Miast w Kapadocji do których warto wstąpić jest dużo więcej, ale że ogranicza nas czas pobytu zawsze trzeba z czegoś zrezygnować. Czy te o których piszę są najciekawsze ? Myślę, że to ocena indywidualna więc bez zbędnych dywagacji zapraszam na spacer po miejscach, które odwiedziłam.
Avanos
Historia Avanos, sięga co najmniej 4000 lat. Według ustaleń uzyskanych z wykopalisk prowadzonych przez Włochów wiemy, że udział w poszczególnych etapach historii miasta, w różnych okresach brali: Hetyci, Medowie, Frygowie, Asyryjczycy, Persowie, Celtowie, Królestwo Kapadocji, Bizantyjczycy, Seldżukowie i ostatecznie Turcy.
Miasteczko Avanos położone jest nad najdłuższą rzeką Turcji – Czerwoną Rzeką (Kızılırmak), i słynie z wyrobów ceramicznych wyrabianych z lokalnie pozyskiwanej glinki.

W ponad 300 warsztatach garncarskich możemy nie tylko kupić wyroby ceramiczne, ale też przyjrzeć się procesowi produkcji lub wziąć udział w warsztatach wyrabiania glinianych naczyń.


Nawet ja, która od dawna nie kupowałam tego typu pamiątek zdecydowałam się na zakup mis z tradycyjnym tureckim wzorem, tulipana i goździka.

Najbardziej znany z warsztatów ceramicznych w Avanos jest Chez Galip, nie słynie jedynie z wyrobu ceramiki, w jego skalnych wnętrzach znajduje się Muzeum Włosów, w którym można podziwiać ok. 16 tys. kosmyków, dostarczonych przez kobiety z całego świata.
To nietypowe muzeum zapoczątkował garncarz Galip Körükçü, którego ukochana musiała opuścić Avanos. Odchodząc zastawiła mu na pamiątkę kosmyk włosów, a lokalne kobiety i turyści widząc wielki smutek garncarza, zaczęły zostawiać mu także swoje włosy. W ten sposób powstała największa na świecie kolekcja kosmków kobiecych włosów. Moim zdaniem Galip nie miał wyboru co zrobić z taka ilością włosów, musiał je wyeksponować i stworzyć w 1979 roku muzeum, które zostało wpisane do Księgi Rekordów Guinessa
Misy kupiłam w pracowni Galipa, za według mnie bardzo dobrą cenę, nie dość, że dał spory rabat (oczywiście upomniałam się o niego) to jeszcze dołożył mi dwie dodatkowe miseczki.
Wstęp do muzeum to 25 TKY, jeśli zakupi się ceramikę, nie płaci się za podziwianie kosmyków. Po obejrzeniu kolekcji miałam mieszane uczucia.
Obok muzeum jest pracownia, która też ma bardzo duży asortyment wyrobów ładnie wyeksponowany w skalnych pomieszczeniach. Właściciel pomimo powiedzenia mu, że już jesteśmy po zakupach i nic u niego nie kupimy i tak bardzo zachęcał nas do odwiedzenia warsztatu, gdzie jego siostra malowała ceramikę. Nie pozostało nam nic innego jak skorzystać z zaproszenia.

Spacerując po mieście warto zwrócić uwagę na budowle osmańskie. Najłatwiej trafić do Muzeum Dziedzictwa Kulturowego (Kapadokya Yaşayan Miras Müzesi), które mieści się w jednym z najokazalszych przykładów tej architektury w Avanos.
Budynek (wybudowany z miejscowych kamieni) znany jest jako rezydencja Doktora Hacı Nuri Beya, ma 3 piętra i architekturę dziedzińca typową dla domów Kapadocji w Nevşehir. Pod napisem „Mashallah” na jednym z drewnianych balkonów widnieje informacja, że został zbudowany w 1902 roku.

Na uwagę zasługują drewniane balkony i okapy dachów, portyki, otwory drzwiowe i okienne oraz żelazne balustrady w oknach i balkonach.
Początkowo budynek służył jako „Gabinet Medyczny Rządu”, a przez wiele lat jako budynek firmy Tekel, wyłącznego producenta i dystrybutora wszystkich wyrobów alkoholowych i tytoniowych w Turcji. Obiekt został zakupiony w latach 80. XX wieku na polecenie ówczesnego Ministra Turystyki i przekazany gminie Avanosa. W ostatnich latach ze względu na swój wygląd i konstrukcję wykorzystywany był jako plan zdjęciowy w serialach telewizyjnych kręconych w tym regionie.
Miasto słynie też z produkcji wina gronowego. Daliśmy się skusić na degustację w winiarni zlokalizowanej przy głównej ulicy, ale to nie były moje smaki.

W Avanos parkujemy na dużym (bezpłatnym) parkingu zlokalizowanym przy hammanie (łaźni).

Uchisar
Wizytówką Uchisar i chyba najciekawszym celem jest zamek górujący nad miastem, widoczny z odległości kilkudziesięciu kilometrów, nic dziwnego bo jest najwyższym punktem w Kapadocji. Zamek powstał za czasów Hedytów i miał pokazywać, że Uchisar to nie tylko ważny punkt górskiego traktu, ale też strategicznie miasto na Jedwabnym Szlaku. Kiedyś mieszkało w nim około 1000 osób. Wstęp do zamku jest płatny, a jego największą atrakcją jest widok na okolice. Już samo podejście pod zamek pozwala nam zobaczyć prawie taki sam krajobraz jak z niego.


Wygląd zewnętrzy zamku zrobił na mnie duże wrażenie, bo zdecydowanie różni się od wyobrażenia o typowym zamku, to że jest w kapadockim stylu jest niewątpliwie jego zaletą.
Zagadką są odciski dłoni sławnych ludzi na placu u podnóża zamku. Nie znalazłam nic na ich temat w internecie.

Na wyjątkowy wygląd miasta składają się także baśniowe kominy w unikatowym szarym kolorze, które są zamieszkałe do dziś. Mają ogromną zaletę, jeśli mieszkanie okaże się za małe, można wykuć w tufie wulkanicznym kolejne pomieszczenie.

W Uchisar parkujemy na uliczce niedaleko od zamku, ale nie u samego podnóża. Spacer pod górę jest na tyle krótki, że nie można się zmęczyć.
Mustafapaşa
Mustafapaşa, położona 6 km od Ürgüp została wybrana przez Światową Organizację Turystyki jako najlepszą wioską turystyczną.
Miasto do początku XX w. nazywało się Sinaos, zamieszkiwali je głównie Grecy oraz Karamanlis, czyli tureccy chrześcijanie, którzy opuścili je w 1924 roku po wymianie (na mocy Traktatu Lozańskiego) na macedońskich muzułmanów i Turków z Kastorii.
Miasto kwitło dzięki handlowi owocami morza i kawiorem i to pomimo sporej odległości od wybrzeża (takie informacje można znaleźć w internecie).
W Mustafapaşa znajdziemy kościoły opuszczone lub przekształcono w meczety i ponad 700 kamiennych rezydencji zbudowanych przez greckich mistrzów.

Miasto jest często odwiedzane ze względu na madrasę Mehmeta Şakira Paszy, zbudowaną w 1900 roku i uważaną za jedno z najpiękniejszych dzieł z okresu osmańskiego w Kapadocji (było zamknięte).

W centrum do zwiedzania udostępniono kościół Eleni (Constantine Eleni) z 1729r. Przed wejściem, przy skromnym stoliku, sprzedawane są bilety. Wnętrze jest całkowicie zdewastowane i oskrobane z malowideł.

W Mustafapaşa znajduje się karawanseraj Mehmet Şakirpaşa Madrasah (dawny dom podróżny na Jedwabnym Szlaku) zbudowany w1900 roku. Obecnie mieści się tu Uniwersytet Kapadocki, obiekt jest chroniony (wartownicy, przepustki, itp.). Pozwolono mi zrobić zdjęcie, ale chyba tylko dlatego, że niewiele widać z bramy wejściowej.

Ciekawostką jest położone na uboczu pierwsze w Turcji Muzeum Lalek Tragakanty, Muzeum Sztuki i Historii (KapadocjiKapadokya Sanat ve Tarih Müzesi, Kitre Bebek Müzesi)
Radiye Gül założyła pierwsze w Turcji muzeum lalek tragakanty w 2001 roku, od 2005 roku działa ono jako „muzeum prywatne” podlegające Ministerstwu Kultury.

Tworzenie lalek tragakanowych to jedno z tradycyjnych rzemiosł. Cały szkielet lalki tragakantowej wykonuje się ręcznie. Korpus przygotowuje się poprzez wykonanie formy o określonych wymiarach. Po umieszczeniu formy na szkielecie drucianym składane są dłonie, twarz i stopy. Potem owija się twarz, dłonie i stopy naturalnym papierem i bawełną za pomocą tragakanty. Tragakanta, guma tragakantowa to lepka i twardniejąca na powietrzu wydzielina, wypływająca (w sposób naturalny lub po nacięciu) z pnia i gałęzi traganka gumodajnego oraz innych gatunków tego rodzaju.
Lalkę tragakantową należy suszyć w naturalnych warunkach. Ich ubrania i akcesoria są również wykonane ręcznie.
Wracając z Mustafapaşa zatrzymaliśmy się na tarasie widokowym, który wypatrzyliśmy jadąc w drugą stronę. W Kapadocji można spotkać wiele bajkowych kominów, jednak znajdujące się tu Trzy Piękności ze swoim niepowtarzalnym urokiem, mają romantyczną historię. Według opowieści miejscowej ludności, córka króla zakochała się w pasterzu. Księżniczka i pasterz, pomimo sprzeciwu króla odeszli i pobrali się. Kiedy małżeństwo z dzieckiem uciekało przed uciskiem króla, w cudowny sposób zamarzło i zamieniło się w te trzy skały.

Göreme
O najbardziej turystycznej miejscowości Göreme tak naprawdę mam najmniej do powiedzenia, poza tym, że jej największą atrakcją jest położone niedaleko muzeum na świeżym powietrzu z wyjątkowymi kościołami skalnymi.

W pensjonatach wykutych w skale lub w odrestaurowanych domach z czasów osmańskich znajduje zakwaterowanie wielu podróżnych. Nic więc dziwnego, że choć bajkowe kominy i otoczenie są urocze to minusem wizyty w Göreme są tłumy turystów.



Na zobaczenie miejscowości przeznaczyliśmy jedno popołudnie. Posiłek w Old Capadocia był smaczny i przyjemny (polecam) ale zdecydowanie wolałam nasz spokojny Cavusin, jeśli nie lubicie tłumów turystów przelewających się ulicami pełnymi sklepów z pamiątkami i lokalami restauracyjnymi. Żeby zanurzyć się trochę głębiej w Göreme nie pozwoliła nam burza.

Czytałam, że w Göreme parkingi są wszędzie płatne, zaparkowaliśmy bez problemu przy głównej ulicy gdzie miejsca parkingowe są wyznaczone białą linią.
To już mój ostatni wpis o bajkowej Kapadocji. Moim zachwytom nie ma końca, tu każdy widok jest niezwykły. Zachęcam Was do odwiedzenia tego wyjątkowego regionu Turcji.
Podróż, maj 2024.
