Modikę najbardziej rozsławiła i nadal rozsławia czekolada. Czekolada to nie jest coś niezwykłego, więc dlaczego ta z Modiki jest tak wyjątkowa?
Otóż ta z Modiki do dzisiaj produkowana jest wg. azteckiej receptury. Metodę tę sprowadzili na Sycylię Hiszpanie, którzy w XVI wieku pobili Meksyk. Co prawda doprowadzili do upadku Azteków, ale na szczęście nadal możemy czerpać z dorobków Mezoameryki, a były one niezwykłe.
Aztekowie wykorzystywali nasiona kakaowca na trzy sposoby: przyrządzali z nich napój dający siłę i wigor, składali je w ofierze bogom i używali jako środka płatniczego. Jeśli nie słyszeliście o czekoladowym (wytrawnym) sosie mole, to zapraszam do przeczytania wpisu o meksykańskiej Oaxaca.
Czym czekolada z Modiki różni się od tych dostępnych w naszych sklepach? Mieszanie masy kakaowej odbywa się w temperaturze 40°C, praktycznie na zimno. Dodany do masy cukier przy takiej temperaturze nie zdąży się rozpuścić, wytworzona w ten sposób czekolada nie traci swoich walorów odżywczych oraz smakowych. Ziarenka cukru nadają tabliczce czekolady lekko chrupiącej faktury wyczuwalnej podczas degustacji. I to tyle jeśli chodzi o podstawowe składniki, podczas produkcji do czekolad z Modici, nie dodaje się żadnych tłuszczy roślinnych, mleka i jego pochodnych.
Nie znaczy to jednak, że produkowany jest tylko jeden smak czekolady. Czekolada wzbogacana jest szerokim zestawem naturalnych smaków. Mamy więc tabliczki waniliowe, cynamonowe, z solą morską, skórką pomarańczową, chili, gałką muszkatołową, białym pieprzem, imbirem itd., itd.
Czekolada z Modiki to świetny pomysł na prezent z Sycylii, cena ok 3 € za sztukę, a kupić ją może w najstarszej w mieście wytwórni – Antica Dolceria Bonajuto, która od 1880 roku produkuje czekolady wg. azteckiej receptury. Po wygaśnięciu rodu Bonajuto, cukiernię przejęła rodzina Ruta, która kontynuuje tradycję już szóste pokolenie. Będąc w sklepie przez szybę można obserwować produkcję czekolady. To królestwo czekolady znajduje się w maleńkiej uliczce naprzeciwko barokowej katedry San Pietro.

My najpierw odwiedziliśmy położony tuż obok najstarszej fabryki, sklep z czekoladą Antica Dolceria Rizza dal 1935 z czteropokoleniową tradycją, z wejściem od głównej ulicy Corso Umberto I. To tu degustowaliśmy aztecki przysmak. W lokalu na ladzie rozstawione były talerzyki z kawałkami czekolady do spróbowania, dodatkowo zostaliśmy poczęstowani likierem kawowym i tradycyjnymi sardyńskimi ciasteczkami. Dobrze się stało, bo w najstarszej fabryce czekolady, którą odwiedziliśmy później nie było możliwości popróbowania czekolady.


Najważniejsza jest puenta z tych odwiedzin, otóż czekolada bardzo mi smakowała. Warto było wzbogacić swój smak o nowe doznania.
Modika to nie tylko czekolada, to także malowniczo położone miasto z barokową architekturą. Zwiedzając skupiliśmy się na jej dwóch częściach Modika Alta (Wysoka) i Modika Bassa (Niska) zbudowanych na szczycie wzgórza i w wąwozie. Stare miasto jest nieco oddalone od współczesnej Modiki, wybudowanej po trzęsieniu ziemi.

Przez stare miasto płynęły dwie rzeki, które zasypano po powodzi w 1902 roku i utworzono dwie główne ulice Corso Umberto I i Via Marchesa Tedeschi. Parkujemy bezpłatnie przy Via Salvatore Quasimodo i zaczynamy od wspięcia się na górę do katedry Św. Jerzego. Zanim tam dotrzemy podziwiamy piękne widoki na dolne miasto i architekturę mijanych domów.



Katedra wybudowana w XI wieku, zniszczona została przez trzęsienie ziemi, przebudowana w stylu barokowym w XVII stuleciu. Pięknie położona, z bogatym wnętrzem i z relikwiarzem św. Jerzego.



Schodzimy niżej i zaglądamy do kościoła św. Piotra, który pełni funkcję katedry dla niższej części miasta. Przed kościołem uwagę przyciągają figury dwunastu apostołów.


Z kościoła schodzimy na główna ulicę Corso Umberto I. Na wprost świątyni znajdują się wspomniane już dwie najstarsze fabryki czekolady.
Podczas spaceru uwagę przyciągają nie tylko sklepiki i ich wystawy, ale też kroksztyny (ozdobne elementy podtrzymujące balkon), czy fontanny.

Jak w wielu Sycylijskich miasteczkach nie brakuje tu kościołów, spotkamy ich jeszcze parę, ale zajdziemy do Chiese del Camine z 1930 roku, bo tuż obok zatrzymujemy się w kawiarni Latteria.


Polecam na naprawdę dobrą kawę i pieczone na miejscu brioszki. Menu jest zdecydowanie bogatsze niż tylko kawa i brioszka.
Wracając do samochodu ulicą Via Marchesa Tedeschi zajdziemy jeszcze do ciekawego kościoła Maryi Betlejemskiej (Chiesa di Santa Maria di Betlem), zbudowanego na ruinach czterech kościołów. Portal z elementami romańskimi, katalońskimi i arabskimi przetrwał trzęsienie ziemi w 1693 roku.

Myślę, że nie muszę zachęcać do odwiedzenia Modiki, a mój wpis jest dostateczną rekomendacją.

Podróż, maj 2022.
