RPA

Blisko dzikiej natury czyli Park Narodowy Krugera i Park Narodowy Addo Elephant

Prawdę mówiąc większa część naszej wycieczki nie może doczekać się zetknięcia z dziką Afryką. To co zobaczyliśmy do tej pory czyli miasta, piękne widoki poza nimi, może są charakterystyczne dla RPA, ale generalnie myśląc Afryka, widzimy dzikie zwierzęta i niespotykaną u nas dziką przyrodę. W połowie lat 90 ubiegłego wieku byłam na safari w Kenii i to ułatwiło nam podjęcie paru decyzji.

Po pierwsze mieszkanie w Parku Narodowym. Jeśli chodzi o Park Krugera to wybór jest duży, łącznie w prywatnymi ekskluzywnymi campami. Miejsce trzeba rezerwować z wyprzedzeniem (szczególnie gdy jedzie się grupą). My zrobiliśmy to na początku maja i nie udało nam się znaleźć na listopad 6 miejsc w wybranym standardzie, w wybranym obozie.

Od razu założyliśmy, że rezygnujemy z prywatnych campów. W dziczy nie oczekujemy super ekskluzywnych warunków, stąd nasz wybór to Skukuza Rest Camp. W obozie jest wszystko co potrzeba czyli restauracja, sklep z pamiątkami i spożywczymi produktami. Biesiadujemy więc przed domkami lub w restauracji z widokiem na rzekę.

 Bardzo zbliżone warunki mieszkaniowe (choć nie architektoniczne) mamy w Parku Addo Elephant, nawet restauracja jest tej samej sieci czyli Baron Restaurant.

Już w Johannesburgu dowiedzieliśmy się od Małgosi, że o malarię nie musimy się obawiać, bo w parkach robią opryski. To wszystko dla odwiedzających, żeby nie było prasowych sensacji o zarażeniu malarią, co często jest jednoznaczne ze spadkiem przyjeżdżających turystów, czyli kolokwialnie mówiąc zysków.

Druga decyzja to wybór formy zwiedzania. Możemy wyruszyć samochodem z przewodnikiem lub swoim. Decydujemy się na to drugie rozwiązanie. Zawsze możemy jechać za samochodem z campu i zdać się na informacje przekazywane sobie przez przewodników, gdzie jest zwierzyna. Przed wyjazdem można sprawdzić na mapie gdzie ostatnio widziano wielką piątkę.

No to teraz krótka dygresja co to jest wielka piątka? The Big Five of Africa to nosorożec, lew, słoń, bawół afrykański i lampart. Zwierzęta te tradycyjnie uważane są za najgroźniejsze na kontynencie. Termin został wymyślony przez myśliwych polujących na nie w Afryce. Głównym kryterium wyboru gatunków nie była wielkość, lecz stopień trudności i ryzyka związanego z ich upolowaniem Obecnie termin ten jest powszechnie stosowany w przewodnikach turystycznych i przyrodniczych.  Cała piątka należy do najbardziej niebezpiecznych zwierząt świata.

Podczas safari wszyscy są na „baczność”, „oczy dookoła głowy”. Po półtorej godziny jazdy czujność bardzo słabnie i wkrada się znużenie, wystarczy jednak nawet malutkie, ale nowe zwierzę i wraca ożywienie, wzrok się znowu wyostrza. Często korzysta się też z tego co wypatrzą przed nami inni. Stojący na drodze samochód to znak, że prawie na 100% zobaczymy jakieś zwierzę. Poza tym, warto udawać się w pobliże rzek lub wodopojów, bo tam spotkamy nie tylko zwierzęta wodne ale i te spragnione.

Nam niestety nie udało się zobaczyć drapieżników, czyli lwa i lamparta. Trochę szkoda, ale pozostałe zwierzęta też robią wrażenie i są bardzo interesujące. Zebry i żyrafy są cudowne i pełne gracji.

Najwięcej po obu parkach spaceruje antylop, a gatunków ich jest naprawdę sporo: gnu pręgowane, bawolec, antylopa szabloroga, kudu wielkie, impaka, niala grzywiasta….

No i jeszcze guziec, świnia rzeczna, żółwie, koczkodany, strusie, króliki, o wielkich ssakach takich jak nosorożce, bawoły i słonie nie wspominając.

Do tego jeszcze ptaki, rzeczne gady i ssaki jak krokodyle i hipopotamy, naprawdę nie można narzekać i to wszystko w ich naturalnym środowisku.

W parku trzeba zwrócić uwagę na znaki drogowe, szczególnie na te ostrzegające przed żukami, które są bardzo pożyteczne, sprzątają odchody i przyczyniają się do użyźnienia gleby.

Jeszcze tylko parę słów o odwiedzonych przez nas parkach i zapraszam do obejrzenia jeszcze kilku zdjęć dzikiej Afryki. Czyż portrety zwierząt nie są piękne ?

Park Narodowy Krugera założony został w 1898 roku przez ówczesnego prezydenta Transwalu – Paula Krugera. Zajmuje powierzchnię powyżej 2 milionów hektarów. W 1840 roku europejscy myśliwi oraz odkrywcy zaczęli interesować się tym regionem Afryki, główny powód to nie tylko ogromne zasoby złota ale i kości słoniowej, rogów i skór. Prezydent zaniepokojony tak szybkim niszczeniem przyrody przez myśliwych, zaapelował do transwalskiego parlamentu o utworzenie chronionego obszaru. Najpierw powstał „Rezerwat Sabie”, który jest teraz południową częścią Parku Krugera. W 1926 Park otrzymał imię założyciela.

Addo Elephant Park znajduje się na terenach dzisiejszej Wschodniej Prowincji Przylądkowej gdzie niegdyś żyło mnóstwo słoni. Większość została wybita przez farmerów i łowców kości słoniowej. Farmerzy w obronie pól i majątków wynajmowali zawodowych myśliwych, kiedy to nie dawało zamierzonych rezultatów, zatruwano nawet zbiorniki wodne. Dzięki wysiłkom miłośników przyrody w 1931 roku udało się umieścić ostatnią jedenastkę słoni w nowo powstałym rezerwacie. Ogrodzono 2000 ha buszu, jednak elektryczny płot okazał się bardzo łatwą przeszkodą dla słoni. Aby zwiększyć ich populację polepszono ogrodzenie i zaczęto dokarmiać. Jeszcze w 1976 roku park zakupywał 30 ton pomarańczy miesięcznie. Dożywianie zakończono w roku 1976. Do 1968 roku liczba słoni w Addo Elephant wzrosła do 50 sztuk, a dziesięć lat później przekroczyła sto. Dziś żyje ich tutaj około 600 i nie ma trudności aby je spotkać podczas safari.

Podróż, listopad 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *