Gruzja

Lądujemy w Kutaisi

Ruszam w podróż, o której myślałam już od paru lat. Lecimy Wizzarem do Kutaisi, na miejscu jesteśmy 20.30, a więc idealnie. LOT przylatuje do Tbilisi chyba ok. 3 rano, to nie jest zbyt komfortowe. Po szybkiej odprawie, odbieramy zamówione w BPRC (Best Price Rental Cars) dwa samochody Landrover Freelander i Nissan XTerra rocznik 2002  i po zaznajomieniu się z GPS, ruszamy do hotelu Aeetes Palace w Kutaisi. Tu mała dygresja, w Gruzji nie wystarczy znać nazwy miasta, aby uzyskać w GPS namiary na cel podróży, najpierw trzeba podać region, co czasami sprawiało nam trochę trudności, ale ostatecznie zostały one pomyślnie pokonane.

Źródła narodu i państwa gruzińskiego sięgają głęboko w starożytność. Jednak bez wątpienia można uznać Gruzję za rówieśniczkę starożytnej Grecji i Rzymu, a spadkobierczynię Imperium Hetytów i Urartu. Muszki, Tubalowie, Kolchowie i Dajanowie to nazwy plemion wymieniane w kronikach asyryjskich z drugiego tysiąclecia przed Chrystusem.

Robi wrażenie taka historia, mam nadzieję, że wszystkie zachwyty na temat Gruzji, które czytałam, okażą się prawdą.

Lotnisko w Kutaisi jest kameralne, odprawa odbywa się bardzo sprawnie. Wychodząc zabieramy z punktu informacyjnego zestaw map dla poszczególnych regionów Gruzji.

Port lotniczy, znajduje się 14 km od miasta, a więc nasza podróż do hotelu nie trwa zbyt długo. Hotel Aeetes Palace jest przyzwoity, z dobrym śniadaniem i sympatycznym zadaszonym tarasem na dachu. Zanim spotkamy się na tarasie, idziemy do centrum miasta, aby wymienić pieniądze. Przechodzimy przez mostek na rzece Rioni by po chwili dotrzeć do centralnego placu czyli Placu Dawida IV Budowniczego. Ponieważ jest już ciemno, fontanna ze złoconymi figurami zwierząt jest bogato oświetlona. Figury zwierząt nawiązują do mitycznego “złotego  runa”. Zachodnia Gruzja to historyczna kraina, w starożytności kolonia greckiego Miletu. Jej stolica utożsamiana jest z miastem Aia, do którego wyruszyli Argonauci po złote runo, czyli skórę skrzydlatego złotego barana. Jest to też nawiązanie do techniki pozyskiwania złota przez swanetckich górali. Odsiewali oni kruszec z piasku rzecznego  za pomocą owczej skóry. Symbole złotego runa spotkamy w Gruzji jeszcze nie raz.

Na placu znajdujemy kantor, w którym bez problemu wymieniamy pieniądze.

Wracamy do hotelu i aby dobrze rozpocząć przygodę z Gruzją spotykamy się na wspomnianym już tarasie. Wyjmujemy pozostałe z podróży zapasy, no ale dla Panów to jest trochę mało. Schodzą więc do recepcji, z pytaniem o możliwości jedzenia. Okazuje się, że tuż na rogu, 30 Galaktion Tabidze St, znajduje się El Depo, czynne 24/24, w której można skosztować tradycyjne gruzińskie Chinkali. Chinkali, to duże  kołduny wypełnione mięsem i zupą. Aby je spożyć, należy je umiejętnie nadgryźć, wypić rosół  ze środka i zakończyć zjedzeniem pozostałej reszty. Gruzini zwiniętego koniuszka ciasta nie jedzą.

Jest już po dobrze po 23, więc część kucharzy przysypia, część pracuje w kuchni, a Panowie w oczekiwaniu na Chinkali, zamawiają sobie po piwie. Wracają na taras z pudełkami jak do pizzy, wypełnionymi pierożkami. Chinkali są rewelacyjne, później już nigdzie w Gruzji nie zjemy tak dobrych. Polecam, polecam, polecam !!!

1152-kutaisiWracając w 11 dniu wyprawy na lotnisko, oglądamy obiekt sakralny z „najwyższej półki” czyli klasztor Gelati, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO,  zlokalizowany 10 km od Kutaisi. Piszę o tym teraz, bo może ktoś zaplanuje jego zwiedzanie na początku podróży. Monastyr został ufundowany w 1106 przez króla Dawida IV Budowniczego (1089-1125). Legenda mówi, że król osobiście brał udział w budowie. Po śmierci został tam pochowany. Monaster Gelati w zamierzeniu założyciela, miał być miejscem kultu religijnego, ale także siedzibą akademii. Była to wówczas jedna z pierwszych instytucji szkolnictwa wyższego na świecie. Później stała się głównym ośrodkiem kulturalnym Gruzji. W czasie budowy monastyru, Kutaisi było stolicą Gruzji, Tbilisi było we władaniu Arabów. Akademia Gelati znana była z nauki geometrii, arytmetyki, muzyki i filozofii, a także malarstwa, wykładali tu najlepsi naukowcy sprowadzeni przez władcę. Kompleks zaczął tracić na świetności  w XIV wieku, a w 1510r spalili go Turkowie. Po ponownym zniszczeniu w XVIII w. nigdy już nie powrócił do dawnej świetności. Stopniowo popadał w ruinę, został zamknięty przez bolszewików po aneksji Gruzji przez Rosję w 1922 r., wtedy też komuniści usunęli  z monastyru zakonników.

O randze zespołu klasztornego dla Gruzinów może świadczyć fakt, że w 2004 r. prezydent Saakaszwili wybrał go na miejsce ceremonii inauguracyjnej.

1169-kutaisiUdaje nam się zobaczyć jeszcze jedno miejsce w Kutaisi czyli Katedrę Bograti, znajdującą się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wybudowana została przez króla Bagrata III w 1003 r. – tak stanowi inskrypcja na jednej ze ścian. Została wysadzona w powietrze przez wojska osmańskie w 1692 r. i od tej pory trwała w ruinie. W 1952 r. rozpoczęto prace przy jej odbudowie, które zakończono w 2012 r., kiedy to oddano katedrę ponownie do użytku. Część prac wykonano mimo  sprzeciwów UNESCO, dlatego świątynia znalazła się na Liście Dziedzictwa Zagrożonego.

Podróż, czerwiec 2014.

    One Response

  1. ta podróż jeszcze przede mną 😛 … póki co czytam dalej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *