Naszą bazą wypadową do poznawania Bukowiny, a w szczególności unikalnych na skalę światową „malowanych monastyrów” jest Hostel Dom Polski w Suczawie. W nim 13 miejsc noclegowych w pięciu 2-osobowych i jednym 3-osobowym pokoju, każdy z łazienką. Warunki hotelowe tj. telewizor, lodówka, klimatyzacja, gniazdka internetowe. Ponadto możliwość korzystania z dobrze wyposażonej kuchni. Pierwsze wrażenie po przyjeździe było takie sobie. Budynek na zewnątrz jak z czasów najlepszego komunizmu, na dodatek zamknięty na cztery spusty. Po telefonicznym kontakcie i niedługim czekaniu, przychodzi Polka, która wprowadza nas do środka, a w środku warunki naprawdę super. Spędziliśmy tu trzy, bardzo przyjemne doby. Pani Ela wyjaśniła nam wszystkie wątpliwości, doradziła co jeszcze zobaczyć w Rumunii (w Polsce zarezerwowaliśmy tylko nocleg w Vadu Izei i Suczawie) i pomogła zabukować nocleg w Sighisoarze w Transylwanii. Ponieważ z internetu znikła informacja o hostelu, dla zainteresowanych służę mailem.

Z Domu Polskiego wyruszamy na zwiedzanie malowanych monastyrów”, pochodzących z XVI w., których niepowtarzalność polega na zdobieniu malowidłami wewnętrznych jak i zewnętrznych ścian. Większość wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Całe ściany budowli pokryte są licznymi freskami pokazującymi wydarzenia historyczne, biblijne itp. Niestety, wiele z nich jest w bardzo złym stanie, chodzi tu szczególnie o ściany zewnętrzne narażone na negatywny wpływ warunków atmosferycznych tj. słońca, deszczu, mrozu lub śniegu. Za zwiedzanie monastyrów pobierana jest niewielka opłata, dodatkowa za robienie zdjęć (w środku obiektu). Jak już pisałam, podczas zwiedzania kolana musza być osłonięte. Nie jest to problemem, bo w każdym monastyrze możemy wypożyczyć długie zapaski.

Pierwszy odwiedzony przez nas monastyr to Humorului. Oprócz pięknej bryły budynku, podziwiamy freski, w których dominuje kolor czerwony, ale też ikonostas o bogatej ornamentyce. Najlepiej zachowane są freski na ścianie południowej cerkwi, osłoniętej od wiatrów i deszczu. Monastyr był otoczony murami obronnymi, które w okresie późniejszym zostały zniszczone. Przetrwała tylko wolno stojąca wieża obronna.

Nasz następny cel to Voronet, obronny monastyr z malowaną cerkwią pod wezwaniem św. Jerzego. W malowidłach zewnętrznych dominuje kolor błękitny nazywany niekiedy „błękitem z Voroneț”. Najbardziej znanym z fresków jest scena Sądu Ostatecznego namalowany na zachodniej elewacji świątyni, uznawany za najcenniejszy fresk malowanych cerkwi Bukowiny.


Moldovitei to monastyr z początków XV wieku, przebudowany w XVI. Malowidła zewnętrzne wykonał prawdopodobnie mistrz Toma z Suczawy, autor fresków w monastyrze Humorului, stąd też dominanta ciemnej czerwieni i brązu. Cerkiew Moldovita, zapamiętam też z (mam nadzieję) polskiego akcentu. Na zewnętrznych freskach udało nam się wypatrzeć nazwiska Alberta Kochanowskiego i Carolei Kochanowskiej.

Pozostałe zabudowania monastyru w tym mury obronne z wieżą oraz baszty w narożnikach południowo-wschodnim i północno-wschodnim pochodzą z XVI w. i zostały przebudowane w XVII w. W narożniku północno-zachodnim znajduje się dom mieszkalny (clisarniţa), wzniesiony na początku XVII w. Obecnie w budynku tym znajduje się muzeum, do którego najcenniejszych eksponatów należą drewniany rzeźbiony tron, około 20 ikon (najstarsze z XVII w.), księgi liturgiczne i psałterze z XVII i XVIII w.

Monastyr Sucevita jest to obiekt obronny z dobrze zachowanymi murami. Freski cerkwi przetrwały w bardzo dobrym stanie, także na ścianie północnej, zazwyczaj niszczonej wskutek wiatrów wiejących najczęściej z tego kierunku. To właśnie na tej elewacji znajduje się fresk, który zawsze będzie kojarzył mi się z tym monastyrem. Jest to scena zwana drabiną cnót, na której symbolicznie przedstawiono drogę cnót niezbędnych do zbawienia. Wspinających się po drabinie wspomagają aniołowie, natomiast każdy upadek na którymkolwiek szczeblu (każdy symbolizuje jedną z cnót) wykorzystują diabły do ściągnięcia człowieka w otchłań piekieł.

W samej Suczawie odwiedzamy Monastyr św. Jana Nowego, który znajduje się pięć minut spacerkiem od Domu Polskiego. Udajemy się również do pobliskiego Zamku w Suczawie zwanego też twierdzą tronową. Zamek na wzgórzu panującym nad Suczawą, pochodzi z końca XIV w., obecnie w ruinie. Teraz parę słów o twierdzy, która łączy się z historią Polski. W drugiej połowie XV w. rozbudowy zamku dokonał Stefan Wielki, wznosząc nowe potężne fortyfikacje. Powstała w ten sposób twierdza, za życia Stefana skutecznie opierała się wszelkim najeźdźcom m.in. dwukrotnie Turkom, a w 1497 bezskutecznie oblegali ją Polacy pod wodzą Jana Olbrachta. To z tego okresu pochodzi znane w Polsce powiedzenie „Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”.
Jeśli chodzi o Bukowinę, to związków z Polską i jej historią jest dużo więcej niż Dom Polski i twierdza tronowa. Na terenie Bukowiny, żyją Polacy, którzy przybyli tu w czasach zaborów z Galicji i Czadeckiego. Nam nie udało się dotrzeć do polskich wiosek, ale odwiedzenie wioski Plesza, zamieszkałej w 100% przez Polaków, to powinno być ciekawe doznanie. Odwiedzeni polskich wioskach takich jak Paltinosa, Pojana Mikuli czy Kaczyka, to nie tylko spotkanie Polakami, to także piękne okolice i ciekawe miejsca do zobaczenia.

No i jest kolejny powód, żeby znowu wrócić w to miejsce i zobaczyć jeszcze więcej.
Podróż, sierpień 2010.
