Jurmala, co po łotewsku oznacza „morski brzeg”, oddalona jest 10 km od Rygi. Można dojechać tam pociągiem lub samochodem bardzo wygodną drogą zbudowaną dla przywódców ZSRR.
Początki miejsca chętnie odwiedzanego sięgają wieku osiemnastego i epoki napoleońskiej, wtedy to została uzdrowiskiem. W roku 1838 z inicjatywy cara Mikołaja I Romanowa postawiono drewniany dom z łaźnią, co przyciągnęło w to miejsce arystokrację. Po rewolucji październikowej nic się nie zmieniło. W Jurmale wypoczywał Nikita Chruszczow i Leonid Breżniew.

Teraz oprócz pięknej, piaszczystej (33 km) plaży, możemy podziwiać charakterystyczną drewnianą zabudowę z XIX wieku, pamiątkę po bogatych mieszkańcach miasta, którzy stawiali tu swoje wille i dacze. Ceny nieruchomości w Jurmali są najwyższe na Łotwie.
Centrum życia Jurmali to główna ulica czyli Jomas. Tam znajdziecie restauracje, sklepy czy stragany, ponieważ odwiedziłam uzdrowisko w drugiej połowie września, to było oczywiście po sezonie, ale parę sklepów i restauracji było czynnych. Zatrzymaliśmy się w miłej Cafe 53, ale można było też zjeść prosto z kociołka na ulicy.

Jurmala ma swój urok, chociaż było już po typowo letniej pogodzie, warto było tu zajechać. Byliśmy krótko, ale chętnie zostałabym chociaż dzień dłużej, aby pospacerować po plaży lub wypożyczyć rower i pojeździć po okolicy.

Kończąc wpisy o Łotwie, warto wspomnieć o czarnym balsamie czyli tradycyjnym likierze ziołowym o zawartości alkoholu 45%. Przetrzymywany jest w ceramicznych butelkach, aby chronić napój przed światłem i temperaturą. Po raz pierwszy wspomniano o nim w 1752r. Jego receptura nie jest publicznie dostępna. Warto go kupić dla siebie, podobno pity codziennie (po kieliszeczku) działa zdrowotnie lub jako pamiątkę z Łotwy dla znajomych bądź rodziny.
Podróż, wrzesień 2010.
