Meksyk

Merida, największe miasto Jukatanu

Gro wpisów dotyczących Meridy doradzało ominąć to miasto jako nie mające nic ciekawego do zaoferowania. Ponieważ to było dla nas dobre miejsce na nocleg w drodze do Playa del Car, nie kierowaliśmy się sugestiami innych podróżnych.

Myślę jednak, że Ci co tak „oczerniali” Meridę, nie do końca mieli rację. Prawie 900 tysięczne miasto ma wiele do zaoferowania, nie tylko na jedno popołudnie.

Miasto Tho (obecna Merida) założone w 550 r n.e. było kolebką cywilizacji Majów. To na jego ruinach konkwistadorzy w XVIII i XIX w. wybudowali kolonialne budynki, z użyciem budulca uzyskanego z majańskich budowli, co można zaobserwować między innymi w elewacji katedry.

Choć obecnie nie jest najpiękniejszym miastem, to pozostałości dawnej świetności są widoczne w centrum historycznym do dziś. Nic dziwnego, że nazywana kiedyś Paryżem Nowego Świata lub Białym Miastem skupiała największą liczbę milionerów w Meksyku, a i wielu najbogatszych ludzi na świecie miało tu swoje domy.

I tu mała dygresja, na wielu blogach czytałam, że nazwa Białe Miasto pochodzi od wapnia występującego obficie w tym rejonie i łączenia białego kamienia w budynkach, białą zaprawą. Otóż niekoniecznie. Prawdopodobnie w 1542 r. ojciec, syn i siostrzeniec Montejo, zdobywcy Jukatanu i założyciele Meridy, a także współcześni im towarzysze, przez cały pierwszy wiek po podboju, a nawet i później, bali się buntu Majów. Chcieli więc stworzyć białe miasto, czyli miasto tylko dla białych ludzi. Okazało się to jednak utopią. Konieczność posiadania siły roboczej do budującego się miasta, zweryfikowała pomysł powstania Meridy jako miejsca czystego etnicznie, izolowanego i chronionego w przestrzeni miejskiej, co znamienne utworzonego na ruinach starego Miasto Majów.

Nocujemy w hotelu w centrum Meridy, idealnie do zwiedzania na piechotę, ale dojazd zajmuje trochę czasu. Miasto jest pełne ludzi i samochodów, być może niedzielne popołudnie powoduje wzmożony ruch pieszy i wyznacza kierunek na Wielki Plac, uznawany za jeden z najpiękniejszych w Meksyku, ocieniony drzewami laurowymi.

Plaza Grande

Wokół Zocalo znajdują się budynki, które mieszczą Palacio de Gobierno (urząd władz lokalnych), Palacio Municipal (urząd miejski), centra kulturalne, muzea, galerie sztuki.

Jednak najważniejszą budowlą placu jest katedra Św. Ildefonsa (Catedral de San Ildefonso), uchodząca za najstarszą w całej Ameryce. Zbudowana została w latach 1561-98 przez majańskich robotników. Nie była to praca ich marzeń, skoro budowali ją na ruinach własnej świątyni i z własnego budulca. Jak większość meksykańskich kościołów ma dwie wieże, ale wnętrze jest surowe. Mi się takie wnętrza podobają, maja klasę i nie rozpraszają. Tę surowość kościół zawdzięcza rozzłoszczonym wieśniakom, którzy podczas rewolucji meksykańskiej usunęli bogate dekoracje, a jak możecie się przekonać we wcześniejszych wpisach, często na złote ołtarze przeznaczano po kilka ton tego kruszcu.

Spacer po placu umilił nam pokaz tradycyjnych tańców. Nie była to dla nas nowość, bo podczas Dia del Muertos w Mexico City, na Zocalo ten stan był również reprezentowany.

Będąc w centrum warto wstąpić do Casa de Montejo. Wielki dom, niegdyś zamieszkały przez rodzinę Francisco de Montejo, teraz muzeum z darmowym wstępem. Niestety nam się nie udało tam zajrzeć.

 

Parque Hidalgo

Zaglądamy za to do Parku Hidalgo, znajdującego się o jedną przecznicę od Plaza Grande. Na środku kameralnego parku stoi statua Manuela Cepedy Perazy, czołowej meksykańskiej postaci wojskowej z XIX wieku, który został gubernatorem Jukatanu.

Za posągiem znajduje się Gran Hotel, który został zbudowany w 1901 roku, Jest jeden z pierwszych hoteli w mieście, który funkcjonuje do dziś i wyróżnia się piękną fasadą w stylu francuskim.

Kolejnym ważnym budynkiem graniczącym z parkiem jest Kościół Trzeciego Zakonu, znany również jako Kościół Jezusa. Został zbudowany w XVII wieku przez jezuitów.

Ciekawostką jest fakt, że w swojej długiej historii miejsce to, było wykorzystywane jako obóz szkoleniowy dla żołnierzy i jako miejsce obchodów Wielkiego Piątku, podczas którego mieszkańcy i goście oglądali rekonstrukcje śmierci Chrystusa.

Ten nieduży, uroczy park ma też miejsce dla, artystów i rzemieślników, którzy często ustawiają tu swoje stoiska. My zwróciłyśmy uwagę na bardzo oryginalne bransoletki i o mało nie stałyśmy się ich posiadaczkami.

Kilka kroków od parku znajduje się Teatr Peón Contreras, będący jedną z najważniejszych scen operowych w Meksyku. Jest to również najstarsza scena teatralna w Meridzie, nazwana w grudniu 1878 r. imieniem José Peóna Contrerasa, na część tego jukatańskiego poety.

Jeżeli podczas zwiedzania Meksyku, Merida znajdzie się na Waszej trasie podróży, to nie omijajcie jej na siłę. Myślę, że to co napisałam i to o czym nie napisałam, a jest w mieście jeszcze parę miejsc godnych uwagi, pozwoli Wam podjąć decyzję, czy warto tu zawitać.

Podróż, listopad 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *