Austria

Malowniczy region Vorarlberg z wioską St. Gallenkirch, miasteczkiem Schruns i miastem Bludenz

Będąc na nartach nie mogłam sobie odmówić spędzenia chociaż jednego dnia w miasteczkach regionu Vorarlberg.

St. Gallenkirch

St. Gallenkirch mała miejscowość leżąca w dolinie Montafon, najazd turystów przeżywa zimą, kiedy to zapełnia się miłośnikami narciarstwa. Takich wiosek w dolinie jest kilka, a St. Gallenkirch to była nasza baza wypadowa. Miejscowości w tej dolinie charakteryzują typowe domy montafońskie i barokowe kościoły.

Wieże kościołów powstały w stylu bawarsko-szwabskim. Żeby nie zanudzać powiem w skrócie, podstawa wieży ma plan kwadratu, powyżej której znajduje się ośmioboczna dzwonnica, a to wszystko wieńczy kopuła cebulowa.

Pierwszym dziełem mistrzów budowniczych z Bawarii-Szwabii była wieża Laurentiuskirche w Bludenz, o którym w dalszej części wpisu.

W St. Gallenkirch nie ma problemu ze znalezieniem przyjemnej restauracji (choć w dobie pandemii liczba tych otwartych była ograniczona), my wybraliśmy włoską Trattorię, w której obsługiwali Włosi nie mówiący w języku niemieckim, ani żadnym innym, oczywiście oprócz ojczystego. Zamówienia nie były skomplikowane, a ponadto w obsłudze znalazł się Chorwat poliglota, który od biedy dogadałby się z nami po polsku.

Jednak najprzyjemniejsze wspomnienia związane są z trasami spacerowymi, które najładniejsze są od St. Gallenkirch w dół doliny. Główna trasa biegnie przy strumieniu, przechodzi przez mostki, zbacza do wodospadu, miejscowości położonych po drodze, wszystkie atrakcje są świetnie oznaczone z informacją o kilometrach i czasie marszu.

Zimą można spacerować po trasach zimowych, prowadzonych po zboczu góry między domkami. Słońce i zimowa aura sprawia, że jest po prostu bajkowo.

Schruns

Schruns – stolica Montafonu, położona jest w przepięknej dolinie u stóp góry Zamanspitze (2386 m n.p.m) i liczy około 4 tysiące mieszkańców. Pierwsi turyści pojawili się tutaj w 1870 roku. Sławnym gościem był Ernest Hemingway, który odwiedził Schruns po raz pierwszy zimą 1924/1925, tu nauczył się jazdy na nartach, tu relaksował się w hotelu Toube, a te niezapomniane pobyty wykorzystał w kilku swoich bestsellerach, takich jak “Śniegi Kilimandżaro” i “Paryż – Ruchoma uczta”.

Schruns to wiele uroczych sklepów, kawiarni, restauracji, galerii sztuki, w centrum miasta stoi kościół barokowy pw. Św. Jodoka. W 2019 roku parafia obchodziła 440 rocznicę istnienia.

Katedra (od 8 marca 2020 roku), z zewnątrz wydaje się stosunkowo prosta i pozbawiona ozdób, w środku zaskakuje bogatą dekoracją z obrazami i posągami. Dziś jest to jeden z nielicznych kościołów zachowanych w stylu nazareńskim z przełomu XIX i XX wieku.

Kościół został ozdobiony głównie przez miejscową rodzinę artystów Bertle’ów, wszystkie freski ścienne i sufitowe w prezbiterium wykonali bracia Franz i Jakob Bertle w latach 1873-74. Malowidła przedstawiające życie św. Jodoka znajdujące się w nawie namalował w latach 1905-1907 syn Jakuba Hans Bertle.

Spacer po uliczkach miasta jest bardzo przyjemny, ciekawe architektoniczne domy i hotele przyciągają wzrok.

 

W niewielkiej odległości od Starego Miasta zwraca uwagę budynek Centrum Sportów Alpejskich, nic dziwnego, bo obiekt dostał w 2019 roku Nagrodę Unii Europejskiej w dziedzinie Architektury Współczesnej imienia Miesa van der Rohe.

Schruns jak przystało na kurort zimowy (w zasadzie całoroczny) zapewnia komfortowy wjazd gondolami na szczyty górskie, w dolinie zaprasza do parku rozrywki Aktivpark Montafon z krytym centrum tenisowym i zadaszonym lodowiskiem, a także na piesze szlaki górskie. Szczegóły oferty na stronie internetowej.

W Schruns znajduje się końcowa stacja kolei Montafonerbahn, do dalszych miejscowości doliny kursują już tylko lokalne busy. Ze Schruns ruszamy więc pociągiem (odjazd co pół godziny, bilet w obie strony 5,80 €) do miasta powiatowego Bludenz.

Bludenz

Bludenz to największy i najważniejszy ośrodek miejski Vorarlberga. położony u zbiegu pięciu malowniczych alpejskich dolin (Klostertal, Montafon, Brandnertal, Grosswalsertal i Walgau). Założony został na początku XIII wieku przez członków arystokratycznej rodziny Werdenbergów. Nowy właściciel polecił wybudować na jednej z okolicznych skał okazały zamek Gayenhofen. Po waśniach Werdenbergów miasto i zamek dostały się w ręce Habsburgów. Obecnie w zamku mieści się siedziba powiatu.

Tuz obok zamku na imponującym wzgórzu, usytuowany jest kościół Św. Wawrzyńca (Laurentiuskirche). Można do niego dotrzeć z zamku przez łuk w murze lub krytymi schodami, które zaczynają się przy bramie górnego miasta.  Kościół został zbudowany w 1694 roku. Wewnątrz uwagę przyciąga ołtarz główny z czarnego marmuru, a także chór ze sklepieniem żebrowym.

Ze wzgórza od strony kościoła roztacza się piękny widok na miejskie budynki, dachy i ośnieżone szczyty górskie. Warto przysiąść na ławce i po prostu chłonąć widoki.

Niedaleko schodów prowadzących do kościoła znajduje się malutki kościół (Spital kirche). Powstał w 1329 r jako kościół szpitalny. Różne pożary miasta niszczą kościół, ale solidne ściany przetrwały cztery razy żywioł i zawsze były odbudowywane. Od 1686 r. nie zmienił już swojego wyglądu.

Zgodnie ze swoim przeznaczeniem kościół służył pacjentom szpitala, ale też radzie miejskiej i w XIX wieku był kaplicą ratuszową. W prezbiterium i portalu zachował się dawny gotycki charakter kaplicy szpitalnej.

Spacerując po starym mieście warto zwrócić uwagę na klasztor św. Piotra (najstarszy w całym Vorarlbergu) i fontannę Nepomuka z 1730 roku.

Choć w Austrii jest niemało miast dużo ciekawszych niż Bludenz, to na pewno warto tu zawitać do fabryki czekolady Milka, niestety na czas pandemii zwiedzanie zostało odwołane. Może za rok wróci też do kalendarza imprez, organizowane cyklicznie na początku lipca “Wielkie Święto Czekolady Milka”, na które zjeżdżają się miłośnicy słodyczy z całej Europy.

Nazwa “Milka” powstała z połączenia dwóch najważniejszych składników czekolady, czyli słów milch (mleko) i kakao. W 1901 roku słynny cukiernik Philippe Suchard wprowadził do sprzedaży alpejską czekoladę mleczną Suchard Milka, kolor liliowy był wtedy bardzo modny. Opakowania, a potem też reklamowe krowy zyskały ten kolor, który jest symbolem wyrobów Milka do dziś.

Choć fabryka była niedostępna dla zwiedzających, to sklep fabryczny był czynny. Warto było go odwiedzić, bo ceny wyrobów czekoladowych są tu atrakcyjne, nie sposób było sobie odmówić paru dodatkowych kalorii.

Podróż, styczeń 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *