Australia

Margaret River w drodze do Wave Rock

Nasz kolejny cel to Margaret River. W odróżnieniu od Barossy czy Hunter Valley historia tego winiarskiego rejonu jest krótka, pierwsze komercyjne wino zrobiono tu w 1972 roku. Ze względu na podobieństwo do Bordeaux tj. klimat, glebę i dość płaski krajobraz postawiono na odmiany bordoskie. Decyzja okazała się wyjątkowo trafna. W Margaret River wszystko zamyka się o piątej po południu. Po czwartej jest już pusto. No i mamy pecha, nie możemy poruszać się zaplanowaną trasą, ze względu pożar buszu, trwający już od paru dni. Służby mundurowe kierują nas na objazd, ale objazd w Australii, najkrótszą trasą to w tym wypadku dodatkowe 400 km.

Docieramy tak późno, że o degustacji wina, nie ma mowy. Dobrze, że zarezerwowany hotel jest bardzo przyjemny i klimatyczny. Nie tylko winnice zamknięte, recepcja w naszym hotelu też, na szczęście, w skrzynce czekają na nas w imiennych kopertach klucze.

Ponieważ przed nami długa droga, rano również rezygnujemy z wizyty w winnicy.

70% światowej wełny pochodzi z Australii, w kraju hodowanych jest  ponad 120 mln owiec. Widoki pasących się owiec, na rudych przestrzeniach, będą nam co pewien czas towarzyszyć w drodze do Wave Rock, tak samo jak tzw. pociągi drogowe.

W Australii ze względu na duże odległości między miastami, dla efektywności transportu, tworzy się wspomniane pociągi drogowe czyli ciężarówki, które ciągną nawet 12 przyczep.

Dojeżdżamy do Wave Rock, granitowego klifu położonego w miejscowości Hyden ok. 340 km na wschód od Perth. Formacja ma 15 m wysokości i 100 m długości. Swój kształt zawdzięcza erozji wodnej i wietrznej, która pracowała na to co teraz podziwiamy około 60 milionów lat.

Kolorowe pasy na ścianie skały (żółte, czerwone i szare pręgi) to efekt deszczu spłukującego minerały (głównie związki żelaza) tworząc żółte, czerwone i szare pręgi.

Klif skalny wygląda niezwykle, jego kolory zmieniają się wraz z kątem padania promieni słonecznych. Po raz kolejny przekonujemy się jak niesamowite rzeczy tworzy natura.

 

Podróż, styczeń 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *