Portugalia

Lizbona – Belem z wyjątkową architekturą i rajem dla łasuchów

Mieszkamy w Carcavelos więc w naturalny sposób zaczynamy zwiedzanie Lizbony od dzielnicy Belem.

Z Belem wypływał Vasco da Gama na podbój świata i tu także wracali koloniści ze statkami pełnymi złota i innych niezwykłych trofeów.

Symbolem tych odkryć geograficznych jest Torre de Belem (1519), zbudowana z białego kamienia, będąca arcydziełem stylu manuelińskiego i gotyku. Wieża pełniła funkcję obronną przed korsarzami angielskimi i holenderskimi. Stanowiła również punkt orientacyjny dla żeglarzy wracających do Portugalii. Co ciekawe w 1834 roku, w jej lochach więziono przez krótki czas gen. Józefa Bema, po nieudanej misji zorganizowania w Porto polskiego legionu.

O podbojach geograficznych przypomina też Pomnik Odkrywców z 1960, z charakterystycznym kształtem dziobu żaglowca, a na nim 33 najważniejsze postacie z historii portugalskich odkryć, na czele z Henrykiem Żeglarzem.

U stóp pomnika nie sposób nie zwrócić uwagi na sprezentowaną przez RPA marmurową mozaikę, będącą mapą świata z zaznaczonymi szlakami portugalskich żeglarzy.

A po drugiej stronie ulicy, na wprost Pomnika Odkrywców znajduje się ogromny kompleks, czyli Klasztor Hieronimitów. To nie przypadek, że klasztor znajduje się w niedalekiej odległości od plaży, gdzie przypływali żeglarze Vasco da Gamy ze swoich podróży. Przywożone złoto zostało zużyte między innymi do dekoracji kaplic i ołtarza, a na inne cele budowlane wykorzystywano podatki z handlu przyprawami korzennymi, które docierały z zamorskich krain. W zamian żeglarze mogli liczyć na modlitwy o szczęśliwy powrót z morskich wojaży.

Budowę rozpoczęto w 1501 roku przez króla Manuela I Szczęśliwego, jako wyraz dziękczynienia za szczęśliwą wyprawę Vasco da Gamy do Indii, a to co powstało to kwintesencja stylu manuelińskiego.

Pisałam już o tym stylu w poprzednich wpisach, ale myślę, że warto przypomnieć. Styl manueliński to portugalska adaptacja późnego gotyku francuskiego. Potęga morska Portugalii przyczyniła się do poszerzenia stylu o motywy marynistyczne, czyli poskręcane liny, morskie żyjątka, wodorosty.

Klasztor jako jeden z nielicznych przetrwał szczęśliwie trzęsienie ziemi w 1755 roku.

Zakon Hieronimitów zajmował kompleks do 1834 roku, kiedy to zgromadzenia kościelne zostały w Portugalii rozwiązane. Klasztor jak wiele innych w tym kraju został opuszczony. Po odejściu mnichów kościół przylegający do klasztoru zaczął pełnić funkcję kościoła parafialnego nowej parafii – Belem. W 1907 roku Klasztor Hieronimitów został ogłoszony zabytkiem narodowym.

Większość osób zwiedza kościół wchodzący w skład kompleksu klasztornego tj. Kościół Najświętszej Marii Panny w Belem. Został on zaprojektowany na planie krzyża łacińskiego i składa się z trzech naw o tej samej wysokości. Uwagę przyciąga zdobione sklepienie i groby (w stylu manuelińskim) sławnych Portugalczyków.

Wstęp do kościoła jest bezpłatny, płacimy za wstęp na krużganki i do zakrystii. Przed wejściem ustawiają się dwie kolejki, kolejka po lewej stronie stoi po bilety wstępu, po prawej stronie czeka na wejście do kościoła.

Nas do zwiedzania części płatnej odstraszyła nie cena biletu, ale długa kolejka. Następnym razem (a mam nadzieję, że taka okazja będzie) bilet do zwiedzania krużganków i zakrystii zamówię przez internet.

Pisałam o raju dla łasuchów, więc teraz kolej na najpopularniejszą cukiernię w Lizbonie, położoną w sąsiedztwie klasztoru – Pasteis de Belem.

Zakład cukierniczy produkuje i sprzedaje ciasteczka (babeczki) nieprzerwanie od 1837 roku. Wcześniej były one produkowane w Klasztorze Hieronimitów, aż to momentu rozwiązania zakonów klasztornych w Portugalii (1834). Babeczki mają ciasto podobne do ciasta francuskiego, a nadzienie jest jajeczno-budyniowe. Przepis na babeczki zawdzięczamy zakonnicom, a to dlatego, że w XIX wieku cukier był towarem luksusowym, dostępnym duchowieństwu. Zakonnice używały do ciasteczek tylko żółtek, gdyż białka wykorzystywały między innymi do usztywniania nakryć na głowę. Najważniejszy w tej historii jest fakt, że stworzyły pyszne dzieło, którym zajadamy się do dziś. Ciastka są popularne w całej Portugalii, ale w Pasteis de Belem nie dość, że najsłynniejsze, to tu narodził się zwyczaj posypywania babeczek cynamonem i cukrem pudrem.

Niech Was nie przeraża kolejka do cukierni, jest ona tak duża powierzchniowo, że na stolik w zasadzie się nie czeka. Trzeba po prostu mijać kolejne pomieszczenia, aż dojdzie się do tego, gdzie są wolne stoliki.

Ciasteczka są pycha, po prostu mniam….

Podróż, październik 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *