Żejtun to dla nas ważne miasto, bo tu spędziliśmy sześć nocy i była to nasza baza wypadowa do zwiedzania Malty. Mamy wynajęty dom w samym centrum starego miasta, jest uroczy, ale o tym za chwilę, najpierw trochę historii. Jeśli ktoś nie ma ochoty czytać tego fragmentu, to proszę śmiało go ominąć.
O mieście (przed podróżą) nie znalazłam informacji w żadnym przewodniku, a i w internecie nie jest ich za wiele. Dopiero pobyt w Żejtun i fakt, że wiedziałam już co szukać, odkrył wiele ciekawych informacji.

Trochę historii
Żejtun to jedno z największych i najstarszych miast na południu Malty, a co ważne nie pozbawione uroku. Początki miasta sięgają czasów rzymskich, chociaż blisko miasta, w zamkniętym do odwołania stanowisku archeologicznym w Tas-Silg, znajdują się ślady wczesnego fenickiego sanktuarium. Zejtun składał się kiedyś z wielu wiosek, ale w średniowieczu urósł na tyle, że do 1436 roku był jedną z dziesięciu pierwszych parafii na Malcie.
Pod koniec XVII wieku Żejtun był główną rezydencją kupców maltańskich. Miasto miało takie znaczenie dla handlu, że XVII-wieczni mieszkańcy domagali się budowy szkoły powszechnej. Nie bez znaczenia dla kupców był fakt, że bez trudu można było obronić starówkę, będącą ciasnym labiryntem domów i wąskich uliczek. Eksplorowaliśmy te uliczki codziennie, cudowny klimat.

Żejtun jest strategicznie położony pomiędzy trzema ważnymi starożytnymi portami, Marsa na północy oraz Marsaxlokk i Marsascala na południu. Nic więc dziwnego, że większość rybaków, którzy pracowali w zatoce Marsaxlokk, pochodziła z Żejtun. Około 1846 r. zaczęto budować pierwsze domy w Marsaxlokk, gdzie osiedlili się na stałe rybacy z Żejtun. Wioska rybacka Marsaxlokk, dziś bardziej znana turystom – z łodzi Luzzu, została oddzielona od Żejtun w 1897 roku.

Nazwa Żejtun pochodzi od arabskiego słowa oznaczającego oliwę z oliwek „zejt”, co nie jest dziwne, skoro już w epoce Saracenów sadzono tu gaje oliwne, co skutkowało powstaniem ważnego ośrodka przetwórstwa tych owoców. Świadczy o tym tłocznia oliwek znaleziona w pozostałościach rzymskiej willi na terenie miejskiej szkoły. Jeszcze na początku XIX wieku Żejtun pozostawało głównym współtwórcą gospodarki rolnej Malty.

Uwarunkowania historyczne spowodowały, że w Żejtun mieszkało wielu maltańskich kupców i handlarzy. Gdy gospodarka Malty przeniosła się na obsługę Brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej, większość działalności handlowej przeniosła się do ufortyfikowanych miast wokół portu. Z czasem znaczenie miasta stopniowo zmalało.

Jak już wspomniałam nasz wakacyjny dom znajduje się w samym centrum średniowiecznego miasta. Posiada patio z niedużym basenem, jacuzzi i spory stół, przy którym spędzamy cały pobyt w domu, zaczynając od śniadania, a kończąc na wieczornych rozmowach. Choć to listopad, to temperatury wieczorne są wyjątkowo przyjemne.



Możemy też wejść na dach z widokiem na kościół Św. Katarzyny, baniaki do wody, solary, wywieszone prania na sąsiednich domach, czyli z widokiem na życie mieszkańców.

W Żejtun czujemy się jak w domu. Właściciele na nasz przyjazd zaopatrzyli nas w owoce, chleb i pasty do niego, to było bardzo miłe z ich strony. Prawie naprzeciwko mamy rzeźnika, parę kroków dalej piekarnię, a jeszcze parę kroków dalej warzywniak, wszystkie z lokalnymi produktami. Sąsiadka (starsza pani) zawsze wita nas uśmiechem.

Nie dziwcie się, że sporo zdjęć jest robionych nocą. Po wieczornym posiłku wyruszaliśmy (przeważnie same panie) na krótszy lub dłuższy spacer po krętych uliczkach, wśród typowej, ale jak przyjemnej dla oka, maltańskiej zabudowy. Wiele ciekawych obiektów poznajemy przypadkowo, dzięki tabliczkom informacyjnym ustawionym przy nich.

Najważniejsze zabytki Żejtun, to dwa kościoły Św. Katarzyny.
Stary kościół św. Katarzyny, znany jako St. Gregory, w przeciwieństwie do większości maltańskich miast, w których pierwsze kościoły parafialne zostały zburzone, aby zrobić miejsce dla nowego, jest dumą miasta do dziś. Kościół przez długi czas był znany na wszystkich wyspach kraju, będąc jednym z pierwszych zbudowanych na Malcie po zakończeniu rządów Saracenów.
Kościół, teraz na obrzeżach, to mieszanka gotyckich łuków i późniejszych barokowych drzwi, która podobno całkiem dobrze się komponuje. Piszę podobno, bo nie odwiedziłam tego kościoła z błahego powodu, nic o nim wcześniej nie wiedziałam, ale piszę też dlatego, że być może czytający mój wpis będzie w Żejtun i chętnie odwiedzi stary kościół. Co ciekawe kościół jest punktem wyjścia dla pielgrzymek odbywających się w pierwszą środę po Wielkanocy, po których tradycyjnie pielgrzymi udają się do Marsaxlokk na pierwszą kąpiel w sezonie. My przebyliśmy drogę z Żejtun do Marsaxlokk, co prawda nie pielgrzymując, ale maltańskie kamienne murki bez zaprawy, czerwone poletka i rzędy opuncji zapadły nam w pamięć.


Nowy kościół św. Katarzyny dominuje nad miastem pod każdym względem. Jest to jeden z największych kościołów parafialnych na wyspie, często nazywany katedrą południa. Kościół został zbudowany w latach 1692-1720, a jego budowę powierzono Lorenzo Gafie – prawdopodobnie najważniejszemu architektowi, jakiego kiedykolwiek stworzyła Malta. Kościół ma bogate dekoracje i szereg dzieł lokalnego artysty Francesco Zahry (1710-1773). Zahra był czołowym maltańskim malarzem w połowie XVIII wieku.

W kościele odbywają się dwie ważne coroczne imprezy. Święto św. Katarzyny obchodzone jest w trzecią niedzielę czerwca, natomiast w Wielki Piątek na ulicach wokół kościoła odbywa się wielki korowód z figurami Męki Pańskiej. Obok kościoła znajduje się niewielkie muzeum parafialne. Niestety podczas naszego pobytu fasada kościoła była w sporej części zasłonięta rusztowaniami, a drzwi wejściowe zamknięte.


Wraz z budową kościoła zaczęto budować szereg pałaców, kaplic i dużych domów. Sam plac wokół kościoła jest niezwykle uroczy, tu można spotkać w ciągu dnia rozmawiających, odpoczywających rodowitych mieszkańców Żejtun.

Pałac Aedes Danielis
Przy głównej ulicy przyciąga uwagę Pałac Aedes Danielis Gregorio Bonniciego. Szlachcic Gregorio Bonnici (1612-1697) to główny dobroczyńca budowy kościoła Św. Katarzyny i jeden z ofiarodawców ziemi, na której stoi. Bonnici był handlarzem odnoszącym sukcesy w przemyśle pszennym, zajmował też jedne z najwyższych stanowisk cywilnych na Malcie. Był kasztelanem Mdiny za panowania Wielkiego Mistrza Lascarisa.
Na fasadzie budynku wyróżnia się duża nisza religijna z imponującą naturalnej wielkości posągiem biblijnego proroka Daniela. Posąg o twarzy Gregorio Bonnici jest jednym z zaledwie dwóch posągów na Malcie, które są reprezentatywne dla postaci Starego Testamentu. Do budynku przylega kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Dobrej Rady, zbudowana w 1768 roku w stylu barokowym i sfinansowana przez Enrico Testaferrata (spokrewniony z rodziną Bonnici).

Kaplica Św. Anioła
Kaplica usytuowana tuż obok Pałacu Aedes (1670 r.) została zbudowana z inicjatywy nie kogo innego tylko Gregorio Bonnici, Po ogłoszeniu kaplicy kościołem opackim, Gregorio Bonnici, zarządził, że uczynki i własność kościoła zostaną przekazane jego pierworodnym następcom. Jego siostrzeniec wielebny Mario Testaferrata został pierwszym opatem. Obecnie kościół jest nadal własnością rodziny Testaferrata-Bonnici.
W kościele znajduje się wiele grobów należących do członków rodziny Testaferrata-Bonnici, w tym grób samego fundatora Gregorio Bonnici.
Na niewielkiej przestrzeni między głównym placem, a naszym domem, znaleźliśmy dzięki tabliczkom parę niewielkich kościółków i innych obiektów godnych uwagi.
Kościół Matki Bożej od Porodów (Cherch of st. Mary of te delivery)
Codziennie idąc do naszego samochodu (to ten najwiekszy), zaparowanego na pobliskim placyku, przechodziliśmy obok Cherch of st. Mary of te delivery. Budowa tego kościoła (1692) zbiegła się z położeniem pierwszego kamienia pod budowę nowego kościoła parafialnego w Żejtunie. Kaplica jest architektonicznie bardzo skromna, zbudowany w stylu ludowym. Na bocznej elewacji kościoła znajduje się tarcza słoneczna. W XVII wieku kościół służył jako miejsce pochówku niemowląt.

Kościół Najświętszego Serca Maryi (Our Lady of the Sacred Heart Chapel)
Budynek (na pierwszym zdjeciu) jest lepiej znany jako Kościół Matki Bożej. Został zbudowany w 1881 roku przez arystokratkę Miss Margerita dei Conti Manduca, która została w nim pochowana. Wewnątrz kościoła znajdują się bardzo stare i rzadkie organy, które zamykają się jak szafa.

Rezydencja Guże Abela
Rezydencja Guże Abela to kolejny budynek na wyciągnięcie ręki, niestety w niezbyt dobrym stanie. Ġuże Abela był pierwszym burmistrzem, mianowanym przez gubernatora brytyjskiego, po zwycięstwie nad Francuzami na początku XIX wieku. Dom zbudowany jest w stylu barokowym i posiada duży balkon wsparty na trzech wspornikach. Prawdopodobnie na jednym z nich znajdował się herb.

Wieża Vendome
Masywny i solidny wygląd dokładnie naśladuje ufortyfikowany budynek. Budynek pochodzący z początku XVII wieku, zbudowany przez inżyniera Philippe de Vendome, rycerza i gran przeora Francji, służył jako wieża na skraju starej wsi Ħal Biżbud.

Willa Testaferrata
Tak jak poprzednio wymienione, tak i ten budynek znajduje się w odległości niecałych 3 min na piechotę od naszego domu. Uwagę naszą przyciąga wysokie kamienne ogrodzeni. Na starówce znajdziemy takie nie jedno, zawsze intryguje nas co się za nim kryje. Większość domów, tak jak i nasz, choć wąskie od ulicy ciągną się daleko w głąb.
Posiadłość została zbudowana przez (wcześniej wspomnianą) rodzinę Testaferrata jako wiejska rezydencja. Willa powstała prawdopodobnie pod koniec XVIII wieku. Za ogrodzeniem znajduje się ogród, do którego prowadzą łukowe drzwi. W najwyższej części łuku znajduje się herb rodziny Testaferrata.

Neoklasycystyczny Dom (Neo-Classical House)
Na tabliczce informacyjnej nie ma w zasadzie nic o właścicielach tego domu. Neoklasycystyczny styl architektoniczny wskazuje, że budynek ten powstał pod koniec XVIII wieku. Na wielu detalach architektonicznych można zobaczyć inicjały D.Z , co może świadczyć , że właściciel tego domu pochodził z zamożnej rodziny. Dom posiada duży ogród z tyłu.

Wędrówka po tej starej dzielnicy Zejtun to prawdziwa przyjemność. Codziennie, choć krótki spacer w bogactwie ulic usianych kaplicami, narożnymi niszami i skromnymi starymi mieszkaniami, które ocierają się o bardziej okazałe pałace i inne domy należące do lepiej sytuowanych mieszkańców miasta, był obowiązkowy.


Charakterystyczne wąskie, kręte uliczki, które są pełne ślepych alejek, z których część jest zadaszona, czy w dzień, czy w nocy przenosiły nas w inny świat.

To chyba z całego pobytu na Malcie najdokładniej opisane przeze mnie stare miasto, ale to jest efekt świetnego usytuowania naszego domu, przechodzenia koło niektórych budynków po parę razy, no i tabliczek informacyjnych, bez których mijane domy choć przyciągające uwagę, byłyby po prostu anonimowe.
Podróż, listopad 2020.

2 Responses
Jestem zaskoczony pięknem i treścią miejsca.
To ostatni wpis o Malcie i musze powiedzieć, że i ja byłam zaskoczona klimatem tego kraju. Nie spodziewałam się tak super spędzonego czasu. Pewnie tu wrócę!