La Thuile, a właściwie obszar narciarski San Bernardo, to ostatni region w dolinie Valle d’Aosta, którego do tej pory nie odwiedziłam zimą, ale o Cervinii i Monte Rosa napiszę wpisy wspomnieniowe, a teraz na bieżąco o La Thuile, jednym z najdalej wysuniętych na zachód włoskich miasteczek, położonym zaledwie kilka kilometrów od granicy z Francją i kilkadziesiąt kilometrów od granicy ze Szwajcarią. Miasto leży na wysokości 1450 m n.p.m., a stacja górna na wysokości 2650 m n.p.m. Trasy narciarskie La Thuile są połączone z francuskimi trasami narciarskimi regionu La Rosiere. Blisko jest stąd też do szczytu Mount Blanc i kurortu Courmayeur. Okolice La Thuile mają do zaoferowania ponad 160 km tras narciarskich. Funkcjonuje tutaj łącznie 38 różnego rodzaju wyciągów. W ramach jednego karnetu (min 3 dniowego) można udać się do odległego o 15 km Courmayeur (50 km tras).
W obu kurortach jeździmy z widokiem na Mont Blanc – najwyższy szczyt Europy (4808 m n.p.m.), ale w Courmayeur jest on „na wyciągnięcie ręki”.
W La Thuile infrastruktura narciarska nie jest najnowsza, sporo starych, wolno jadących krzesełek i chyba najdłuższy, dwurzędowy orczyk jakim jechałam do tej pory. O przykrywanych krzesełkach marzyłam, gdy padał śnieg i wiał bardzo silny wiatr. W połowie trasy, kolega jadący krzesełkiem miał usypanego bałwanka miedzy nogami, powód nie tylko duże opady śniegu, ale też wolno jadące krzesełka. Poza tym sporo na trasach podjazdów, tak więc trzeba było uważać aby w odpowiednim momencie rozpędzić się i nie podchodzić pod górę. To tyle narzekań, bo resort wart jest odwiedzenia. W La Thuile można jeździć po szerokich, klasycznych czerwonych trasach (niezbyt płaskich, czasami jednak dość stromych), a także bezpiecznie szukać wrażeń na freeride. Nie brakuje też tras niebieskich, czy czarnych. Oznakowanie tras jest bardzo przejrzyste, podawane są nie tylko numery ale też nazwy miejscowości. Odpoczywamy w niezbyt dużych restauracjach, w których ceny napoi i potraw są niższe niż w Austrii, Francji, czy Szwajcarii (grzane wino 3,5 EUR, kawa 2 EUR, pizza max 10 EUR). No i tylko we Włoszech można napić się bombardino. Najlepsze z mocną kawą i brandy. Jak przystało na Włochy na infrastrukturze sporo reklam Emporio Armani, a na stokach instruktorzy w strojach tego projektanta.

Miłą niespodzianką jest gondolka pod nazwą Ski Sauna. Trzeba to traktować dosłownie, bo nie tylko ma wnętrze jak typowa sauna tj., drewniane ławki i kosz z kamieniami, ale relaksacyjna muzyka i zapach pozwalają poczuć się jak w saunie.

Jeden dzień przeznaczamy na poznanie tras w Courmayeur. Trasy szerokie, dosyć wymagające (ale bez przesady). Piękne widoki na masyw Mont Blanc. Trafiamy niestety na duży natłok narciarzy, stąd spore kolejki do wyciągów. Po braku kolejek w La Thuile, nie jesteśmy szczęśliwi, tracąc czas na stanie. Być może zapowiadany na następne dni śnieg (2,5 m w ciągu 9 dni) powoduje, że piątek i słońce są ogromną zachętą dla miłośników białego szaleństwa.

Courmayeur zwany Perłą Alp, jeden z najsłynniejszych włoskich kurortów jest zdecydowanie wart odwiedzenia. Koniecznie trzeba wjechać gondolkami na sam szczyt i zobaczyć panoramę masywu Mont Blanc lub udać się do Skay Way (to bez nart), na co zabrakło nam już czasu.
Na koniec parę słów (trochę więcej niż parę) o hotelu i samej miejscowości La Thuile.

W La Thuile mieszkamy w hotelu Planibel, czterogwiazdkowym. Po przeczytaniu opinii miałam duże obiekcje co do wyboru obiektu. Jednak jestem pozytywnie zaskoczona. Świetna lokalizacja, to bardzo ważny atut, z hotelu wychodzimy prosto do gondoli, jedynej w miejscowości (ale o tym wiedziałam). W pokojach typowe wyposażenie, nie pierwszej już nowości bo hotel ma już swoje lata, ale czysto, miła obsługa. Między pokojami zasuwane drewniane drzwi (pewnie z myślą o rodzinie 4 osobowej). Internet taki sobie, ale są okresy (co prawda krótkie), że działał bez zarzutu. Jedzenie bardzo urozmaicone, pyszne, każdy mógł coś znaleźć dla siebie, nie zabrakło też zdrowego kącika. Na kolację w menu ok. 30 potraw, nie było szans spróbować wszystkiego.
Cena za pobyt, w odniesieniu do tego co oferują bardzo korzystna. Jest to jedyny hotel (posiada też część apartamentową) tak idealnie położony w stosunku do gondoli. Bezpośrednio przy hotelu, można znaleźć pub, cukiernię z lodziarnią (lody rewelacja), supermarket, sklep z włoskimi wędlinami i serami, po prostu wszystko co niezbędne. Podczas słonecznych dni, skwerki przy gondoli i hotelu pełne są turystów. Niedaleko hotelu znajduje się Pizzeria E Restaurants Le Dahu, którą polecam. Smaczna pizza w miłym wnętrzu.

Miasteczko jest spore, chociaż stałych mieszkańców jest trochę ponad 700 osób. Centrum La Thuile to zabudowa typowa dla alpejskich kurortów. Znajdziemy tu sklepy, restauracje, bary, hotele i apartamenty do wynajęcia. W miejscowości w 2015 roku otwarto Maison Musee Berton. Założycielami muzeum jest dwóch braci urodzonych w La Thuile, którzy postanowili udostępnić swoją kolekcję zwiedzającym. W pomieszczeniach, na paru poziomach znajdziemy, oryginalne meble, elementy architektoniczne, obrazy, grafiki, obiekty religijne czy książki. Warto poświęcić parę minut, żeby odwiedzić ten obiekt. Sami bracia, którzy mieszkają w pobliskiej Aosta, spędzają w tym domu tylko 4 dni w roku, we wrześniu.

Do narciarskich Włoch wróciłam po paru latach przerwy, nie pamiętam więc czy w pozostałych ośrodkach, ale w La Thuile i Courmayeur zwróciłam uwagę na umieszczenie na trasach banerów z napisem Slow, Langsam itd. tuż przed kończącą się półką na stoku. Być może trzy lata temu nie zwróciłabym na to uwagi, ale właśnie trzy lata temu we Flachau w Austrii, nie zwalniając wyskoczył na mnie z takiej półki Niemiec. Gdybym stała w miejscu (a nie jechała) nie chcę myśleć jakby się to skończyło. Efektem bardzo dynamicznego najechania na mnie, był złamany obojczyk, który nie zrósł mi się do tej pory. Mam tzw. staw rzekomy. Po prostu przy bardzo szybkiej jeździe nie widać czy ktoś się znajduje niżej. Niemiec był w szoku jak mnie zobaczył, ale niestety na jakąkolwiek reakcję z jego strony było już za późno. To taka dygresja na koniec wpisu, ale bardzo ważna ze względu na nasze bezpieczeństwo. Od tego zdarzenia zwracam uwagę, aby nikt z naszej grupy nie stawał na stoku tuż poniżej półki.

