Kuba

Klimatyczne Trinidad i uczta na plaży

Trzecia najstarsza osada na Kubie, uważana za najpiękniejsze miasto kolonialne Ameryki, wzbogaciło się i wzrosło dzięki uprawom trzciny cukrowej. W czasach świetności, gdy praca niewolników na plantacjach cukru powiększała kasy lokalnych baronów cukrowych, wielkie rezydencje  miasta wznoszono z użyciem marmuru Carrara, a wyposażenie domu stanowiły mahoniowe meble, ozdobione najlepszą francuską porcelaną.

1583-kuba 1636-kuba

Spacer wybrukowanymi uliczkami i budynki z fantazyjnie wykutymi kratami okiennymi, przez które można zajrzeć do wnętrza domów to prawdziwa przyjemność, umilana muzyką ulicznych zespołów. Jazda samochodem nie jest przyjemna ze względu na odkrytą kanalizację, rynsztok (spore nierówności) i wystające czasami pręty, ale spacer jak najbardziej wskazany.

1510-kuba 1558-kuba

W Trinidadzie mieszkamy w Casa Muñoz  http://www.casa.trinidadphoto.com uznana rok wcześniej przez Tripadvisor za najlepszą Casa Particulares na Kubie. Faktycznie, położona w centrum, niezwykle klimatyczna, z miłymi gospodarzami,  zabytkowymi meblami, wspaniałym patio, tarasem na dachu. Pozwala  nam wyobrazić sobie, jak kiedyś mieszkali ludzie na Kubie. Nasze ulubione pomieszczenie, to salon z oknami, a właściwie tylko okratowanymi otworami okiennymi (na noc zamykane okiennicami) wychodzącymi bezpośrednio na ulicę. To co nas dziwiło po przyjeździe do Trinidadu, to właśnie te zdobione, wysokie kraty okienne. Na ulicach klimatycznie, ale szaro, kiedy zajrzało się przez kraty można było zobaczyć inny świat, świat pozwalający oczami wyobraźni przenieść się w czasy baronów cukrowych.

1588-kuba 1589-kuba

Pobyt w Casa Muñoz rezerwujemy w połowie lipca, w październiku moglibyśmy o takiej możliwości tylko pomarzyć.

Serce miasta to Plaza Mayor, w pobliżu właściwie wszystko co trzeba zobaczyć, muzea, uliczki i sklepiki z pamiątkami wg nas najfajniejszymi na Kubie, a w kościele (Iglesia de Santisima Trinidad) młodzieniec palący papierosy. To była duża niespodzianka.

Właściciel Casa  Muñoz  poleca nam  na kolację  Paladar Vista Gourmet, Calle Alameda.  Wybieramy stolik na tarasie, gdzie delektujemy się nie tylko jedzeniem ale i  pięknym widokiem na Trinidad.

W pobliżu głównego placu, polecam bardzo sympatyczną, Cafe Don Pepe, 363 Calle Boca, tam też na Plazuela Del Cristo, zanim wejdziemy do kawiarni posłuchamy Kubańczyków siedzących pod niesamowitym drzewem i grających  kubańskie rytmy.

1519-kuba

To już nasz 6 dzień wyprawy, gorąco, więc chciałoby się ochłodzić i poczuć trochę wakacyjnego klimatu. W okolicy Trinidadu znajduje się jedna z najlepszych plaż na południowym wybrzeżu. Playa Ancon, 13 km od miasta. Nie docieramy jednak do niej. Po drodze zatrzymujemy się przy plaży jak okazuje się z płatnym wstępem, ale wygląda fajnie więc decydujemy się nie szukać innej. Obsługa pyta nas czy byśmy coś zjedli, po krótkiej rozmowie decydujemy się zamówić posiłek.

1695-kuba 1704-kuba

Po 40 minutach kąpieli w Morzu Karaibskim, zachwycaniu się kawałkami rafy no i relaksowaniu, przyjeżdża nasze zamówienie. Kubańczycy rozkładają na plaży białe obrusy, serwują dania główne, sałatki i drinki. Jest po prostu super, morze, słońce, dobre jedzenie, żyć nie umierać.

Podróż, listopad 2013.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *