Lucerna uznawana jest za najpiękniejsze miasto Szwajcarii i jest to faktycznie miasto niezwykłej urody. Skąd nazwa „miasto światła”? Otóż według legendy miejsce powstania osady wskazał pierwszym osadnikom anioł, używając świetlistego promienia („luz” czyli światło).
Miasto jest pięknie położone nad brzegiem Reuss (woda rzeki jest przejrzysta) i w odnodze jeziora Czterech Kantonów, z cudownym widokiem na szczyty Alp. Dodać do tego trzeba stylowe kamienice, urokliwe placyki, uroczą promenadę. Świetnie się go zwiedza na piechotę, bez pośpiechu, bo wystarczy jeden dzień, żeby zobaczyć co najważniejsze i nie być zmęczonym. Nawet czas pandemii i zimowa pora nie odebrały uroku temu miejscu.

Skorzystałam z okazji, aby odwiedzić Lucernę, będąc na wyjeździe narciarskim w pobliskim Engelbergu. Podróż pociągiem to niecałe 50 min, a jazda z widokiem na ośnieżone szczyty i zielone łąki w dolinie była niezwykle przyjemna. W pociągu zwróciłam uwagę na wagony z książeczkami dla dzieci, świetny pomysł.

Wychodząc z dworca kolejowego, wzrok przyciąga jego stara brama i położone obok KKL, czyli Centrum Kulturalno-Kongresowe Lucerny, z jedną z najlepszych sal koncertowych w Europie.

Most Kapliczny
Lucerna ma pięć mostków, ale symbolem Lucerny jest Most Kapliczny. Ta drewniana konstrukcja z 1333 roku, która łączy oba brzegów rzeki Reuss ma niezwyczajny, zygzakowaty przebieg. Taka trasa mostu wynika z faktu, że budowana była na bagnistym terenie.

Oryginalny most był najstarszym drewnianym mostem w Europie, mierzącym 204 metry długości. Spłonął niemal doszczętnie w 1993 roku, na szczęście został odbudowany. Wewnątrz mostu znajdują się XVII-wieczne malowidła przedstawiające między innymi historię Lucerny i jej mieszkańców.

Budowla w nurcie rzeki, tuż przy moście, to wieża ciśnień z 1300 r. Używano jej jako sali tortur dla czarownic i heretyków, ale miała też przyjemniejsze przeznaczenie, w jej wnętrzu mieścił się również skarbiec.

Kościół Jezuitów
Most Kapliczny prowadzi do kościoła Jezuitów z 1677 roku, pierwszej i największej barokowej świątyni w Szwajcarii. Jego wnętrze zdobią kunsztowne sztukaterie. W kościele po obu stronach nawy głównej rozmieszczonych jest osiem kaplic. Jedna z nich poświęcona jest św. Stanisławowi Kostce. Warto wstąpić do kościoła, a jeśli będzie się miało trochę szczęścia, to można tak jak mi się trafiło, posłuchać muzyki na żywo w jej wnętrzu.


Most Plewny
Niedaleko Mostu Kaplicznego położony jest drugi drewniany most, również łamany – Most Młyński, zwany też Mostem Plewnym, pochodzący z 1408 roku. Z uwagi na usytuowanie w dalszym biegu Reuss, mieszkańcy mogli zrzucać z niego do rzeki odpadki między innymi w postaci plew (Spreu), stąd jego nazwa.

Pod dachem gratka dla miłośników sztuki i mrocznych doznań – obrazy przedstawiające śmierć.

Jaz iglicowy (Nadelwehr)
Pokonując trasę między mostami warto zwrócić uwagę na system jazów iglicowych, które powstały z myślą o uregulowaniu poziomu rzeki wpływającej do jeziora. Lucerna nie zastąpiła starych jazów elementami automatycznymi, dziś Nadelwehr jest częścią systemu elektrowni wodnej Mühlenplatz. Jest to ciekawy element w przestrzeni Lucerny.

Place i ulice Lucerny
Tuż przy Moście Plewnym usytuowany jest Weinmarkt Plaz. Niegdyś był to plac Rybny, na którym handlowano przywiezionymi z jeziora rybami, potem sprzedawano tu włoskie wina. Dziś w kamienicach pokrytych XVI wiecznymi freskami mieszczą się sklepy, kawiarnie, hotele i restauracje.

Dosłownie parę kroków dalej znajduje się Plac Młyński (Mühlenplatz) mniejszy, ale uwagę przyciągają malowane elewacje budynków i fontanna z rzeźbami. W mieście jest sporo fontann zdobionych rzeźbami i tych mniejszych, i tych większych, z każdej z nich można napić się wody. Tak jest we wszystkich szwajcarskich fontannach.

Warto zwrócić uwagę na rosnącą na placu lipę, to pod nią lata temu odbywały się sądy. Takie samo przeznaczenie mają lipy rosnące na innych placach Lucerny.

Choć to jeszcze zima, a restauracje i sklepy (oprócz niektórych) są zamknięte to i tak przyjemnie spaceruje się malowniczymi uliczkami, ogląda wystawy sklepowe i zachwyca architekturą. Łatwo jest zanurzyć się w historię, przechodząc obok czerwonych drzwi chińskiej restauracji, wiedząc, że mieszkał tu kompozytor Ryszard Wagner. Położenie Lucerny i jej urok przyciągały i przyciągają wielu ludzi. Bywała tu brytyjska królowa Wiktoria, pisarze Johann Wolfgang von Goethe, Wiktor Hugo, Lew Tołstoj, Mark Twain. Przez dwa lata mieszkał tu Albert Einstein z rodziną.



Stary Ratusz i Zunfhaus zu Pfistern
Stary Ratusz w stylu włoskiego renesansu wzniesiony w latach 1602-1606 przy udziale mistrzów z Mediolanu jest doskonale widoczny z wielu miejsc Starówki, za sprawą 43 metrowej wieży z zegarem. Do dziś w ratuszu obraduje rada miasta.

Ratusz sąsiaduje z kamienicą Zunfhaus zu Pfistern. Uważana jest za jedną z najbardziej eleganckich w mieście, uwagę przyciągają pięknie zdobione ściany.

Mury miejskie (Museggmauer)
Z murów miejskich roztacza się piękny widok na Lucernę, jezioro i góry, wysiłek jaki włożymy, aby się na nie dostać jest niczym w porównaniu do tego co zobaczymy.

Pierwotne przeznaczenie murów było głównie militarne, ale z biegiem czasu, zaczęto używać ich gównie jako magazynów i składów na drewno, ropę, siano czy proch.

Mur miejski posiada dziewięć różnych wież. Na jednej z nich, wieży Zyt, znajduje się zegar z 1535 roku, który posiada przywilej (nietypowy jak na Szwajcarię) pokazywania czasu o minutę wcześniej niż inne zegary w mieście. W jej wnętrzu można zobaczyć, jak wygląda mechanizm zegarowy. Niestety podczas pandemii można było zerknąć na niego przez szklane drzwi. Wejście było niedostępne.

Zamek Gütsch
Na wzgórzu nad miastem widać zamek Gütsch z XIX wieku (na zdjęciu tuż nad Mostem Plewnym). Decyzja o jego budowie zapadła po wizycie królowej Wiktorii, która w 1868 roku spędziła w Lucernie wakacje, a mieszkała w willi Wallis, położonej obok nieistniejącego jeszcze wówczas pałacu. W zamku, w którym mieści się hotel zatrzymywali się m.in. Sophia Loren, Charlie Chaplin, Albert Hitchcock. Od 2007 roku właścicielem hotelu jest rosyjski oligarcha Aleksander Lebiediew. Musi być tu wyjątkowo (nie dotarłam) skoro odbyło się tam wesele Dj Bobo – jednego z najbardziej znanych Szwajcarów.

Promenada
Ciągnąca się ponad 2 km promenada jest idealna nie tylko do spacerów, ale też do relaksu. W czasach poza pandemią można było przysiąść przy stoliku licznych kawiarni czy restauracji ulokowanych wzdłuż rzeki.
Teraz okupowane są nieliczne ławki, reszcie pozostaje po prostu usiąść bezpośrednio na nabrzeżu, odpoczywać lub jeść lunch na wynos. Choć jest połowa lutego to słońce i cudowne choć bezlistne kasztanowce przyciągają wielu miejscowych i turystów nad wodę.

Skoro jesteśmy już nad wodą to warto wybrać się na rejs statkiem lub na tzw. Złotą Wycieczkę. Koło dworca kolejowego wsiadamy na stateczek, na którym przez godzinę podziwiamy z wody krajobrazy, aby dopłynąć do Alpnachstad. Stamtąd docieramy na szczyt Pilatusa kolejką. Podobno został na nim pochowany Poncjusz Piłat, rzymski prefekt Judei. W drogę powrotną zabiera nas do Kries kolejka linowa, aby tam przesiąść się w autobus i wrócić do Lucerny.

Po Lucernie mógłby nas oprowadzić popularny w Polsce kucharz, były dyrektor artystyczny telewizyjnego programu Top Chef, Kurt Scheller, który tu się urodził i tu zdobywał pierwsze kulinarne szlify.
Lucerna to miasto wyjątkowej urody i choć nie raz pisałam, że wrócę do jakiejś miejscowości, to teraz czuję wyjątkowy niedosyt, bo nie udałam się na Złotą Wycieczkę, nie dotarłam do zamku Gütsch, na pewno umknęło mi wiele innych szczegółów, nie ma wyboru trzeba tu wrócić.
Nie pamiętam też, czy pisałam wcześniej o mieście używając we wpisie tak dużo wyrazu piękny i jego synonimów jak w opisanej właśnie Lucernie, hmm chyba nie…
Podróż, luty 2012.
