosły się do tego stopnia, że w październiku i listopadzie miasto wybucha kolorem purpurowym, gdy rozkwita około 60 000 drzew Jacaranda. Wśród studentów uniwersytetu Pretoria panuje przesąd, że kiedy kwiat jacarandy upadnie na głowę, wszystkie egzaminy będą zdane.

Niedaleko Church Square znajduje się Dom Krugera. Obecnie w tym zbudowanym w 1884 roku budynku mieści się muzeum. Można zobaczyć jak mieszkał Prezydent Republiki. Tylko część przedmiotów to oryginalne rzeczy należące do Krugera, pozostałe zostały uzupełnione w podobnym stylu.

Jesteśmy już trochę zmęczeni, w końcu dopiero co przylecieliśmy z Polski, więc decydujemy się na opuszczenie centrum i zobaczenie Union Buildings. Ukończone w 1913 roku budynki (285 cm długości) projektu Herberta Bakera są słynne dzięki historycznej inauguracji byłych południowoafrykańskich prezydentów, Nelsona Mandeli i Thabo Mbeki.

 

Budynki są także domem dla rządu Republiki Południowej Afryki w miesiącach zimowych. Skrzydła budynku symbolizują dwa języki: angielski i afrikaans, którym nadano status urzędowych w momencie powstania związku. Obecnie Afryka jest jedenastojęzyczna.

Same Union Buildings nie są otwarte do zwiedzania, ale warto zobaczyć  park z pięknymi tarasowymi trawnikami i panoramicznym widokiem na Pretorię.

Robi się późno, opuszczamy więc Pretorię, trochę rozczarowani stolicą RPA. Niezbyt duże miasto, które niczym nas nie zachwyciło (no może Freedom Park) fakt, że spokojne i kameralne, a w miejscach które odwiedziliśmy nie udało nam się zobaczyć w pełnej krasie purpurowych jacarand, z których słynie miasto.

Podróż, listopad 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *