Wyspy Owcze

Wyspy Owcze, zielony raj

Łagodny klimat wulkanicznych Wysp Owczych powoduje, że zieleń jest tu wszechobecna, a kolor trawy cudownie zielony. Góry poprzecinane strumykami, obok nich żółte plamy kaczeńców i brak drzew (można je spotkać tylko w miastach w pobliżu domów), to był najczęstszy widok w ciągu czterech dni naszego pobytu. Zachwycał nas każdego dnia niezmiennie.

Pogoda

Choć jest tu zazwyczaj deszczowo, to anomalii pogodowych nie brakuje. Często tak jak podczas naszego pobytu, jeśli szczęście dopisze, temperatura będzie trochę wyższa niż zazwyczaj w czerwcu, bo nawet 16 0C, nie zabraknie też słońca wyłaniającego się zza chmur.

Górski charakter archipelagu ma duży wpływ na nieprzewidywalność pogody. Kilkukrotna zmiana pogody w ciągu dnia to normalna sprawa, od chmur po mżawkę i deszcz, aż po słońce. Pogoda może się też diametralnie zmienić po drugiej stronie góry, ale uwierzcie, „owczy deszcz” okazał się bardzo przyjazny i nie przeszkodził nam w podziwianiu przyrody, a ta jak widzicie na zdjęciach jest niesamowita.

Kończąc temat pogody, a konkretnie momentów, kiedy dzień jest szczególnie słoneczny warto wiedzieć, że farerzy (mieszkańcy Wysp Owczych – Faroe Islands) rzucają wtedy wszystkie zajęcia, aby wykorzystać słońce i spędzić ten dzień w gronie rodziny i znajomych grillując na świeżym powietrzu. O tym dniu będą wspominać przez cały rok, pamiętając dokładnie datę tego wydarzenia. Latem podczas słonecznych dni, można spotkać miejscowych wylegujących się wprost na asfalcie, pochłaniających ciepło od dołu i od góry.

Poruszanie się po Wyspach

Na Wyspach Owczych nie robimy zbyt wielu kilometrów, a dysponując samochodem jest tu po prostu wszędzie blisko. Nie zawsze tak było, ale powstałe pod dnem oceanu tunele jeszcze bardziej zbliżyły do siebie sąsiadujące wyspy.  Nowe tunele są niezwykłe, łączy je pod oceanem rondo, które wcale nie jest takim zwykłym rondem, co widać na zdjęciu.

Aby jazda tunelami nie była zbyt monotonna, postarano się o instalacje świetlne. Prosta sprawa, a jakie wrażenia.

Stare tunele nie są tak komfortowe. Mają jeden pas ruchu, ale są dwukierunkowe. Nie są oświetlone i nie ma tu sygnalizacji świetlnej, tylko dosyć często zatoczki dla tych z podporządkowanego kierunku.

Na wyspy można dostać się też promem lub helikopterem. Helikopter to tani środek transportu (w porównaniu do polskich cen) używany tu dosyć często.

Farerskie życie

Na Wyspach Owczych rodowici Farerzy to prawie 92% społeczeństwa, co ciekawe 0,2% to udział Polaków w tej społeczności.

Standard życia jest wysoki, a Farerzy mają łatwość wykonywania różnych zawodów, od nauczycielki czy farmaceutki, po sprzątaczkę czy barmankę. Przeważają rodziny wielodzietne, zwyczajowe minimum to trójka dzieci.

Farerzy to naród otwarty, w każdym aspekcie tego słowa. Drzwi domów stoją otworem, nie zamyka się ich nawet wyruszając na urlop, wchodząc do kogoś nie ma też zwyczaju pukania do drzwi. Mieszkańcy wysp dużo czasu spędzają z rodziną, ale i ze znajomymi podczas domowych spotkań, czemu sprzyja klimat Wysp Owczych. Popularne są też spotkania w klubach dziewiarskich przy robieniu swetrów z wełny owczej, a jest to stara tradycja. Warto wspomnieć, że wełna farerskich owiec jest wyjątkowa, bo nieprzemakalna, ze względu na dużą zawartość lanoliny. Nic dziwnego, owce muszą sobie dawać radę w tych zazwyczaj deszczowych warunkach.

Jeśli jadąc przez miasteczko, które są zazwyczaj wyludnione (to nic dziwnego, skoro mieszka w nich 25, czy 11 osób, choć zdarzają się i 3 osobowe) zobaczymy farerską flagę na maszcie, to znaczy, że ktoś z mieszkańców obchodzi urodziny, można do niego zajść z życzeniami, na pewno zostaniemy poczęstowani kawę lub herbatą i czymś słodkim.

Kultura na Wyspach Owczych

Wyspy Owcze mogą poszczycić się wyjątkowo dużą ilością artystów jak na tak niewielką społeczność. Dzieła farerskich malarzy można oglądać nie tylko w stołecznej Galerii Narodowej, ale też w większości kawiarni, restauracji i w kościołach, a są to przeważnie ołtarze. Uwielbiają malować krajobrazy (choć nie tylko), ale wcale to nie dziwi, biorąc pod uwagę cudowne widoki, przy których nie sposób być obojętnym.

Wyjątkowo płodni są też rzeźbiarze, a ich dzieła można podziwiać w wielu miejscach, spotykając je po prostu podczas zwiedzania.  Nie dotarliśmy do tych najbardziej turystycznych rzeźb, ale mieliśmy dużo szczęścia, do spotykania pod drodze rzeźb z ludźmi w pozycji poziomej.

Jedzenie

Smakołyki Wysp Owczych poznaliśmy podczas Wieczoru farerskiego u Sabiny Poulsen, Polki mieszkającej na wyspach od 15 lat. Spróbowałam wszystkiego i w zasadzie nie było dania, po konsumpcji którego powiedziałabym, ohydne, nie tknę tego więcej.  Fakt, że gospodyni oszczędziła nam spróbowania jagnięciny fermentowanej przez parę miesięcy (owcy śmierdziuszki).

Sabina przywitała nas w drzwiach domu, ubrana w strój stylizowany na farerski (fajny) z butelką miejscowego trunku Akvavita i z przechodnim kieliszkiem.

Wódka o lekkim posmaku anyżku (nie porównywać z greckim Uzo wyjątkowo wyrazistym) została z nami do końca wieczoru. Będąc przy alkoholu wspomnę jeszcze o farerskim piwie, które produkowane jest w miejscowych dwóch browarach, a którego smak również dane nam było poznać.

Położenie kraju i nazwa tak naprawdę od razu mówią czego możemy się spodziewać. Na stole zagościł więc udziec owcy, fermentowana i suszona owca podawana w cieniutkich plastrach z solą (wyglądające jak włoska szynka parmeńska), głowa barania (czyli policzki i język). Przy prawie każdym fareskim domu można spotkać przybudówkę pełniącą role suszarni. Ściany wykonane są z desek oddalonych od siebie o kilka milimetrów, co pozwala, aby wiatr swobodnie owiewał suszące się specjały.

Ocean wokół, a więc i ryby, zaczynamy od zupy rybnej, potem wędzony łosoś, halibut i makrela (ta kupowana w Polsce, to chyba słabsza siostra tej farerskiej). Danie, którego u nas się nie jada to grindwal (wieloryb), jedliśmy go w formie przekąski, a więc najpierw gotowany kawałek ziemniaka, na to cienki plasterek tłuszczu wieloryba (o niezbyt intensywnym smaku tranu) i na końcu mięso tego ssaka w czarnym kolorze. Warto wspomnieć też o popularnej przekąsce jaką jest sfermentowany, suszony dorsz.

Choć ocean jest na wyciagnięcie ręki to na Wyspach Owczych nie ma sklepów rybnych ze świeżą rybą. Wytłumaczenie jest proste, w zasadzie w każdej farerskiej rodzinie jest osoba pracująca w przetwórstwie rybnym, gdzie dostają ryby gratis lub za niewielką opłatą.

Architektura

Farerska architektura jest bardzo skromna, chociaż można znaleźć na wyspach wyjątkowe perełki i wśród budynków użyteczności publicznej i wśród prywatnych. O tych perełkach w następnych wpisach, bo tak naprawdę najbardziej urzekające są brązowe lub smolisto-czarne domy kryte trawą.

Powstały one w XIX wieku, długo po pierwszych osadach wikingów. Smoła na domach, to pomysł zaczerpnięty z budowy łodzi. Świetnie chroni łodzie i na domach również ta wodoodporność się sprawdziła. Współczesne technologie budowlane i ich dostępność wyparły ten sposób ochrony domów.

Za to zielony dachy są praktykowane również obecnie, bo mają wiele zalet: izolują, chronią przed wiatrem, deszcz uderzający w trawę nie hałasuje, zapewniają ciepło i co tu dużo mówić są wyjątkowe. Trawę podściela się korą brzozową. Domki z takim pokryciem dachowym po prostu zachwycają.

Sport

Królową sportu na Wyspach Owczych jest piłka nożna. Farerscy półamatorzy (wiążą pasję sportową z pracą) w 2019 roku w eliminacjach do EURO (do lat 21) zremisowali z reprezentacją Polski. To wydarzenie było u nich wielkim świętem. Po wizycie na wyspach wcale mnie to nie dziwi, a to dlatego, że na palcach jednej ręki można policzyć miejscowości, w których nie ma stadionu piłkarskiego. Wszystkie świetnie utrzymane i co najważniejsze używane przez wielu chętnych.

W farerskiej lidze gra wielu Polaków, jednego z nich spotkaliśmy na wieczorze farerskim. Kontrakt z miejscową drużyną skończył się, ale Tomek Przybylski został na Wyspach Owczych, tu pracuje przy budowie kutrów rybackich, tu jego syn dorastał i gra w piłkę nożną w lidze farerskiej, ale wybrał grę dla reprezentacji Polski (do lat 19). Hmm, to znaczy, że ciągle wierzy w sukcesy naszej reprezentacji i oby tak się stało.

Ciekawostką jest stadion wybudowany w miejscowości Eidi, uznawany za jeden z najładniej położonych stadionów na świecie. Usytuowany na styku oceanu i jeziora wymagał zatrudnienia osoby, która po meczu wsiadała w łódkę i wybierała piłki z wody. To było niestety przyczyną przekształcenia boiska w camping.

Ale nie tylko piłka nożna jest popularna, na Wyspach działa sporo drużyn piłki ręcznej, a bliskość oceanu to oczywiście sport wodne, a więc pływanie, wioślarstwo itp.

Zwierzęta Wysp Owczych

Po pierwsze kraj kojarzy się z owcami i nie jest to pusta nazwa, bo na liczących 50 tyś. mieszkańców wyspach, żyje 70 tyś. owiec. Nie spotyka się tu dużych stad. Owce chodzą samotnie, parami lub w trochę większych grupach. Można spotkać je na każdym kroku, wypoczywające lub skubiące trawę.

Parę razy spotkaliśmy dziwnie kudłate, rude byczki. Wyglądały uroczo, a były to byczki szkockiej rasy wyżynnej.

Wyspy Owcze to też królestwo ptaków. Turyści najczęściej wypatrują maskonura, zwanego papugą północy. Nam nie udało się go spotkać, ale na zdjęciach wygląda jak pingwin z dziobem papugi o wielkości dużego gołębia. Swoimi małymi skrzydełkami w ciągu minuty potrafi zatrzepotać nawet 500 razy. Jednak narodowym symbolem Wysp Owczych jest ostrygojad, mały czarno biały ptaszek, z czerwonym dziobem i nóżkami. Ostrygojady spotykamy bardzo często, jak ich nie widzimy to słyszymy charakterystyczny głos. Są bardzo waleczne i to chyba dlatego zaatakowały dwójkę z nas, która prawdopodobnie przechodziła niedaleko gniazda.

Swoim ptasim głosem przyciągał naszą uwagę również bekas krzyk, drobnej postury z długim dziobem. Choć nie było go widać, bo jego upierzenie świetnie komponuje się z otoczeniem, to jego gwizd natychmiast pozwalał wyłowić go chodzącego dostojnie po trawie.

Na logo farerskich linii lotniczych Atlantic Airways widniej inny ptak występujący na wyspach, czyli głuptak.

Mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale po szczegółowe informacje zapraszam do świetnego przewodnika Wyspy Owcze. Przewodnik turystyczno-kulturowy.

O niezwykłych farerskich miejscach będzie więcej w kolejnych wpisach, trochę jeszcze o kulturze też, więc zachęcam do ich czytania, bo mam nadzieję, że te parę słów, które już napisałam dają przedsmak wyjątkowości tego kraju.

Podróż, czerwiec 2021

    One Response

  1. Przepięknie, zielono, super opisano 🙂 gratulacje 🤗

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *