Teren narciarski Silvretta Montafon znajduje się w dolinie Montafon w Vorarlbergu. Najdalej wysunięty na zachód jest jeden z dziesięciu największych terenów narciarskich w Austrii. Początkowo składał się z dwóch terenów narciarskich Silvretta Nova i Hochjoch, które połączyły się w 2008 roku. Po połączeniu terenów narciarskich, region ma 64 wyciągi i 246 km tras zjazdowych. Nad doliną wznosi się kilka pięknych trzytysięczników, w tym najwyższy szczyt Silvretty słynny Piz Buin (3312 m n.p.m.). Tak, tak, to od niego wzięła nazwę znana marka ochronnych kremów i szminek.

Zanim trochę moich wrażeń, to jeszcze krótka wzmianka o słynnym gościu doliny Montafon, Erneście Hemingwayu, który odwiedził ją po raz pierwszy zimą 1924/1925 gdzie pił i grał w karty z myśliwymi, rolnikami i baronami i błyskawicznie nauczył się jeździć na nartach. Wspinał się prawie na każdy szczyt, nigdy nie miał dość prędkości jazdy na nartach i cieszył się komfortem Hotelu „Taube”. Pod grubymi kocami w ciepłym pokoju, przy tradycyjnym, dobrym jedzeniu i szczerze uczciwym towarzystwie. Te chwile nigdy nie puściły Hemingwaya z uścisku i wykorzystał je w kilku swoich bestsellerach, takich jak “Śniegi Kilimandżaro” i “Paryż – Ruchoma uczta”.

Silvretta Montafon składa się z 6 niedużych, alpejskich miejscowości połączonych systemem wspólnych wyciągów, My mieszkamy w uroczej St. Gallenkirch, skąd gondole wwiozą nas na dwie strony doliny Hochjoch i Nova.

Moja pierwsza refleksja to nowoczesna infrastruktura, rozpieszczająca narciarzy. Nie po raz pierwszy będąc w Austrii zwracam uwagę na systematyczną wymianę starych gondoli i krzesełek.
Na początku lat 80-tych do historii przeszła budowa w tym rejonie największego na świecie systemu gondoli, ale w Montafon w malutkim rejonie Grabs zachowano najstarszy austriacki wyciąg krzesełkowy (pracuje do dziś), a i w St. Gallenkirch dwuosobowe krzesełka z 1969 roku wwiozą nas na Garfrescha. Warto skorzystać z dość sporego parkingu przy tych krzesełkach, gdy parking przy gondolach jest pełny. W Austrii parkingi przy stacjach narciarskich są bezpłatne.
Będąc już na szczycie delektuję się cudownymi widokami, przestrzennością tras, dobrym ich przygotowaniem i brakiem tłoku (choć wiem, że jestem przed głównym sezonem).



Cały ubiegły sezon Austria była praktycznie zamknięta dla narciarzy, w tym sezonie pandemię czuje się widząc maseczki na twarzy i pokazując paszport covidowy przed wejściem do restauracji (część nadal nieczynna).
Równomierny podział tras na niebieskie, czerwone i czarne, pozwala każdemu znaleźć zjazd odpowiadający jego umiejętnościom. Początkujący (i nie tylko) mogą zjechać najdłuższym stokiem nr 20 (14 km) w regionie (Schwarzköpfle – Dolina Valisera – St. Gallenkirch) i równie długim, bo 12 km prowadzącym z najwyższego punktu Silvretta Montafon, Alpinagrat, aż do Schruns. Dwukilometrowa trasa 44 zaprasza zaawansowanych narciarzy. Atrakcją jest też najdłuższy ponoć na świecie, bo liczący blisko pół kilometra (476 m) tunel dla narciarzy. Montafon zaprasza również fanów freestyle do funparku w Grasjoch, ponadto trasy freeridowe cieszą się ogromną popularnością nawet poza granicami Austrii.

Poza narciarstwem zjazdowym można przejechać się między innymi w Golm i w Vorarlbergu (5,5 km) torem saneczkowym lub skorzystać z 300 km tras przeznaczonych dla fanów rakiet śniegowych oraz ponad 100 km biegowych tras narciarskich.

Montafon wyróżnia się idealnymi warunkami do imprez après-ski od małych bacówek po duże restauracje, ale tego niestety nie doświadczyłam, bo jak już pisałam część restauracji była nieczynna.
Ponieważ do rejonu Montafon dotarłam miesiąc po operacji stopy, przygoda z nartami była mocno ograniczona, ale za to skorzystałam z przepięknych krajobrazowo pieszych szlaków. Sporo z tras funkcjonuje tylko zimą, wszystkie są świetnie oznaczone.

Szum strumyka czy wodospadu, zmrożone płatki śniegu mieniące się w słońcu, odpoczynek na skapanej w słońcu ławeczce, to po prostu zimowa bajka.



Położone w dolinie blisko siebie miasteczka wyróżniają się montafońskim stylem w architekturze, charakterystyczne wieże kościołów widoczne są z daleka, spacer doliną to sama przyjemność.


Wioski w dolinie są bardzo dobrze skomunikowane, autobusy kursują co 15 minut. Wykorzystałam to, aby wybrać się z koleżanką do uroczego Schruns (bez nart), a stąd pociągiem do Budlenz. O tej wyprawie TUTAJ.
Podróż, styczeń 2022.
