Engelberg nie jest wśród Polaków najczęściej odwiedzanym szwajcarskim ośrodkiem narciarskim. My również trafiliśmy tu za sprawą Przedszkola narciarskiego Dimbo, które notabene bardzo polecam. Moje wnuki są zachwycone.

Mamy kolejny rok, który jest niełatwy dla podróży, a jeśli chodzi o narty to tym bardziej. Tak naprawdę Szwajcaria uratowała nasze dwa wyjazdy, a my mogliśmy poczuć trochę normalności dzięki cudownym widokom, świetnym atrakcjom i co dla mnie stanowi ponad 50% udanego wyjazdu – słońcu.

Dla narciarzy
Engelberg to najważniejszy ośrodek narciarki centralnej Szwajcarii, o łącznej długości tras 82 km, jeździmy tu na wysokości od 1050 m – 3020 m. Byłoby fajnie, gdyby te 82 km stanowiły jedność. Mniejsza część tras, to teren narciarski Brunni. Na dole i przy górnej stacji gondolki jazdy na nartach mogą się uczyć dzieci i początkujący. Na górze znajdziemy trasy czarną, niebieską i gro czerwonych.



Dla bardziej wymagających narciarzy polecam górę Titlis. Najdłuższa trasa Titlis-Engelberg mierzy 12 km długości przy 2000 m różnicy wysokości. Poza tym na zaawansowanych narciarzy czeka nartostrada Schonegg-Engelberg lub trasa zjazdowa Titlis-Stand o różnicy wysokości 584 m i długości 2 km. Narciarze bardziej rekreacyjni też znajdą tu dla siebie miejsca do szusowania.

Snowbordziści również nie powinni narzekać, bo oprócz świetnej opinii wśród zaawansowanych fanów freeridu, Engelberg posiada snowpark w Untertrübsee idealny dla początkujących.
Kończąc o możliwościach narciarskich tego regionu, nie sposób zapomnieć o tutejszej skoczni Gross-Titlis-Schanze tak dobrze znanej Polakom z konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich.
Chociaż w całej Szwajcarii, podobnie jak w innych krajach posiłki z restauracji zamawia się tylko na wynos. Na narciarskich stokach Engelbergu można było konsumować zamówione dania i napoje przy stolikach rozstawionych na zewnątrz (4 osoby przy stoliku).

Mieliśmy dużo szczęścia, bo temperatura, słońce, brak wiatru i niezwykłe kształty szczytów okalających Engelberg sprawiły, że chciało się posiedzieć na słoneczku dłuższą chwilę, choć ograniczenie było do 45 minut. Przez ten czas wydawało się, że pandemii nie ma. W gondoli, na wyciągach, w zamkniętych pomieszczeniach maseczki były obowiązkowe.

Inne formy sportu
Szwajcarzy to także miłośnicy spacerów, nart biegowych i sanek, w wielu ośrodkach narciarskich mają przygotowane kilometry tras. Tak też jest w Engelbergu, 30 km tras dla biegaczy narciarskich oraz 14 szlaków na zimowe wędrówki, a także trasy saneczkowe. Ponieważ byliśmy w czasie szwajcarskich ferii zimowych, całe rodziny zjeżdżały na sankach, nartach lub spacerowały.

Prawie codziennie na obszarze Brunni można było obserwować i starty, i loty paralotniarzy. Skoki na paralotni to popularny tu sport.

Atrakcje góry Titlis
Aby dostać się na szczyt lodowca Titlis (3238 m), jedziemy z dołu kolejką gondolową na Mały Titlis (3028 m), stąd ruszamy gondolą Rotair, która obraca się podczas jazdy dookoła własnej osi. Widoki cudowne, ponadto każdy w gondoli mógł zobaczyć to samo, bez zmiany miejsca.



Ostatni odcinek na szczyt trzeba pokonać na własnych nogach (nie miałam siły wejść w butach narciarskich).

Nie było natomiast problemu z dotarciem do najwyżej położonego wiszącego mostu w Europie – Titlis Cliff Walk, który zbudowany został z okazji setnej rocznicy powstania kolejki linowej Titlis. Znajduje się na wysokości 3041 metrów i mierzy 100 metrów, a patrzymy z niego w 500 metrową otchłań. Widoki i spacer niezapomniane.


Lodowiec ma jeszcze jedną atrakcję, lodową jaskinię wykutą właśnie w nim.
Engelberg Góra Aniołów
Największą atrakcją (nie narciarską) i najbardziej charakterystycznym miejscem Engelbergu jest XII-wieczne opactwo Benedyktynów. Z fundatorem klasztoru Konradem von Sellenburen oraz mnichem Adelhelm wiąże się nazwa Engelberg, czyli Góra Aniołów. To właśnie oni na szczycie pobliskiej góry Hahnen, ujrzeli chóry anielskie.
Dzisiejsze zabudowania powstały w latach 1735-1740, po tym jak w 1729 roku uległy zniszczeniu w wyniku pożaru. Mnisi (obecnie trzydziestu) kładą duży nacisk na edukację, znajduje się tutaj słynne gimnazjum, w którym uczy się młodzież nie tylko ze Szwajcarii.

Na terenie klasztoru znajduje się barokowy kościół, w którym można zobaczyć największe organy Szwajcarii. Najciekawszą atrakcją klasztoru jest jednak serowarnia. Produkowane są tutaj przede wszystkim sery pleśniowe, a najbardziej znany i rozpoznawalny jest ser w kształcie dzwonu Engelberger Klosterglocke. Będąc w klasztornym sklepiku jesteśmy świadkami jego produkcji, zerkać możemy na nią tylko przez szybkę.

Benedyktyni są obecnie największymi posiadaczami ziemskimi w okolicy. Na ich terenie znajduje się dolna stacja kolejki Brunni, a mnisi otrzymują zapłatę od każdego turystę, który z niej korzysta. Jadąc kolejką mamy wspaniały widok na klasztor i całą dolinę.

Engelberg to urocze, całkiem spore miasteczko z doskonałym turystycznym zapleczem.



Mieszkamy w Hotelu Terrace usytuowanym na zboczu z pięknym widokiem na miasto i okoliczne góry. Komunikacja hotelu z centrum i skibusami jest idealna dzięki windzie, która zwozi nas do serca miasta.

Hotel choć przyjmuje wiele rodzin z dziećmi, w doskonały sposób radzi sobie z zapewnieniem spokoju turystom bez dzieci. Idąc na posiłki, każdy mógł zająć dowolny stolik, ale obsługa podpowiadała, że dla bezdzietnych jest do wyboru kameralna sala, decyzja należała do gości. Do kolacji, co nie często się zdarza (napoje przeważnie płatne oddzielnie), serwowano wino białe i czerwone oraz wodę lodowcową.

Dla dzieci małych i tych większych w hotelu jest super bawialnia, piłkarzyki i bilard. Hotelowy „Porticos Bar” miał dwa bary, w tym jeden dedykowany ginowi. Serwował on drinki na bazie 250 rodzajów ginu (nie spodziewałam się, że tyle krajów produkuje ten trunek) dobierając do nich odpowiedni tonik.

Engelberg to urocze miasto, a leży w niewielkiej odległości od najpiękniejszego miasta Szwajcarii – Lucerny, nie mogłam sobie odmówić podróży pociągiem (punktualnym, jak na kraj zegarków przystało) do tego wyjątkowego miasta. O wyprawie przeczytacie TUTAJ.

Podróż, luty 2021.
