W drodze do Złotego Trójkąta, czyli obszaru o powierzchni 350 tys. km2, gdzie spotykają się granice trzech państw: Tajlandii, Laosu i Birmy, zatrzymujemy się w miejscu, o którym nic nie wiedziałam, a zrobiło na mnie spore wrażenie.
Wcześniej jednak jestem winna parę słów na temat wspomnianego Złotego Trójkąta, który jeszcze na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX w. był najważniejszym producentem opium na świecie. Tajlandia, Birma i Laos odpowiadały łącznie za 70 % światowej produkcji heroiny. Od tamtej pory nastąpiły spore zmiany, liderem został Afganistan produkujący 90% światowego opium, a Tajlandia podobno uporała się z procederem narkotykowym i postawiła na turystykę.

Z miasteczku Sop Ruak można wybrać się na rejs rzeką Mekong wzdłuż granicy Tajlandii, Birmy i Laosu, podziwiać kolejnego wielkiego Buddę, popatrzeć na kasyna w Laosie, które obecnie udanie piorą brudne pieniądze.



Miejsce historycznie bardzo ciekawe, ale Biała Świątynia zdecydowanie ciekawsza i muszę przyznać zaskoczyła mnie totalnie.

Wat Rong Khun, czyli Biała Świątynia znajduje się 14 km od miejscowości Chiang Rai. Obiekt jest własnością Chalermchaia Kositpipata. Nie jest to stara budowla, początek jej historii to 1997 rok. Tajski artysta jest nie tylko projektantem, ale też wykłada pieniądze na budowę świątyni.
Pierwsze wrażenie jest niesamowite, a to za sprawą bieli, która razi w oczy przy pełnym słońcu. Biel, charakterystyczna dla tego miejsca, to odzwierciedlenie czystości oraz mądrości Buddy.

Świątynia jest bardzo bogata w symbolikę i na to warto zwrócić szczególną uwagę. Do głównego budynku przechodzimy przez mostek, który zaczyna się w piekle, z którego próbują wydostać się udręczone dusze symbolizowane przez las powykręcanych rąk i dłoni skierowanych w naszym kierunku. Wygląda to niesamowicie.

Uwagę przyciągają też drzewa ze złotych liści obrazujące ludzkie uwielbienie bogactw oraz dóbr doczesnych.

Symbolikę zauważamy w zasadzie na każdym kroku.

Na terenie kompleksu, również przez kontrast z wszechobecną bielą zwraca uwagę złota budowla, będąca toaletą. Nie często spotyka się tak bogato architektonicznie WC publiczne.

Niestety robienie zdjęć wewnątrz świątyni jest zakazane, a byłoby co pokazać i to wcale nie to o czym myślicie. Oprócz wszechobecnych wizerunków Buddy, na ścianach znajdują się symbole naszych czasów i obrazy przedstawiające sceny z życia bohaterów i to jakich bohaterów. Znajdziemy tam Supermana, Batmana, Terminatora, Michaela Jacksona, Bin Ladena, WTC i Neo z filmu Matrix.

Świątynia zaskakuje na różne sposoby, nic dziwnego, że ciągną tu turyści z całego świata. Ja o wizycie w tym niecodziennym miejscu, na pewno nie zapomnę.

Podróż, listopad 2012.

One Response
Och, miło by było zobaczyć te wspaniałości, tak barwnie opisane i sfotografowane 🙄