Meksyk

Hiszpańskie miasto Puebla i mezoamerykańskie Cholula

W przeciwieństwie do wielu miejsc w Meksyku, Puebla nie jest miastem mezoamerykańskim. Było to nowe miasto, zbudowane przez Hiszpanów obok prekolumbijskiego miasta Cholula.

Cholula

Zwiedzanie zaczynamy od Choluli położonej 15 km na zachód od miasta Puebla. Miasto słynie z położonej w jej granicach piramidy, największej (objętościowo) na świecie. Na pierwszy rzut oka wzgórze nie robi wrażenia, jest to porośnięta trawą góra, z kościołem na szczycie. Nie dziwi więc fakt, że gdy dotarli tu Hiszpanie i zobaczyli to co my (bez kościoła oczywiście), nie wierzyli Indianom, że na tych terenach panowali Aztekowie, a ta regularna, zarośnięta góra to była piramida. Wzgórze zostało spenetrowane przez archeologów i część piramidy została udostępniona do zwiedzania.

Hiszpanie zdawali sobie sprawę ze znaczenia religijnego tego miejsca dla Indian. Budowa kościoła na szczycie wzniesienia to było przemyślane posunięcie Hiszpanów. Do dziś sanktuarium odwiedzane jest przez pielgrzymów. Niewiele jest takich miejsc na świecie, gdzie ludzie modlą się w jednym miejscu ok. 2300 lat.

Kościół można zwiedzać w środku, jest bardzo oryginalny, ale zdjęć robić nie wolno. Za to ze szczytu możemy podziwiać kolorowe miasto i kordylierę wulkaniczną z jej największym wulkanem Popocatepetl (5500 m n.p.m.). U podnóża wzgórza jest spory targ z miejscowymi wyrobami.

Puebla

Miasto założyli Hiszpanie w 1531 roku. Na początku nazywano go Ciudad de los Angeles (Miasto Aniołów). Co ciekawe jest to pierwsze miasto założone przez Hiszpanów nie na zgliszczach miast indiańskich. Puebla zadziwia z paru powodów.

Jednym z nich jest ilość kościołów, a mianowicie w samym centrum jest ich 79. Miejscowa menadżerka restauracji, na nasze pytanie, ile jest kościołów w mieście, odpowiedziała, że z kapliczkami ponad 300. Może to jednak sugestia planem Cortesa, który chciał zbudować ich tyle ile dni w roku. Jak by nie było, jest to święte miejsce, zwane meksykańskim Watykanem. Nic dziwnego, że Puabla była na szlaku pierwszej zagranicznej pielgrzymi Jana Pawła II.

Dwa kościoły najbardziej godne uwagi to katedra (niedaleko Zocalo) zbudowana w 1573 r., która może pochwalić się ołtarzem z onyksu; oraz XVII-wieczna Capilla del Rosario, w kościele Santo Domingo, która ma misternie rzeźbioną, złotą kaplicę różańcową, z aniołami i cherubinami wychylającymi się zza zdobień.

Puebla to idealnie przecinające się pod kątem prostym ulice. Legenda głosi, że wytyczał je sam orszak aniołów, który przyśnił się ówczesnemu biskupowi.

Centrum miasta to zadrzewione Zocalo z licznymi knajpkami i obiektami wartymi zobaczenia. Turystów wprawia w zachwyt ponad 1000 kolonialnych budynków, często z pięknymi płytkami azulejos na fasadach, rzeźbami i sztukateriami. Kamienice w większości są pięknie odnowione jest się czym zauroczyć.

Puebla to miasto słynące z wyrobu talavery (meksykańskiej ceramiki). Talavera podobnie jak wiele innych rzeczy w Meksyku jest mieszanką rdzennych przodków, wpływów Hiszpanii i lokalnej adaptacji. Styl dekoracyjny Talavera powstał w Hiszpanii, ale został połączony z głęboko zakorzenioną tradycją ceramiki istniejącą w Puebla, z uwzględnieniem doskonałej lokalnej gliny.

Mieszkamy w hotelu City Express Puebla Centro (Calle 10 Norte), w budynku obok mieszczą się pralnie Almoloya. Idea ich budowy zrodziła się w 1863 r. Wkrótce po powstaniu pralnie Almoloya stały się centrum spotkań piorących kobiet. Odbywały się tu długie rozmowy, dyskutowana o problemach, dzielono się prywatnymi informacjami. Z tego zwyczaju pochodzi znane w Meksyku powiedzenie w odniesieniu do plotek „usłyszał to w praniu”. Pralnie Almoloya zostały zamknięte w 1983 r., Dziś można je zwiedzać, a jeśli są zamknięte to i tak zobaczymy co trzeba przez okratowaną dziurę.

Na wprost hotelu i pralni rozciąga się park Paseo de San Francisco, a w nim znajduje się fontanna z kafelkami Talavera, z uroczymi mostkami i głowami lwów. To przyjemne miejsce na wypoczynek i wsłuchanie się w odgłosy miasta.

W Puebla nie spróbowaliśmy jej sztandarowej potrawy, mole poblano (pikantny sos z dodatkiem czekolady), musimy więc koniecznie spróbować sosu mole w Oaxaca, tam też jest jednym z ważniejszych dodatków do potraw.

Podróż, listopad 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *