Jadąc w ten rejon, nie wiedziałam, że Skiresort.de (największy na świecie portal testowy dla ośrodków narciarskich), wybrał go Najlepszym Ośrodkiem Narciarskim na Świecie w 2017 roku. To nie był pierwszy tytuł, region zdobywał go wcześniej w 2013, 2014, 2015 i 2016 roku. Jakby tego było mało World Ski Awards (Oscary branży narciarskiej) wybrały KitzSki jako najlepszy na świecie ośrodek narciarski.

Ślady tych nagród najbardziej rzuciły mi się w oczy w nowoczesnej trójlinowej kolejce S3 (dwie liny nośne, a trzecia napędowa, wagoniki 24 osobowe). To w tej kolejce jeden z wagoników ma szklaną podłogę, pozwalająca oglądać z innej perspektywy leżącą 400 m niżej ziemię i to właśnie w tej kolejce z czerwonymi wagonikami jeden z wagoników jest koloru złotego, z namalowanym logo World Ski Awards.

Co sprawiło, że ten ośrodek jest tak utytułowany?
Widziałam już w Austrii wszystkie ośrodki z długością tras powyżej 100 km, mam swoich faworytów do których chcę wrócić i faktycznie KitzSki jest jednym z nich. Nie wiem tylko czy zachwyciłabym się nim aż tak, w pełni sezonu. Tras jest dużo bo 215 km, ale mam wrażenie, że bywa wtedy trochę ciasnawo. Jest to chyba jedyny minus, więc teraz parę słów o tym co mi się podobało i czego możemy się spodziewać po tym rejonie. Duży plus to niewiele ponad 1000 km od Warszawy.


To, że ma piękne widoki, nikogo tym nie zaskoczę, bo tak jest w większości alpejskich ośrodków. Chcąc odpocząć lub coś zjeść zatrzymujemy się w przytulnych, rustykalnych chatach narciarskich, których jest naprawdę sporo.

Jeśli chodzi o wyposażenie techniczne, to widać, jak dużo inwestuje się w nowe wyciągi (z podgrzewanymi siedzeniami), wyświetlacze z mnóstwem informacji, słupy informujące o stopniu zagrożenia lawinowego itp. Trasy są różnorodne, super przygotowane i super oznaczone. Naprawdę trudno się zgubić, nie tylko pełno jest tablic z mapkami, kierunkami docelowymi tras, czy po prostu ich numerami, bardzo czytelnie oznaczone są też wyciągi.


Jest to też pierwszy region narciarski, w którym zwróciłam uwagę, że trasy trudniejsze przeplatają się z łatwiejszymi. Wybierając sobie cel, bardzo często mogłam części trasy przejechać dowolnie np. czerwoną i niebieską lub w całości jednym kolorem.


Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro Kitzbühel to jedno z miejsc, w których narodził się zjazd alpejski i właśnie tu znajduje się cieszący światową sławą legendarny „Streif”, trasa na której odbywają się zawody Pucharu Świata. No i jeszcze miły Polski akcent. W tym rejonie dostępne są mapki w języku polskim, co jest w niedalekiej Austrii rzadkością.

Na koniec jeszcze parę słów o naszym miejscu zamieszkania. Raz na jakiś czas wybieramy hotel zamiast apartamentu i to był właśnie ten raz. Mieszkaliśmy w Sporthotel Klausen, super położony, tuż przy gondoli A4 Fleckalmbahn, 10 min spacerkiem do centrum Kirchberg, bardzo sympatycznego miasteczka. Hotel bardzo polecam, duże pokoje, dobre jedzenie, a także sauny i basen dla zmęczonych mięśni.


