Tytuł mojego wpisu jest trochę przewrotny. Od wielu lat słyszałam, że Dubaj to sztuczność. luksus, przepych, wystawy kapiące złotem, upał taki, że nie można wyjść na zewnątrz, parę ikonicznych wieżowców, ogromne centra handlowe, stok narciarski, to wszystko do mnie nie przemawiało. Nie dziwcie się więc, że odkładałam wyjazd do tego miasta, ale zasłyszane czasami pozytywne relacje i bezpośredni lot w promocyjnej cenie, podjął decyzję za mnie.
Na zwiedzanie Dubaju poświęciłam 6 dni, wróciłam z niedosytem i myślą, że może jeszcze tu wrócę, po prostu mi się podobało, a nawet więcej niż zwykłe podobało. Dubaj okazał się wyjątkową mieszanką historii i nowoczesności. Co ważne na pobyt w Dubaju, bez specjalnych ograniczeń nie wydaliśmy zbyt dużo, powiedziałabym, że mniej niż się spodziewałam.

Historia
Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) to zdecydowanie młode państwo, powstałe 2 grudnia 1971 roku. Wtedy to sześć emiratów: Abu Zabi, Dubaj, Szardża, Adżman, Umm al-Kajwajn i Fudżajra, zawarło porozumienie o utworzeniu federacji. Rok później dołączył do nich emirat Ras al-Chajma. Wcześniej tereny te były pod protektoratem brytyjskim. Proces tworzenia ZEA był reakcją na wycofanie się Wielkiej Brytanii z regionu oraz chęć zjednoczenia się emiratów w obliczu odkrycia złóż ropy naftowej.
Historia Dubaju jest zdecydowanie dłuższa, kiedy to w 1833 roku Maktoum bin Butti z plemienia Bani Yas razem ze swoimi ludźmi przybył w okolice Dubai Creek, osiedlił się i ogłosił niepodległość Dubaju od Abu Dhabi. Dubaj wciąż wyglądał wtedy jak wioska rybacka, ale zaczął działać jako niezależne i niepodległe miasto.
Dubaj stał się symbolem bogactwa i dobrobytu we współczesnym świecie. Odkrycie ropy naftowej w latach 60. XX wieku odegrało kluczową rolę, ale to strategiczna dywersyfikacja gospodarcza i wizjonerskie przywództwo przekształciło je ze skromnej wioski rybackiej w globalne centrum handlu i turystyki. Dubaj przyciągnął firmy i gości z całego świata. Warto wiedzieć, że złoża ropy naftowej w Dubaju zostały niemal wyczerpane, jej wydobycie stanowi zaledwie 6% PKB.

Ludzie
W Dubaju mieszka około 3,6 miliona ludzi, z czego zdecydowaną większość, bo aż 86%, stanowią obcokrajowcy. Miasto jest domem dla ponad 200 narodowości, ta ilość robi wrażenie, tak jak i ilość milionerów, których wg badań jest 68102, a do tego 13 miliarderów.
Dubajczycy są gościnni, chętnie witają turystów i przyjezdnych. W drodze do rezerwatu Ras al Khor „uratował” nas kierowca busa. Do rezerwatu jechaliśmy z naszego hotelu autobusem, który owszem zatrzymał się w pobliżu, ale nasz cel był po drugiej stronie wielopasmowej autostrady, na piechotę trzeba było iść prawie 4 godziny. Staliśmy w środku niczego nie dłużej niż pięć minut, przejeżdżający kierowca widząc jak rozglądamy się wokół, cofnął się i zapytał w czym nam pomóc. Spytałam czy może nas zawieźć do rezerwatu, zawahał się, ale po chili powiedział, że podwiezie nas. To wcale nie była krótka podróż.

Na lotnisku przed powrotem do Polski chciałam wydać wszystkie dirhamy. Wyliczyłam, że mam akurat na parę paczek orzechów w daktylach oblanych czekoladą, przy kasie okazało się, że jednak trochę mi brakuje, sprzedawca nie kazał mi odkładać jednej paczki, podszedł do szefa po rabat na moje zakupy. To był taki ostatni miły akcent w Dubaju.
Bezpieczeństwo
Dubaj to naprawdę bezpieczne miejsce, nigdy nie poczuliśmy zagrożenia lub dyskomfortu. Dubajska policja ma specjalny wydział zajmujący się problemami turystycznymi, miedzy innymi takimi jak zgubione telefony czy torby. Możesz skontaktować się z policją turystyczną, dzwoniąc na całodobową infolinię pod numerem 901, pisząc na adres touristpolice@dubaipolice.gov.ae lub pobierając aplikację Dubai Police.
Przytrafiło mi się zostawienie telefonu w autobusie, na szczęście nie musiałam korzystać z pomocy policji. Tym samym uniknęłam straty czasu na szukanie i odbiór zguby.
Zaraz po wyjściu z autobusu, dotknęłam kieszeni w spodniach i poczułam, że nie mam w nim telefonu. Pierwszy odruch biegnę za autobusem, ale za chwilę otrzeźwienie, przecież nie mam szans go dogonić. Tak się szczęśliwie złożyło, że na przystanek podjechała taksówka, którą ruszyliśmy wpogoń. Tłoku nie było, ale długie oczekiwanie na zmianę świateł nie dawało pewności na zatrzymanie autobusu. Kierowca taksówki był spokojny i mówił, że nie będzie problemu z odzyskaniem zguby, najwyżej zaraz zadzwoni gdzie trzeba. Skończyło się dogonieniem autobusu na jego drugim przystanku, telefon leżał spokojnie na siedzeniu.
Resztę dnia rozpływałam się nad moim szczęściem i faktem, że nie zakłóciłam zaplanowanego porządku dnia. Wszystko dobre co się dobrze kończy.
W Dubaju nie tylko można zgubić portfel i go odzyskać, samotna kobieta może spacerować spokojnie w nocy, a za agresywne i obraźliwe zachowanie można trafić do więzienia tak jak i za brak poszanowania symboli religijnych.
Religia
Jak można się spodziewać w Dubaju dominującą religią jest islam (większość to sunnici) będący oficjalną religią Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W mieście można zwiedzać meczety i uczestniczyć w wydarzeniach religijnych, miejscowi zapraszają do poznania ich religii, ale nie nachalnie. W miejscach kultu religijnego obowiązują zakrycie głowy i długie, luźne ubrania. Czytałam, że i w miejscach publicznych ramiona i kolana powinny być zakryte, ale to akurat się nie sprawdziło widziałam wielu turystów w krótkich spodenkach i bluzkach bez rękawów.

Ten ażurowy budynek na zdjęciu to też meczet.

Dubaj jest jedynym emiratem gdzie panuje pewna tolerancja dla innych religii, co przejawia się istnieniem kościołów i miejsc kultu takich wyznań jak hinduistyczne i sikhijskie.
Nocleg
Długo myśleliśmy jaką lokalizację wybrać, czy może dwie aby skrócić dojazdy? Ostatecznie stanęło na jednym miejscu w dzielnicy Deira. Ważne było blisko położone metro, bo z niego głównie korzystaliśmy. Nasz przystanek to był Golden Souk (Targ złota). Na wyciągnięcie ręki mieliśmy nowoczesność i tradycję.

Hotel Mercure Dubai Deira okazał się idealny dla nas. Pyszne śniadania, basen na dachu, woda pitna bez ograniczeń, wszystkie potrzebne udogodnienia, tylko zwiedzać.

Transport
Aby korzystać z transportu trzeba kupić kartę, którą uzupełniamy w razie potrzeby. Zarówno w metrze jak i w autobusie przykładamy ją do czytnika przed i po skorzystaniu ze środka transportu. Jak wspomniałam głównie podróżowaliśmy metrem, które posiada dwie główne linie czerwoną i zieloną. Wejścia do metra w kolorze starego złota widać z daleka.

Nie zauważyłam w metrze czegoś takiego jak w innych krajach, że godziny szczytu to rano i popołudnie, w Dubaju w zasadzie cały czas w metrze jest spory ruch. Za to w autobusach było pusto, oprócz „godzin szczytu”. Świetne są klimatyzowane przystanki autobusowe, przy dużym upale bez ocienionego miejsca to super sprawa.


Taksówki jak i pozostałe środki transportu są państwowe, a cena za ich korzystanie nie jest wygórowana.
Warto skorzystać też z taksówki wodnej zwanej abra, kursującej na kanale w starej części Dubaju, cena za przepłynięcie to 1 AED czyli trochę ponad 1 PLN. Jeśli odwiedzicie Dubai Creek Harbour to tam również kursują łodzie typu abra, na drugą stronę zatoki dostaniemy się za 2 AED.

Zwiedzanie
Zwiedzanie Dubaju jest bardzo proste, transport jest przyjazny turystom, część atrakcji jest bezpłatna, bilety można kupić wcześniej online, jedzenie jak na tak luksusowe miasto jest w bardzo przystępnych cenach.
O szczegółach opowiem w kolejnych wpisach, teraz wspomnę o tym co zwróciło moją uwagę.
Podobne usługi są zgromadzone obok siebie. Jadąc metrem (czerwoną linią) uwagę przyciągają salony samochodowe wszelkich marek, ciągną się przez prawie dwa przystanki. Jadąc autobusem nr 8 wzdłuż wybrzeża w pobliżu La Mer i Jumeirah, budynek przy budynku to kliniki plastyczne i spa. Ras al Khor z rezerwatem flamingów to dzielnica przemysłowa, miejsce jest pełne warsztatów samochodowych, magazynów budowlanych, panuje tam zupełnie inny klimat niż w turystycznej części Dubaju.
La Mer
W Dubaju wiele miejsc po zaledwie paru latach od wybudowania przechodzi gruntowne metamorfozy czego doskonałym przykładem jest La Mer. Przed wyjazdem czytałam super pozytywne wpisy o tym miejscu, o jego klimacie, wyjątkowym designie, postmodernistycznej architekturze i muralach. Wzdłuż promenady spacerujesz z widokiem na piękną plażę, a dookoła jest ok.130 restauracji i kafejek. Każdy domek ma swój vibe, wieczorem przy blasku migoczących żarówek, aż chce się usiąść w którymś z tych klimatycznych miejscówek na kolację. Takiego miejsca nie spodziewałam się w Dubaju! No i wybraliśmy się tam. Pierwsze co rzuca się w oczy to ładne, ale puste budynki, murale, ale jakieś takie przyniszczone, do tego zamknięte uliczki.

Dostępna jest nieduża, ładna plaża, część promenady ale brak restauracyjek, w których planowaliśmy zjeść lunch. W całej okazałości La Mer działało do 2022 roku. Twórcą tego miejsca był deweloper Meraas, który buduje krótkoterminowo, z tanich, modułowych konstrukcji, szybkich w budowie i szybkich w rozbiórce. Policzyli, że osiągną więcej zysku budując w północnej części La Mer luksusowe wille, a w południowej J1 Beach z luksusowymi restauracjami i klubami takimi jak Gidi Rigolatto, który ma swoje placówki w Saint-Tropez i Paryżu, czy Baoli działający w Miami i Cannes.

J1Beach miało funkcjonować już pod koniec 2024 roku, ale nie funkcjonuje, ruchu na budowie nie widać, a miejsce straciło swoje vibe. Pomimo tych zmian wycieczka okazała się przyjemna i co tu dużo mówić dosyć pouczająca.
Kolejny przykład tym razem niedokończonej inwestycji to Dubai Trolley.
Dubai Trolley
Dubia Trolley był systemem tramwajowym w centrum Dubaju. Obejmował on szereg tramwajów specjalnie zaprojektowanych dla Emaar Properties, o prędkości 10 km na godzinę. Trolejbusy były dwupiętrowe i mogły przewozić 50 pasażerów, którzy mogli podróżować na otwartym pokładzie lub na klimatyzowanych siedzeniach. Przewoziły pasażerów bezpłatnie.
Projekt Dubai Trolley został ogłoszony przez Emaar Properties 23 kwietnia 2008 r., a otwarcie zaplanowano na koniec 2009 r. Całkowity koszt oszacowano na 500 milionów AED, budowa linii miała odbywać się w trzech etapach i utworzyć pętlę o długości 7 km wokół centrum Dubaju.
Pierwszy etap zakończona w 2015 roku, niestety od 2019 r. Dubai Trolley jest nieczynny. Słupy znajdują się na torach, tramwaj numer jeden jest wystawiony na widok publiczny na ulicy, zajezdnia jest wykorzystywana jako obszar komercyjny.

Największe wrażenie zrobiła na mnie miejska architektura. Ikoniczne wieżowce, niezwykłe formy gmachów muzealnych to wszystko co popularne już przed przyjazdem zwracało moją uwagę, ale to co zobaczyłam na miejscu przeszło moje oczekiwania.



W Dubaju jest mnóstwo budynków niezwykłych jeśli chodzi o ich architekturę, mogłabym chodzić wśród nich cały dzień odkrywając co chwilę coś nowego i na dodatek zachwycającego. Nowoczesne meczety, niezwykła przestrzeń publiczna miedzy budynkami, pełno zieleni tu nie można się nudzić. Mam nadzieję, że tych parę zdjęć przybliży niezwykłość tych dzieł.




Jedzenie
Przed wyjazdem naczytałam się co można i warto zjeść w Dubaju, a skorzystałam tylko z tych opcji, które były na trasie mojego zwiedzania i to w momencie gdy poczułam głód.
O kuchni Dubajskiej nie będę się rozpisywać (jest na ten temat dużo informacji w Internecie), ale zarekomenduję restauracje warte odwiedzenia oczywiście wg mnie.
Zacznę od restauracji w okolicy naszego hotelu – Hotel Mercure Dubai Deira.
Le Caboria Seafood Restaurant
Od tej restauracji zaczęliśmy przygodę z dubajskim jedzeniem. Ryby i owoce morza pyszne i świeżutkie, przystawki (np. fish and chips) w cenie dwudziestu paru złotych to porcja na porządny obiad, po której nie mieliśmy miejsca na danie główne. A że było pysznie wróciliśmy tu jeszcze raz.

Rayyan Mandi Restaurant
Do tej restauracji robiliśmy dwa podejścia. Pierwszego dnia byliśmy w niej po zachodzie słońca, a że był to czas Ramadanu to wszystkie stoliki były zajęte i po dwudziestominutowym oczekiwaniu, kiedy kolejka ani drgnęła udaliśmy się do restauracji rybnej.
Kolejne podejście było około godziny 16, wolnych stolików nie brakowało. Mandi, które występuje w nazwie restauracji to intensywnie aromatyczne, wędzone danie arabskie (pochodzenia jemeńskiego) składające się głównie z ryżu, który jest podawany z mięsem (baraniną, wołowiną jagnięciną), kurczakiem lub rybą.
Na wstępie podano nam pyszną zupą mandi (arabski rosół), która jest zazwyczaj serwowana w arabskich restauracjach razem z mandi lub jako zupa powitalna.
Posiłek zakończyliśmy bardzo popularnymi w Zatoce Perskiej pączuszkami luqaimat, które podaje się skropione np. syropem daktylowym. Smakują cudownie.

Four Square Café &Restaurant LLC w budynku One Deira Mall
Tę sieciówkę odkryliśmy ostatniego dnia. Duży wybór dań, naprawdę smaczne i bardzo dobre ceny. Lamb Chops okazały się rewelacyjne, spróbujcie też brownie, pyszne i pysznie podane.

Warto zajrzeć też do tureckich restauracji, polecanych przez blogerów.
Zou Zou Turkish & Lebanese Restaurant w Dubai Mall
To sieć restauracji, znajdziemy je w paru miejscach w Dubaju. My zaszliśmy na nieduży posiłek, zamówiliśmy tureckie Mezze i chlebek, a najedliśmy się całkiem nieźle. Było przyjemnie i smacznie, dało nam to siłę na dalszą eksplorację Dubai Mall.

Bosporus Turkish Cuisine – The Beach (JBR)
Przekąski tureckie rewelacja, a baklawa to prawdziwy majstersztyk. Tak pysznej jeszcze nigdy nie jadłam. Wzięliśmy parę rodzajów do degustacji i dodatkowo z lodami. Polecam tę z lodami nie tylko ze względu na smak, ale też na sposób podania. Nic dziwnego, że restauracja w opinii gości ma 4,9 na 5 punktów.

Arabian Tea House Restaurant & Cafe – Al Fahidi, Dubai
Arabian Tea House ma parę restauracji, ale polecam tę w starej dzielnicy Al Fahidi. Restauracja istnieje od 1997 roku, kiedyś znana wyłącznie wśród miejscowych. Obecnie za sprawą instagrama i swojej fotogeniczności stała się popularnym miejscem. Serwowane tu potrawy uhonorowano gwiazdką Michelin. Warto spróbować arabskiej kawy gahwa serwowanej w tradycyjny sposób czyli nalewanej ze sporej wysokości do filiżanek, mi ten smak nie przypominał kawy. Gahwa i jej sposób podawania zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Jak kawa to i herbata, warto wybrać lokalną karak chai, mocną herbatę z odrobiną mleka i przypraw.
Ze względu na klimat i jedzenie miejsce trzeba po prostu odwiedzić.

Daktyle
W Emiratach spożywa się ich bardzo dużo, a do tego uważa się je za afrodyzjak i nazywa „chlebem życia”, są pyszne. Można je kupić jako pamiątkę z wyprawy, a że składają się w 70% z węglowodanów są bardzo zdrową przekąską, podjadając je będziemy wspominać przyjemności Dubaju.
Alkohol
Turyści w Dubaju mogą bez problemu kupić alkohol. Wystarczy, że mają ukończone 21 lat i podczas zakupu alkoholu okażą paszport. Spożywać go można w mieszkaniu, na zewnątrz używanie alkoholu jest zabronione.
Alkohol można kupić w barach, restauracjach, klubach a także w licencjonowanych sklepach MMI (Maritime and Mercantile International) lub African+Eastern.
Odwiedziliśmy African+Eastern w Dubai Mall, a że nie doczytaliśmy dokładnie jego położenia w nawigacji to była najdłużej poszukiwana butelka alkoholu ever. Na wyświetlanej informacji o sklepach w centrum handlowym nie znajdziecie nazwy African+Eastern, a jest położony na najniższym poziomie przy banku. Sklep nie ma witryny, ma dużą drewnianą ścianę z szyldem i tyle, za to po wejściu znajdziemy się w dużej przestrzeni wypełnionej alkoholami z cenami jak w Polsce, chyba, że się trafi jakaś promocja. Alkohol w Dubaju nie jest popularny, pochodzi głównie z importu, co przekłada się na jego wyższą cenę.

Dubaj zdecydowanie wart jest odwiedzenia, najlepiej w porze gdy nie dokucza upał (chyba, że ktoś lubi). Tu każdy znajdzie coś dla siebie, coś co go zachwyci lub mile zaskoczy. To czego się „obawiałam” czyli przepych opływający złotem okazał się przyjemną i fajną dizajnersko formą wyrobów ze złota, nawet dla mnie, która za złotem nie przepada. Na dodatek mieszkaliśmy w Gold Souk Extension gdzie sklepy jubilerskie mieliśmy na wyciągnięcie ręki i wcale mi to nie przeszkadzało.

Podróż, marzec 2025
