W dosłownym tłumaczeniu Sri Lanka znaczy Olśniewający Kraj, czy tak jest naprawdę?
Przed wyprawą chyba po raz pierwszy nie wiedziałam do końca czego się spodziewać, pomimo przeczytanych wielu lektur na temat wyspy. Byłam już w Azji, odwiedziłam Tajlandię, Birmę i Wietnam, ale Sri Lanka okazała się zupełnie inna. Ten pierwszy wpis miał być tylko niezbyt długą refleksją na temat wyspy, a okazało się, że mam całkiem dużo do powiedzenia, że urzekło mnie wiele rzeczy, wiele zaciekawiło. Zapraszam Was więc do czytania, jeśli zbyt długo to wybierzcie sobie interesujące Was tematy.
KIEDY JECHAĆ?
Sri Lankę można odwiedzać przez cały rok. I to było pierwsze zaskoczenie. Na wyspie panuje klimat tropikalny o dużej wilgotności powietrza, jeśli w południowo-zachodniej części kraju szaleje monsun, w północno-zachodniej jest słonecznie i na odwrót. Co najważniejsze nawet jak pada jest bardzo ciepło bo ok. 30 oC. Deszcz nie jest regularny, pada obficie ale krótko, podczas naszego pobytu najczęściej w nocy.
Doświadczyliśmy deszczu podczas wejścia na Lwią Skałę i uwierzcie było to bardzo przyjemne przeżycie. Ciepły deszcz, ciepło wokół, niezbyt długo, kiedy ostatni raz przytrafił się Wam taki ciepły prysznic?

No i jeszcze jedna super wiadomość, średnia temperatura wody w Oceanie Indyjskim to 27 oC, a zabawa z falami niezapomniana.
Ponieważ Sri Lanka leży między 5 a 10 równoleżnikiem to sprawia, że przez cały rok dzień trwa tu równe 12 godzin – słońce wschodzi ok.6, a zachodzi ok. 18.
PODRÓŻOWANIE
Sri Lanka to kraj łatwy w zwiedzaniu. Wszystko nożna zabookować wcześniej przez Internet lub na miejscu, myślę tu o hotelach i przejazdach. Internet działa na wyspie bez zarzutu, w hotelach nie ma problemu z wifi, polecam kupno karty eSIM, wtedy mamy dostęp do Internetu przez cały czas pobytu.
Jeśli chodzi o płatności kartą to nie ma problemu w hotelach, dużych sklepach czy restauracjach. Zawsze warto mieć rupie, a nawet trzeba bo w wielu miejscach przyjmują tylko gotówkę. Na Sri Lankę przywozimy dolary lub euro, po wzięciu bagażu i wyjściu do głównej hali zatrzymujemy się przy kantorze (mają dobry kurs) i wymieniamy na miejscową walutę. W czasie podróży jeśli zajdzie potrzeba można wymienić pieniądze u jubilera.
Na Sri Lance mamy wtyczki z trzema bolcami więc adapter na pewno się przyda.
Czym jeździć na wyspie, warto spróbować wszystkiego choć my skorzystaliśmy z pociągu, tuk tuka i vanów z kierowcą. Pociągiem pojechaliśmy z Kandy do Ella, aby podziwiać z okien pola herbaciane. Bilety kupiliśmy już w Polsce przez Internet, choć zapłaciliśmy dużo więcej (pociągi i autobusy na Sri Lance kosztują grosze) mieliśmy zarezerwowane miejsca w drugiej klasie i nie traciliśmy czasu na zakup na miejscu. Z pierwszej klasy zrezygnowaliśmy świadomie, gdyż jest klimatyzowana i okna się nie otwierają więc nie można robić dobrych zdjęć.

Pociąg nie ma wagonu Warsa, ale chodzą panowie z przekąskami, owocami, słodyczami i napojami.
Z pociągami jest tak, że przy dużych opadach deszczu często podmywane są tory i nic nie kursuje Nam przydarzyło się to z zaplanowanym i opłaconym przejazdem Galla – Kolombo. Pośrednik podstawił vana pod hotel i przewiózł nas do kolejnego noclegu.
Widziałam na forach wiele pytań o tani samochód z kierowcą, My decydowaliśmy na bieżąco, albo zamawialiśmy przez Internet, albo przez hotel, wybieraliśmy po prostu tańszą opcję. Zamawianie tuk tuka w ostatniej chwili zawsze wiązało się z wyższymi kosztami, jeśli kierowca wiedział, że nie mamy wyboru nie było negocjacji, choć zawsze można i trzeba się targować. Pamiętajmy też, że 1000 LKR to 14 zł, jeśli rozłożymy to na 6 osób (w naszym przypadku), to naprawdę nie ma co się upierać.

Podróżni chwalą też sobie przejazd autobusem miedzy innymi dlatego, że kosztują grosze, ale bywają bardzo przepełnione. Na Sri Lance jeżdżą czerwone autobusy, które są państwowe i pozostałe (w tym bardzo kolorowe) prywatne. Jazda autobusem nie jest zbyt bezpieczna i to nie ze względu na fakt, że często się nie zatrzymuje tylko zwalania, a pasażer wchodzi z biegu, tylko dlatego, że kierowcy jeżdżą niebezpiecznie szybko i wyprzedzają na trzeciego.

Na wyspie można prowadzić samochód i tuk tuka samodzielnie (ruch lewostronny), ale trzeba wyrobić ich prawo jazdy w czym pomagają wypożyczalnie. Czytałam, że niewielka jest różnica w cenie jeśli chodzi o wynajęcie samochodu z kierowcą lub bez.
Lankijczycy to bardzo mili i pomocni ludzie. Są niezwykle cisi i cicho mówią, trzeba się koncentrować aby ich usłyszeć. Wiele razy byłam bardzo zdziwiona ich bezszelestnym sposobem poruszania się. Jak nie miałyśmy przy sobie wystarczająco pieniędzy na wstęp do świątyni, dali się szybko przekonać aby nas wpuścić za 1/3 kwoty. Na lotnisku chciałyśmy wydać resztę rupii i spytałyśmy w restauracji czy starczy nam na dwie kawy, a pan z obsługi poszedł do koleżanki wziął od niej kupon na 20% zniżki i zaserwował nam dwie pyszne kawy, a dobra kawa na Sri Lance jest rzadkością.
Było to przypieczętowanie naszej udanej podróży na Sri Lankę.
BOGACTWA SRI LANKI
Herbata
Pierwsze co przychodzi do głowy to cejlońska herbata i nie ma się co dziwić, bo kraj zajmuje na świecie czwarte miejsce jako producent i drugie miejsce jako eksporter. Cejlońska herbata należy do najlepszych herbat na świecie i jest uzyskiwana z wiecznie zielonych krzewów herbaty gatunku Camellia sinensis.

Nastawcie się, że nie wypijecie tu dobrej kawy (z niewielkimi wyjątkami), za to wszechobecna herbata jest znakomita. W XVIII wieku na wyspie uprawiano kawę, którą zaatakowała nieznana choroba zwana rdzą kawową i to położyło kres jej produkcji. Pierwszą plantację herbaty założył w 1867 roku szkot James Taylor.
Herbatę cejlońską świat poznał dzięki Thomasowi Liptonowi, który odwiedził Sri Lankę w 1800 roku i zakochał się w niej. Stworzył słynną markę herbaty i jako pierwszy sprzedawał ją klientom indywidualnym, otwierając Cejlon na handel międzynarodowy.

Więcej szczegółów o plantacjach herbaty, pracy tamilek, samej herbacie i trasie kolejowej biegnącej wzdłuż pól herbacianych znajdziecie w kolejnych wpisach.

Przyprawy
Przyprawy Sri Lanki to od wieków cenny towar. Nic dziwnego, że najpierw kolonizatorami byli Portugalczycy, potem Holendrzy i ostatecznie Wielka Brytania, każdy z tych krajów doceniał ilość i wartość występujących tu przypraw i chciał się na tym wzbogacić.

Najbardziej pożądany był cynamon, za którego kradzież groziła kara śmierci. Cynamon ze Sri Lanki uważany jest za najlepszy na świecie, a kraj wytwarza 90% światowej produkcji.
Ale nie tylko cynamon, kupcy przybywali też po kardamon, kurkumę, goździki, anyż, kumin, liście curry, gałkę muszkatołową, imbir, wanilię i inne rośliny.

Na całej wyspie występują ogrody ziołowe (Spice Garden), w których można obejrzeć i posłuchać o przyprawach i ich zastosowaniu. Byłam sceptyczna co do ich odwiedzin, ale ostatecznie jestem bardzo zadowolona, że zdecydowaliśmy się na wizytę.
Palma kokosowa
Na Sri lance znajdziemy ogromne plantacje palmy kokosowej. Nie raz już próbowałam wody kokosowej prosto z orzecha, ale po raz pierwszy z pomarańczowego owocu. Co ciekawe, drzewo kokosowe zaspokaja wszystkie potrzeby człowieka. Miąższ mleczko i olej używany jest w kuchni i kosmetyce, woda kokosowa stosowana jest przy problemach żołądkowych, włókno wykorzystuje się przy produkcji lin, włosia, koszy, natomiast drewno nadaje się do produkcji mebli, łodzi, instrumentów muzycznych, ze skorup orzechów produkuje się węgiel drzewny, z korzeni uzyskuje się płyn do płukania ust, a z kwiatów kokosa arak czyli destylat.
Sri Lanka jest największym producentem araku kokosowego na świecie (50 milionów litrów w 2020 r.). Większość araku jest wytwarzana z fermentowanego soku z kwiatów kokosa. Jest on zazwyczaj destylowany do zawartości alkoholu od 33% do 50% objętościowo. Cały proces destylacji jest zakończony w ciągu 24 godzin.
Tak różnorodne zastosowanie palmy kokosowej po prostu robi wrażenie. Dlatego nie żałujcie sobie wody kokosowej, przy drogach jest wiele straganów gdzie za 200 LKR ugasicie pragnienie wodą prosto z orzecha, a po wypiciu poproście o przecięcie go na pół, aby zjeść miąższ.

W sklepach monopolowych (Wine Store) można kupić arak, spróbowałam i uważam, że jest całkiem niezły.
Kamienie szlachetne
Na Sri Lance wydobywa się ok. 70 kamieni szlachetnych spośród 200 znanych na świecie. Nie ma tu diamentów i szmaragdów, ale znajdują się tu szafiry, rubiny, ametysty, aleksandryty, topazy, granaty, kamienie księżycowe, itd. Najbardziej cenione wśród kolekcjonerów są cejlońskie szafiry, w niezwykle rzadkim chabrowym kolorze, z wyjątkowym połyskiem i przeźroczystością. Taki piękny szafir ze Sri Lanki znajduje się w pierścionku zaręczynowym, który kiedyś nosiła księżna Diana, a później książę Wiliam podarował swojej przyszłej żonie, Kate Middleton.
Kamienie szlachetne na Sri lance wydobywa się prawie wyłącznie z użyciem tradycyjnych, znanych od wieków metod. Najczęściej spotykane są kopalnie, gdzie szyby górnicze sięgają do 30 metrów w głąb ziemi, a stąd rozchodzą się na poziome tunele. Wszystko jest bardzo prymitywne więc o wypadki nietrudno. Kamienie wydobywa się też metodą odkrywkową, bardzo często ludzie pracujący w domowym ogródku znajdują kamienie szlachetne.
Od odzyskania niepodległości nadzór nad górnictwem kamieni sprawuje państwo. Wydobycie wymaga licencji wydawanej przez The National Gem and Jewelry Authority (NGJA). Podobno wyjątkowo duże, najwyższej jakości kamienie szlachetne, nie są własnością właściciela kopalni, lecz „idą prosto do prezydenta”, tzn. są rekwirowane przez państwo.
Czytałam na wielu blogach, że kupowanie wyrobów jubilerskich lub kamieni przy kopalni jest ryzykowane, nie chodzi tylko o zawyżoną cenę, ale też o fałszywe kamienie szlachetne.
Wato więc kupować kamienie i wyroby jubilerskie w renomowanych sklepach i szlifierniach posiadających specjalną licencję wydawaną przez państwo. Sklepy możemy spotkać w wielu miastach, jednak centrum handlu kamieniami jest Kandy.

RELIGIA
70% mieszkańców Sri Lanki to wyznawcy buddyzmu, 12% to Hindusi, 9% to muzułmanie, tylko 7% to chrześcijanie. Są miejsca na wyspie, że w niewielkiej odległości od siebie spotyka się wyznawców wielu religii. Dwie największe grupy mieszkańców wyspy to syngalezowie (75%) i tamilowie (12%).
Buddyzm
Buddyzm na Sri Lance (przynajmniej dla mnie) nie jest tak mocno widoczny jak w Tajlandii czy Birmie, rzadko spotyka się mnichów, a pagody nie są skąpane w złocie. Lankijski (przymiotnik od Sri Lanka) buddyzm uchronił się od późniejszych naleciałości. Jest najbliższy pierwotnej postaci, w jakiej ustanowił go Budda.

Buddyzm naucza, że w zależności od działań wykonanych w poprzednich życiach, odrodzenie może nastąpić jako człowiek lub zwierzę, a nawet duchy, półbogowie lub bogowie. W pozostałych krajach wyznających filozofię buddyjską nie widziałam tak wielkiego poszanowania zwierząt. Robaczka z wody w basenie, pani wyjmuje kartką lub listkiem i odnosi na bok, tak samo ślimaka, którego może zaczepić pies czy delikatne obchodzenie się z natrętną pszczołę. Krowy i psy chodzą po ulicach, nikomu to nie przeszkadza.
Choć wyznawcy Buddy dążą do osiągnięcia nirwany to niestety nawet buddyzm nie uchronił tego pięknego kraju przed zjawiskiem korupcji.
Przy okazji buddyzmu wspomnę jeszcze o wszechobecnej na Sri Lance fladze buddyjskiej, która powstała w 1885 roku. Sześć kolorów symbolizuje aurę bijącą od Biddy w momencie oświecenia.

Chrześcijanie
Pierwszą noc spaliśmy w Negombo, gdzie można zauważyć naprawdę sporą liczbę kościołów. nie powinno to jednak dziwić bo w tym rejonie prawie 90% to chrześcijanie. Wśród chrześcijan dominują katolicy i protestanci.

Hinduizm
Hinduizm na Sri Lance jest w dużej mierze utożsamiany z populacją tamilską i koncentruje się w prowincjach północnej, wschodniej i centralnej. Populacja zmniejszyła się od spisu powszechnego z 1981 r. z powodu emigracji Tamilów ze Sri Lanki za granicę i repatriacji Tamilów „indyjskich”.
Podczas naszych podróży spotkaliśmy wiele hinduskich świątyń, ale tylko w Kandy można było wejść do środka. Architektura hinduistycznych świątyń zawsze robi na mnie ogromne wrażenie, a szczególnie ilość postaci na dachu.

Muzułmanie
Muzułmanie są podzieleni głównie na rolników mieszkających na wschodzie i handlarzy, którzy są rozproszeni po całej wyspie. Muzułmanie ze wschodniego regionu mówią po tamilsku.
Ostatnie lata przyniosły stopniową radykalizację szczególnie wśród młodych muzułmanów, co doprowadziła do ekstremizmu i zamieszek na tle religijnym.

Jeden z wielu wybuchów przemocy na tym tle miał miejsce w marcu 2018 r. na centralnych wzgórzach wokół Kandy, gdzie setki syngaleskich buddystów zaatakowało muzułmańskie wioski. Zaatakowano meczet, a należące do muzułmanów przedsiębiorstwa zostały podpalone. Rząd Sri Lanki ogłosił stan wyjątkowy aby zakończyć rozprzestrzenianie się przemocy.
W kwietniu 2019 roku w wielkanocną niedzielę na Sri Lance doszło do ośmiu wybuchów. Dwa miały miejsce w kościołach w Negombo, trzy w luksusowych hotelach w stolicy, szósty w kościele w Batticaloi na wschodnim wybrzeżu. Odpowiedzialność za masakrę wzięło na siebie Państwo Islamskie. Nie trzeba było długo czekać bo miesiąc później chrześcijanie w odwecie zaatakowali muzułmańskie meczety i sklepy w Negombo.
Nie piszę tego żeby straszyć, bo jadąc na Sri Lankę i zwiedzając ją czułam się bezpiecznie i oby ten stan pozostał na wyspie na stałe.
Podczas naszego pobytu odbyły się 15 listopada wybory do parlamentu, mieszkańcy wiążą z nowym rządem duże nadzieje, a jest co naprawiać. Liczba osób żyjących poniżej granicy ubóstwa na Sri Lance wzrosła do 25,9% w ciągu ostatnich czterech lat.
Każdej osobie na Sri Lance, która udaje się oddać głos, pozostawia się ślad na palcu. Robi się to, aby uniemożliwić ludziom oddanie głosu więcej niż raz, to ciągle jeszcze stare sposoby, choć od jakiegoś czasu obowiązkowe jest okazanie dowodu osobistego. Pomalowany barwinkiem na czerwono paznokieć, nie daje się zmyć przez wiele godzin.
Lankijczycy podchodzą do wyborów bardzo poważnie, potrafią iść pieszo wiele kilometrów aby wziąć udział w wiecu wyborczym, czerwony palec pokazywali nam z dumą.

OBYCZAJE
Szkolnictwo
Będąc na Sri Lance nie sposób nie zauważyć ubranych na biało uczniów, którzy „wylewają się wielką falą” na ulice po godzinie 13. Od tej godziny zazwyczaj kończą się lekcje.

Na wyspie funkcjonują szkoły państwowe i prywatne, męskie, żeńskie i mieszane. Jak już wspominałam obowiązują mundurki: dla dziewcząt białe spódnice i bluzki oraz kokardy na warkoczach, dla młodszych chłopców kolorowe szorty i biała koszula, dla starszych białe spodnie i koszule. Dziewczynki muzułmańskie noszą białe spodnie, sukienki za kolana i białe chusty na głowę. Uczniowie widziani są z daleka.

Ślub
Normalnie nie interesuję się szczególnie takimi zwyczajami, ale zaczęło się od Kandy gdzie spotkaliśmy parę młodą w tradycyjnych strojach na sesji fotograficznej. Potem w kolejnych miastach i tak oto zagłębiłam się trochę w tę ceremonię.

Ślub i wesele poprzedzone jest spotkaniami przyszłych małżonków i ich rodzin. Omawiane są koszty uroczystości i wielkość posagu. Nieunikniona jest wizyta u wróżbity, który postawi horoskopy i oceni zgodność małżonków. Tradycyjnie małżeństwa są aranżowane, ale czasy się zmieniają i młodzi chcą decydować o swoim związku. Udaje się też dopasować tak horoskopy, aby nie stanowiły przeszkód planowanemu związkowi.
Wesele trwa dwa dni, pierwszego dnia sari panny młodej jest w kolorze écru, drugiego w kolorze czerwonym, co symbolizuje skonsumowanie małżeństwa.

Dzień w którym odbywa się ceremonia wyznacza wróżbita, musi to być dzień odpowiednio szczęśliwy.
Przy okazji, skoro wspomniałam o ślubnych sari, to na ulicach kobiet ubranych w tradycyjne stroje nie jest tak dużo jak się spodziewałam, a szkoda. Jeszcze mnie jest mężczyzn ubranych w sarongi.
Alkohol
Alkohol na Sri Lance jest bardzo popularny wśród mężczyzn, kobiety nie piją wysokoprocentowych trunków, jeszcze do niedawna nie mogły kupować alkoholu w sklepach monopolowych (Wine Store).

Na plantacjach herbaty możemy kupić szklankę araku za pieniądze, które w danym momencie posiadamy.
Lankijscy buddyści lubią biesiadować i spożywać alkohol chociaż ich religia nie pochwala stosowania używek, które wprowadzają ciało i umysł w stan odmiennej świadomości. Podczas większość świąt nie można nigdzie kupić alkoholu.
Ciekawych i odmiennych zachowań na Sri Lance jest wiele, wszak to zdecydowanie kultura zupełnie inna od naszej. To, że jemy tylko prawą ręką, a lewa jest nieczysta jest rzeczą znaną tak jak fakt, że do świątyni wchodzimy bez butów (mogą być skarpetki) z zakrytymi kolanami i ramionami. Na pewno inne interesujące Was obyczaje znajdziecie opisane w niejednym przewodniku.

Ajurweda – najstarszy system medyczny
Ajurweda oznacza w sanskrycie „wiedzę o życiu” jest to system medycyny, który powstał ponad 5000 lat temu w Indiach i jest najstarszą nauką o zdrowiu zakładającą, że ciało, umysł i dusza stanowią całość, którą należy pielęgnować i utrzymywać w równowadze.
Sri Lanka, dzięki swojemu tropikalnemu klimatowi i bogatej roślinności, stała się idealnym miejscem dla rozwoju ajurwedy. Wyspa obfituje w dzikie zioła, przyprawy i oleje, które są podstawą wielu ajurwedyjskich leków i zabiegów
Już przed wyjazdem zostało postanowione, że chociaż raz trzeba skorzystać z dobrodziejstwa ajurwedy. Przeczytałam, że nie w każdym lokalu, na którym widnieje napis ajurweda i spa obsłużą nas fachowcy i że tanie zabiegi nie maja nic wspólnego z prawdziwą medycyną ajurwerdyjską.
Co do cen, to muszę powiedzieć, że nie są one niskie i w porównaniu do tych z przed paru lat wzrosły 100%, Mieliśmy dwa rodzaje masażu: jeden w cenie 20000 LKR za godzinę i 40 minut, drugi 20 minut krótszy za 16000 LKR. Pierwszy masaż obejmował Shirodhara i Abhyanga, drugi był bardziej inwazyjny bo przy użyciu łokci, ale też z olejami.
Abhyanga (masaż ajurwedyjski) to jeden z najczęściej wybieranych zabiegów, jest to relaksujący masaż wykonywany z użyciem specjalnie dobranych olejków ziołowych, które mają na celu oczyszczenie organizmu z toksyn, poprawę krążenia oraz zrelaksowanie mięśni i umysłu. Po masażu nie można brać prysznica i zmywać olejów. Nas panie wytarły ręcznikami, abyśmy mogły się ubrać. Moje zdziwienie było duże, gdy przed snem po paru godzinach od masażu, okazało się, że ciało przestało się kleić, oleje całkowicie wsiąkły.
Shirodhara (lanie oleju na czoło) to jeden z bardziej charakterystycznych ajurwedyjskich zabiegów. Ciepły olej jest powoli wylewany na czoło, co w sanskrycie oznacza „trzecie oko”. Zabieg Shirodhara ma na celu odprężenie układu nerwowego, pomoc w walce ze stresem, bezsennością i zaburzeniami lękowymi. Zabiegu trzeba doświadczyć, doznania są po prostu wyjątkowe.
Po zabiegu zostaliśmy poczęstowani herbatą ziołową i kostką czegoś słodkiego (nawet niezłe), podczas picia trzeba było tę słodycz trzymać w buzi, aby się powoli rozpuszczała.
Na Sri Lance działają szpitale ajuwerdyjskie oraz ośrodki masażu, medytacji i jogi. My skorzystaliśmy z masażu w Isiwara Paura będąc w Sygirji, trafiliśmy tam dzięki rekomendacji naszego hotelu.

Kończąc temat ajurwedy, warto wiedzieć na co mają wpływ poszczególne oleje stosowane przy masażu: czerwony stosowany jest przy bólach reumatycznych, olejek zielony na żylaki, cynamonowy ma właściwości rozgrzewające i przeciwbólowe podobnie jak olejek goździkowy. O wielu innych zastosowaniach olejów dowiedzieliśmy się podczas pobytu w ogrodzie ziołowym Luckgrove.
Przy ogrodach ziołowych zawsze funkcjonuje sklepik gdzie można zakupić wiele ajurwedyjskich specyfików, ale ceny są dosyć wysokie. Warto zaopatrzyć się w te wyroby w sklepach dedykowanym ziołom i specyfikom ajurwedyjskim, które występują bardzo często w większych miastach (jest ich sporo), z bardzo dobrymi cenami jednakowymi w całym kraju. Na opakowaniu oprócz daty ważności zawsze jest podana cena produktu.
Oruwa – symbol morskiego dziedzictwa Sri Lanki
Oruwa, to dwukadłubowy statek z południa Sri Lanki, którego wielowiekowa konstrukcja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Zwróciłam na nie uwagę już pierwszego, są wyjątkowe.
Katamarany rzeźbione są wytrzymałego, ale lekkiego drewna. Udoskonalana przez stulecia konstrukcja, zapewnia stabilność nawet przy najbardziej wzburzonych przypływach, co czyni je idealnymi zarówno do wędkowania, jak i transportu. Łodzie mają bardzo charakterystyczny kwadratowy żagiel z górnymi rogami trzymanymi pionowo na dwóch pionowych masztach w kształcie litery V, a nie na zwykłym centralnym maszcie pionowym.

Dla stabilności te długie, cienkie łodzie mają wysięgnik, który jest trzymany po stronie nawietrznej. Występują w różnych rozmiarach
Większość łodzi rybackich w stylu canoe katamaran ma szerokie miejsce do siedzenia. W łodzi rybackiej ze Sri Lanki można włożyć tylko nogi.

ZWIERZĘTA
Bliskość zwierząt, wszechobecność i ich różnorodność robią wrażenie. Nie wybraliśmy się na safari, byłam w RPA i Kenii i to mi w zupełności wystarczy, za to żyjące na wolności małpy, warany, bawoły wodne czy paseczniki palmowe, które prowadziły swoje życie na wyciągniecie ręki od nas to już zupełnie inna sprawa.
Słoń cejloński
Słoń cejloński jest podgatunkiem słonia indyjskiego i jest trochę mniejszy od afrykańskiego. Słonie są chronione na Sri Lance, za jego zabicie grozi kara śmierci. Na wyspie istnieją korytarze migracyjne, którymi zwierzęta mogą poruszać się między naturalnymi siedliskami. Przy rezerwatach możemy o odpowiedniej godzinie zobaczyć słonie przekraczające asfaltowe szosy w drodze do wodopoju.
Poza rezerwatami spotkamy słonie w procesjach buddyjskich, pracujące na polu, czy służące do turystycznych safari.
Słoń cejloński jest bardzo uroczy, ich charakterystyczną cechą są ślady depigmentacji na trąbie, brzuchu i uszach.

Bawół indyjski, zwany również wodnym
Po raz pierwszy widziałam bawoły wodne w Wietnamie, ponieważ jest to bydło przystosowane do życia w tropikach nie zdziwiła mnie ich obecność na Sri Lance.

Zebu indyjskie
Zebu to bydło domowe garbate rozpowszechnione przede wszystkim w Indiach, gdzie znajdują się główne ośrodki hodowli. Są tam uważane za zwierzęta święte, użytkowane jako zwierzęta pociągowe i juczne. Zebu jest przystosowane do życia w środowisku gorącym i wilgotnym, jest też odporne na wiele chorób.

Turyści mogą skorzystać z wycieczki drewnianym wozem zaprzęgniętym w dwa urocze zebu i podziwiać lankijską wieś, niestety nie wiem jaka jest cena takiej przyjemności.
Waran paskowaty
Warana paskowatego (jedna z największych jaszczurek świata) spotkaliśmy dwa razy. Pierwszy raz na jeziorze w centrum Kandy, drugi raz na wypoczynku w niewielkim strumyku i tu poznaliśmy co to znaczy jego szybkość. Gdy tylko ktoś się zbliżył, wyczuwał to i z niebywałą szybkością, rozchlapując wodę uciekał. Waran, nie dość, że szybko biega, to jeszcze łazi po drzewach, pływa, nurkuje i ma ogromne cielsko, osiąga nawet do 2,5 metra długości.

Pasecznik palmowy
Lankijski wiewiór zwany pasecznikiem palmowym jest spotykany dosyć często, jeśli go nie widać to można usłyszeć, w razie niebezpieczeństwa wydaje z siebie głośne piski, brzmiące jak “czip czipim czip”, ostrzegając pozostałych członków stada. W swojej obecności nie tolerują innych gatunków wiewiórek i ptaków, które traktują jako konkurencja o pokarm. Na terenach miejskich często korzystają z odpadków.

Paw indyjski
Pawie sprowadził do Polski z Indii Stanisław August Poniatowski, na Sri Lance pawie żyją dziko i łatwo je spotkać. Oprócz pięknych piór, którymi może poszczycić się samiec, ptaki krzyczą, a dźwięk ten nie jest przyjemny dla naszego ucha. Powodów do krzyku jest sporo. Najczęściej jednak wydają okrzyk, gdy są czymś zaskoczone lub gdy odczuwają zbliżające się zagrożenie.
Największym wrogiem pawia są zwierzęta drapieżne. By się przed nimi uchronić, paw na noc wspina się lub wlatuje w korony drzew.

Makak rozczochrany
Najczęściej podczas pobytu na Sri Lance spotykaliśmy małpy, a konkretnie makaki rozczochrane z charakterystyczną, rozczochraną grzywką. Jest to gatunek endemiczny na wyspie i niestety zagrożony, jego populacja się zmniejsza.

Generalnie makaki są spokojne, choć zdarzyło mi się, że jedna siedziała na ogrodzeniu, obserwowała mnie i gdy przechodziłam skoczyła na mój plecak. Na szczęście tylko tyle, była chyba zawiedziona bo nic jej smacznie z niego nie zapachniało.
Na makaki trzeba uważać gdyż przenoszą choroby HIV i wściekliznę, na szczęście żadna z małp nas nie podrapała, nie wykazywały na to ochoty.
Dzikie pszczoły wędrowne
Dzikie pszczoły bardzo często wykorzystywane były jako naturalny system obrony przed wrogiem. Jeśli wróg zbliżał się niebezpiecznie blisko, strażnicy mogli zestrzelić gniazdo dzikich pszczół, które niezadowolone atakowały wroga.

Ja również doświadczyłam może nie ataku, ale efektów użądlenia przez dziką pszczołę podczas jazdy pociągiem. W pewnym momencie poczułam coś dziwnego we włosach, ale zanim zorientowałam się, że to pszczoła, jedna wbiła mi żądło w głowę, a druga zostawiła swoje we włosach. Wyciągnęłam je rozczesując włosy palcami, a mąż znalazł żądło i je wycisnął. Muszę powiedzieć, że osoby z przedziału od razu pospieszyły z pomocą tzn. maścią i tabletką przeciwwstrząsową. Maść użyłam, tabletki nie, na szczęście nie jestem uczulona na pszczoły, choć gdzieś z tyłu głowy miałam myśl, a może zareaguję na to użądlenie? Ból głowy przeszedł po 1,5 godzinie i zostało tylko wspomnienie na szczęście bez niemiłych efektów.
W przedziale zrobiło się trochę paniki, trzeba było wygonić pszczoły, które dostały się do środka.
ROŚLINNOŚĆ
Sri Lanka to kraj tropikalny nic więc dziwnego, że roślinność jest bujna i wyjątkowa.
Figowce
Z podróży po wyspie wspominam najbardziej ogromne figowce bengalskie, ilość tych wielkich drzew z powietrznymi korzeniami jest niesamowita.


Praktycznie przy każdej świątyni na Sri Lance spotkamy drzewo Bodhi, czyli figowiec pagodowy (łac. ficus religiosa). Drzewo to jest w hinduizmie symbolem wiedzy duchowej, wszechświata i trimurti (Trójca hinduistyczna), korzeniom patronuje Brahma, pniowi Wisznu a gałęziom i liściom Śiwa. To pod tym drzewem Budda Siakjamuni osiągnął oświecenie, od tamtej pory na pamiątkę tego faktu jest nazywane drzewem oświecenia.

Pandan
Podczas odpoczynku odkryłam Pandanus (pandanowiec wonny). Roślina może być krzewem czy pnączem, ale na plaży rosły drzewa, z długimi liśćmi zebranymi w kępki. Roślina ma duże korzenie szczudłowe, które podtrzymują pień. Najpiękniejszy był czerwony owoc przypominający ananas. Choć owoc jest niejadalny starożytna Ajurweda obdarza drzewa pandanowca wonnego wyjątkowym szacunkiem. Korzenie i kwiaty stanowią zarówno cenny surowiec zielarski, jak i bazę dla popularnego olejku eterycznego zwanego kewda lub kewra.

Delonix królewski
Ciekawe jest też drzewo Delonix regia (Delonix królewski) zwane w języku syngaleskim Maara. Przez krótki czas roślina była znana jako drzewo Lamaasuriya od nazwiska Le Mesurier, brytyjskiego urzędnika państwowego, który był odpowiedzialny za wprowadzenie go jako drzewa dającego cień. Schronienie przed słońcem dają liście przypominające paproć, ozdobą są ekstrawaganckie pomarańczowo-czerwone kwiaty.

Oliwka cejlońska
Oliwka cejlońska zwana takson lub potocznie weralu to duże drzewo z kwiatami jak u konwalii i to właśnie kwiaty spowodowały, że zwróciłam uwagę na tę tropikalną roślinę.
Owoce taksonu są dobrze znane na Sri Lance. Marynowane oliwki cejlońskie są spożywane jako popularne jedzenie uliczne, są również stosowane jako część rodzimych metod leczenia.

Albicja jedwabna
Alblicja przyciągnęła moją uwagę ze względu na piękne kwiaty. Nie było to pierwsze spotkaniez nią, bo występuje ona w wielu miejscach w Azji.

Amla – indyjski agrest
Na indyjski agrest zwróciła nam uwagę właścicielka hotelu w Negombo. Amla jest drzewem o niewielkich zielono-żółtych owocach, które mają jedną pestkę (na zdjęciu z prawej strony). Wyglądem przypomina agrest (stąd jej nazwa), lecz jej smak jest jako kwaśno-cierpki. Można go jeść (spróbowałam) lub używać w przygotowanych z niego preparatach. Może być stosowany przy przeziębieniu i gorączce, ponieważ działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo, zmniejsza też kaszel. Ekstrakt z Amli pomaga obniżyć poziom cholesterolu, trójglicerydów i stany zapalne. Jakby tego było mało rozświetla skórę, likwiduje przebarwienia i drobne plamy. Neutralizuje wolne rodniki, świetnie radzi sobie z łupieżem oraz podrażnieniami skóry głowy.

O drzewie mahoniowym opowiem przy okazji wpisu o Kandy, gdzie chodząc po królewskim lesie można spotkać ich całkiem sporo.
JEDZENIE
Najbardziej popularne na wyspie są ryż i curry, nie jestem fanką curry, ale raz na jakiś czas nie było problemu abym z przyjemnością spróbowała ich tradycyjnych dań. Mięso przyrządzane na wyspie jest twarde i po prostu takie sobie, kurczaki zazwyczaj krojone są na kawałki z kośćmi, za to ryby i owoce morza pyszne, ale też tylko tam gdzie potrafią je przyrządzić.

Lankijskie śniadania
Najbardziej do gustu przypadły mi śniadania. Lankijskie śniadanie składa się z rotti, czyli pszennych placków z dodatkiem wiórków kokosowych papryczek czyli i cebuli smażonych na oleju kokosowym. Nie może się obyć bez hoppersów, smażonych placków z fermentowanej mąki ryżowej i mleka kokosowego w kształcie miseczek, podawanych z jajkiem smażonym na dnie (Egg hoppers) lub sosami curry czy też na słodko z miodem lub syropem palmowym.

Na stole zawsze goszczą trzy sosy curry: dal czyli gotowana, delikatnie pikantna soczewicą, pol sambol przygotowany ze świeżo startego kokosa, szalotki, suszonych całych papryczek chili lub proszku chili, soku z limonki i soli oraz np. tuńczyk na ostro.
Do tego prawie zawsze był do wyboru omlet, jajecznica lub jajka sadzone. Nie mogło też zabraknąć świeżych, dojrzałych owoców, do tego świeżego soku niekoniecznie wyciskanego, częściej były to blendowane owoce z dodatkiem wody, zawsze pyszne.
Owoce i warzywa
Warzywa Sri Lanka zawdzięcza Anglikom, to oni sprowadzili na wyspę europejskie warzywa, mamy w zasadzie prawie wszystkie, które jadamy, a dodatkowo przepęklę ogórkową, czperkę kuminową, tykwę i inne.


Co do owoców, to spotkamy tu wyjątkowo smaczne małe banany, papaję, arbuza, mango, Duriana, gujawę i te, których nie znałam np. amla czyli bardzo zdrowy agrest indyjski. W okolicach Nuvara Eliya uprawiane są truskawki, nie ma winogron, bo wyspa to miejsce zbyt deszczowe.
Stoiska owocowo-warzywne to raj dla zmysłów. Nigdy nie przeszłam obok nich obojętnie

Warto wspomnieć też o ryżu podstawowym pożywieniu społeczności Sri Lanki. Ryż uprawiany jest na terenach podmokłych we wszystkich dystryktach. Istnieją dwa sezony uprawy, mianowicie Maha i Yala, które są synonimami dwóch monsunów. Podczas podróży, niejednokrotnie mijaliśmy pola ryżowe i pracujących na nich ludzi, w listopadzie było to w większości przygotowywanie pół i sadzenie, tylko gdzie nie gdzie powoli zaczynał się zielenić ryż. Zwiedzając Wietnam nie widziałam tyle pół ryżowych co na Sri Lance.

Ufff, ale się napisałam. Wracam teraz do pytania zadanego na wstępie, czy Sri Lanka to „olśniewający kraj”? Jeśli chodzi o przyrodę i jej bogactwa to zgadzam się z Marco Polo, który określił Sri Lankę jako najbardziej malowniczą wyspę na świecie. Dla mnie, kraj ma też w sobie to coś, co trudno opisać, a co sprawia, że czujesz się tu po prostu przyjemne inaczej.
Niestety trzeba sobie zdawać sprawę, że Sri Lanka jest w trudnej sytuacji gospodarczej, pandemia i brak turystów zrobiły swoje. Tysiące ludzi widzą swoją przyszłość w innych krajach, a powodem tego jest bieda W 2022 roku kraj ogłosił bankructwo, w wyniku protestów, do ucieczki z wyspy zmuszeni zostali prezydent Gotabaya Rajapaksa i premier Mahinda Rajapaksa (warto dodać, że należeli do jednej rodziny) co oznaczało gwałtowną zmianę władzy.
Na szczęście dzięki pożyczkom z MFW sytuacja się stabilizuje, a turystyka powoli wraca do normy. Sri Lanka to bezpieczny kraj, a do tego to „Perła Oceanu Indyjskiego”, którą zdecydowanie warto odwiedzić. Potwierdza to też teledysk z 1982 roku grupy Duran Duran z utworem SAVE A PRAYER
Szczegóły podróży w kolejnych wpisach.
Podróż, listopad 2024.

2 Responses
Ciekawe, ciekawe…
Wyjątkowo ciekawy i różnorodny kraj, pod wieloma aspektami.