Lenk to nasza baza wypadowa na narciarskie stoki, niewielka miejscowość leży w południowo-zachodniej Szwajcarii w obszarze Simmental, w Berneńskim Oberlandzie. Trzeba było pokonać trochę kilometrów, ale naprawdę było warto.

Odwiedziłam już sporo ośrodków narciarskich mniejszych i większych, ale Lenk zaskoczył mnie serdecznością i nieustającą pomocą ludzi. Obsługa wyciągów bardzo często pomagała wyjmować narty z kosza w gondolce, potrafiła świetnie zminimalizować i tak krótkie kolejki, aby zapewnić spokojny dzień bez czekania i tłumów.
Gdy w Nowy Rok wjechaliśmy na szczyt powitała nas kawa, herbata i ciepłe rogaliki, no i najważniejsze, świetnie przygotowane stoki. Choć w dolinie i na niższych partiach zboczy śniegu nie było zbyt wiele, to na trasach narciarskich nie było żadnych „przecierek”.

Po raz pierwszy w historii naszych narciarskich wyjazdów, nie spotkaliśmy ani jednego Polaka na stokach i poza nimi. To była duża niespodzianka.
Teren narciarski
Ośrodek narciarski Lenk–Adelboden oferuje 210 km doskonałych tras, na które dowozi narciarzy około 70 kolejek linowych i górskich. W Lenk są dwie stacje gondolki Betelberg i Metsch, można więc bezpośrednio dotrzeć do odcinka Metschstand, który łączy się z Adelboden i pozwala na eksplorację szerokich, czerwonych i niebieskich, a także czarnych tras po obu stronach doliny. Mamy więc to co uszczęśliwi wszystkich miłośników narciarstwa zjazdowego, wymagające stoki dla ambitnych narciarzy i snowboardzistów, idylliczne trasy dla narciarzy rekreacyjnych.

Ponadto pomiary prędkości, snowparki w tym park rozrywki Gran Masta z ponad 30 perfekcyjnie ukształtowanymi przeszkodami, stok Funslope itp. te wszystkie dodatkowe atrakcje są również zapewnione.

Wysokość terenów, na których jeździmy waha się od 1068 do 2362 metrów nad poziomem morza, a więc możemy liczyć na śnieg przez cały sezon. Z tras roztaczają się panoramiczne widoki na Alpy Berneńskie, jest naprawdę pięknie.

Przy gondolkach znajdziemy duże, bezpłatne parkingi samochodowe, a i komunikacja (skibus) działa jak w „szwajcarskim zegarku”. W godzinach szczytu podstawianych jest więcej autobusów więc nie ma obawy, że ktoś nie skorzysta z publicznego przewoźnika.
Poza narciarstwem zjazdowym
Oprócz narciarstwa zjazdowego, Lenk oferuje ponad 70 km szlaków do wędrówek w rakietach śnieżnych i zimowych szlaków pieszych, a także 60 km tras narciarstwa biegowego. Wycieczki na Betelberg są szczególnie polecane do poszukiwania widoków na dolinę i lodowce. Mogę potwierdzić, że spacerujących w tym rejonie było naprawdę sporo, jaki i saneczkarzy, w końcu Szwajcarzy są miłośnikami sanek.


W centrum Lenk funkcjonowało też lodowisko, a łyżwiarzy nie brakowało. Jest też w pobliżu lodowiska hala sportowa, do której przez okno (zdjęcie poniżej) zaglądają nie tylko ludzkie postacie.

Dużą popularnością cieszyło się też paralotniarstwo. Nie pierwszy raz spotykam się z tym w Szwajcarii podczas zimowego pobytu. Zimą w Adelboden-Lenk piloci paralotni otrzymują całodniowy karnet na kolejkę gondolową Betelberg i Metsch Stand-Xpress na stacjach dolnych Betelberg i Metsch. Codziennie widzieliśmy miłośników lotów, którzy cieszyli się beztroskim uczuciem wolności i lekkości.
Lenk w dolinie Simmental
Lenk leży na samym krańcu doliny Simmental. Dolna część doliny dzięki kolejom i drodze dla samochodów tworzy główne połączenie z regionem Saanenland. Nawet planowałam udać się koleją z Lenk na jednodniową wycieczkę do słynnego kurortu Gstad, ale 6 dni słońca zadecydowało o jeździe na nartach, wygrzewaniu się na stoku i spacerach górskich.

Dzięki spacerom zawitałam do gospodarstw rolnych. Krowy z doliny Simmental słyną na całym świecie. Ich dzwonki dumnie zwisają z okapów domków, na ścianach umieszczone są też nagrody jakie zdobywają zwierzęta, a w przydomowym sklepiku możemy obsłużyć się sami, zostawić wymaganą kwotę za ser lub kiełbaskę i zapisać co się kupiło w wyłożonym na stole notatniku.

Zimą bydło było w oborach, ale w innych porach roku na alpejskich pastwiskach można spotkać typowe krowy rasy simentalskiej.

Górskie rolnictwo przyniosło dolinie wczesne bogactwo, o czym świadczą domy w dolinie. Wyjątkowo bogato zdobione budynki pokazują wysoki standard ciesielstwa i kunszt architektoniczny. Można podziwiać je wędrując szlakiem «Simmentaler Häuserweg» (Szlak Domów w Simmental) pomiędzy Erlenbach a Weissenburg.

W samym Lenk nie sposób ominąć bogato zdobionych drewnianych domów z kamiennymi fundamentami i szerokimi, spadzistymi dachami. Zwróciłam też uwagę, że w mieście jest sporo dodatków wykonanych metaloplastyką.

Zakwaterowanie
Na czas pobytu mieliśmy wynajęty dom. Choć miałabym parę uwag, to jego usytuowanie i roztaczające się z niego widoki wiele rekompensowały. Domek znajdował się mniej więcej na wysokości ¾ zbocza, panorama na dolinę i miasto cudowna, słońce na tarasie prawie przez cały dzień, a do tego wychodziło się bezpośrednio na trasę i można było podziwiać górską przyrodę.

Dojeżdżało się niestety niebyt wygodnie, wąską i krętą drogą (wjazd lub zjazd tylko w określonych godzinach), choć wydawało się nam, że autobus nie ma szans nią jechać to się myliliśmy, cały dzień co godzinę wiózł narciarzy z góry na dół i odwrotnie.
Lenk to urocza szwajcarska wioska, z drewnianymi domkami, cichymi uliczkami, gościnną atmosferą, cudownym zimowym krajobrazem i serdeczną ludnością. W okolicy znajdziemy wiele restauracji i sklepów, oferujących produkty rolne. Co ważne przyjezdni znajdą tu naturalność i autentyczność, lokalne motto brzmi „Lenk… ganz schön natürlich” (Lenk, po prostu naturalny).
A jeśli chodzi o nasz główny cel przyjazdu, to rejon Adelboden-Lenk jest rajem sportów zimowych, czułam się w nim cudownie.
Podróż, grudzień 2025/styczeń 2026.
