Będąc w Mdinie nie sposób pominąć jej byłe przedmieścia (z arabskiego Rabat), które teraz są samodzielną jednostką administracyjną. Oba miejsca oddzielili w średniowieczu Arabowie. Mdina została ufortyfikowana i odgrodzona suchą fosą, a Rabat radził sobie sam. Nie jest tak urokliwy jak Mdina, ale zapewniam, choć trochę mniej urokliwy jest bardzo interesujący.

Dom Rzymski
Opuszczając Mdinę bramą główną skręcamy w prawo i po paru minutach jesteśmy przy pierwszej atrakcji Rabatu, pozostałości po rzymskiej willi Domus Romana, wzniesionej (prawdopodobnie) w I wieku p.n.e. i używanej przez kolejne stulecia. To co widzimy obecnie to efekt późniejszych przebudów.

W lutym 1882 roku otworzono w niej muzeum, do którego przeniesiono wszystkie rzymskie artefakty odnalezione w okolicy. Przez kolejne lata trafiały tu rzymskie eksponaty odnajdywane na Malcie i Gozo. Niestety muzeum było zamknięte (być może to pandemia jest tego powodem) więc pozostało nam tylko zobaczyć je z zewnątrz wraz z odkrywką archeologiczną na jego tyłach.

Idąc w stronę centrum Rabatu, po raz pierwszy podczas naszego pobytu na Malcie widzimy zorganizowaną wycieczkę, ale jak przystało na nasze pandemiczne czasy, wszyscy turyści są w maseczkach. Po tylu dniach bez jakiejkolwiek wycieczki od razu zwracamy na to uwagę.

Kościół Św. Pawła i Św. Publisza
Na niewielkim placu głównym zatrzymujemy się na kawę i coś słodkiego, oczywiście z widokiem na kościół Św. Pawła i Św. Publiusza. Nie zdziwcie się, że na zdjęciu jest tylko jeden kościół, otóż architekt Francesco Buonamici zastosował nietypowe rozwiązanie (dla mnie to nowość), otóż oba kościoły mają jedną fasadę. Środkowe drzwi prowadzą do kościoła św. Pawła, prawe do św. Publisza, a lewe są atrapą pozwalającą zachować harmonię kompozycji.

Popijając kawę widzimy sąsiadujące z kościołem Muzeum Wignacourt, mieszczące się w barokowym budynku. Można tam zobaczyć między innymi przenośne ołtarze, relikwiarze i srebra należące do Zakonu Joannitów, a także replikę Całunu Turyńskiego.

Poza wymienionymi obiektami Rabat ma wiele innych miejsc wartych odwiedzenia, poczynając od groty św. Pawła, znajdującej się pod kościołem jego imienia, w której apostoł miał nauczać wiernych w trakcie swojego pobytu na wyspie, poprzez wczesnochrześcijańskie katakumby.
Wybieramy wizytę w katakumbach św. Pawła, ale zanim tam ruszymy zatrzymujemy się przy niewielkiej cukierni z maltańskimi słodyczami, zrobionymi z fig, miodu, nugatu czy opuncji. Sprzedawca jest świetnym handlowcem, oczywiście zna parę słów po polsku, opuszczamy więc stoisko bogatsi w słodycze i owocowe przetwory.

Katakumby św. Pawła
Katakumby św. Pawła są najstarsze i największe (2200 m2), wykorzystane były już w czasach fenickich (przed 218 rokiem p.n.e.). Zmarłych grzebano w nich do około VIII wieku. Z czasem zmieniły sposób wykorzystania, używano ich jako kaplice, cysterny na wodę itp. Podczas II wojny światowej podziemne pomieszczenia służyły jako schrony przeciwlotnicze, a także jako magazyny np. dla artefaktów z Domu Rzymskiego.

Kompleks katakumb rozciąga się po obu stronach ulicy Bajjada Triq Sant Agata. Kupujemy bilety wstępu i zaczynamy zwiedzanie od zobaczenia ekspozycji w głównym budynku, aby następnie przejść do podziemnego świata z niszami nagrobnymi, małymi tarasami i stołami agape przy których spotykali się najbliżsi zmarłego na uroczysty, wspomnieniowy posiłek.



Po przejściu na drugą stronę ulicy znajdziemy się w Parku Katakumb, z 20 mniejszymi katakumbami.

Nie odwiedzimy wszystkich, tylko wybrane, gdyż chcąc zobaczyć całość musimy wchodzić i wychodzić na powierzchnię, do każdej z nich. Co tu dużo mówić, są podobne, a zobaczyliśmy już wystarczająco dużo, aby uzmysłowić sobie i poczuć wyjątkowość tego miejsca.

Wracając na parking zostaje nam już tylko podziwiać architekturę miasteczka i jak w ciągu poprzednich dni zawsze znajdzie się jakieś miejsce czy detal, który nas zachwyci.

Podróż, listopad 2020.

2 Responses
Zazdroszczę wyjazdu i … niewielu turystów. Tak to mogłabym podróżować wszędzie 🙂
To niestety jedyny plus pandemii, mało turystów.