Luxemburg

Schueberfouer – luksemburski jarmark z 684-letnią tradycją

Wizyta na jarmarku to był zupełny przypadek, tak samo jak nieplanowana była wizyta w Luksemburgu pod koniec sierpnia. A to właśnie na przełomie sierpnia i września co roku odbywa się w stolicy słynny jarmark mający 684-letnią historię. Początkowo był to targ, ale dziś jest czymś o wiele więcej. Dla miłośników pełnej adrenaliny zabawy i nadmiernego rozpieszczania smażonym jedzeniem jest to miejsce obowiązkowe do odwiedzenia.

HISTORIA

Zacznijmy jednak od początku i cofnijmy się do października 1340 roku, kiedy to Jan Ślepy, hrabia Luksemburga i król Czech, założył ośmiodniowy targ, aby uczcić Dzień Świętego Bartłomieja (24 sierpnia). Pierwotnie było to miejsce, w którym można było kupić ceramikę, porcelanę, tkaniny i artykuły gospodarstwa domowego, a także produkty rolne i bydło. Ponieważ Luksemburg zajmował centralne miejsce na drodze łączącej Włochy z Flandrią istnienie targu miało spore znaczenie gospodarcze.

Z czasem targ ewoluuje, od XVI wieku staje się jednym z największych targów bydła w regionie, można było tam kupić świnie, kozy, owce, a nawet konie. W XVIII wieku rozrasta się i staje się czymś więcej niż tylko miejscem handlu, dochodzącą koncerty, tańce i gry zręcznościowe. W 1840 roku powstają pierwsze karuzele. Na początku XX wieku do targów dodano diabelski młyn i kolejkę górską, a w 1929 roku jarmark dołącza do Braderie czyli corocznych wielkich targów ulicznych występujących w Holandii, Belgii, Luksemburgu, północnej Francji i północno-zachodniej Szwajcarii, odbywających się głównie w miesiącach letnich.

NAZWA

Istnieją dwie teorie na temat pochodzenia nazwy Schueberfouer. Jedna wskazuje, że pochodzi ona od pierwotnej lokalizacji targu w Schuedbuerg, co dało jej nazwę Schuedebergermesse, która później stała się Schueberfouer (Fouer oznacza jarmark). Druga teoria mówi, że nazwa pochodzi od niemieckiego słowa Schober, które może oznaczać stodołę lub stos, symbolizując miejsce, w którym przechowywane są zbiory, ponieważ Schueberfouer było pierwotnie świętem rolniczym i żniwnym.

WSPÓŁCZESNOŚĆ

Jarmark trwa trzy tygodnie w tym roku od 23 sierpnia do 11 września, usytuowany jest na Champ du Glacis i zajmuje teren o powierzchni 4 hektarów. Przez jego stragany, karuzele, kolejki i punkty gastronomiczne przewinie się około 2 milionów osób.

Warto przejrzeć program i zwrócić uwagę na dni z promocjami, kiedy to skorzystanie z atrakcji potrafi być tańsze np. o 50%.

Na terenie jarmarku można spędzić wiele godzin, w końcu zainstalowało się na nim 200 stoisk. Oprócz mocnych doznań warto też spróbować paru tradycyjnych dań.

Specjalnością jarmarku jest ryba smażona w cieście piwnym czy gromperekichelcher (smażone plackami ziemniaczane) bardzo podobne smakiem do polskich tylko z dodatkiem zielonej pietruszki.

Skosztować możemy też fouerfësch czyli białej kiełbasy smażonej w cieście piwnym, crepes (francuskich naleśników) i wiele innych popularnych dań, a do tego wypić wyśmienite białe luksemburskie wino lub crémant (musujące).

Jarmark jest ogromnie popularny o czym świadczy ilość odwiedzających go co roku gości. Potrafi być na nim tłoczno, więc rodzice młodszych dzieci mogą odebrać naklejkę w mobilnym posterunku policji przy wejściu i zapisać na niej swój numer telefonu komórkowego. Dzięki temu można ich znaleźć, jeśli któreś dziecko się zgubi.

Spędziłam na jarmarku parę godzin w miłym towarzystwie, choć nie jestem miłośniczką wesołych miasteczek to uważam, że choć raz (a może i więcej) warto poczuć atmosferę i smaki Schueberfouer. Najbardziej miałam ochotę na 80 metrową  wieżę, na której kręciła się karuzela, ale wcześniej zjadłam i bałam się, że mój żołądek się zbuntuje. Tych co kochają mocne doznania nie muszę chyba specjalnie zachęcać do odwiedzenia tego miejsca.

Jarmark znajduje się w ścisłym centrum Luksemburga, do najciekawszych miejsc dzieli nas przysłowiowy “rzut beretem”.

Podróż, sierpień 2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *