Tajlandia

Ko Samui, wypoczynek w byłej wiosce rybackiej

Na Ko Samui docieramy z Bangkoku samolotem i już na lotnisku czuje się wakacyjny klimat. Lotnisko jest niewielkie, a na nim kolorowa roślinność, wesołe rzeźby i sympatyczne wagoniki dowożące do lub z samolotu.

Nasze wakacyjne lokum to Samui Boat Lagoon w Bophut. Mamy do dyspozycji domki z prywatnym basenem, a także duży basen ogólnie dostępny.

Ośrodek położony jest bezpośrednio przy plaży, ale miejsce nie jest idealne do kąpieli.

Nie jest to problemem, bo hotelowym samochodem możemy się dostać na plażę Bophurt, niezbyt szeroką, ale bardzo przyjemną i bez tłoku. Korzystamy ze słońca (to z umiarem), kąpieli i oczywiście z tajskich masaży.

To, że Bophut to dawna wioska rybacka widać w wielu miejscach, na plaży przy naszym ośrodku cumują łodzie, a nad nimi góruje złota figura Buddy, lśniąca w słońcu.

Miejscowość jest kameralna, bez wysokich hoteli i tłumu turystów. Resorty nie psują klimatu wioski, dobrze komponują się z otoczeniem.

Serce wioski rybackiej mieści się we wschodniej części Bophurt. Przy głównej ulicy pełno sklepów, restauracji mniejszych i większych, barów oraz przyulicznych stoisk, a każdy z nich zachęca do wejścia na przekąskę z owadów lub większe dania, głównie kuchni tajskiej.

Dla mnie dużą atrakcją jest lokalny targ (również przy głównej ulic). Oczy sycą kolorowe owoce i warzywa, ale mięs wszelkiego rodzaju, również tych egzotycznych, ryb i owoców morza też do wyboru do koloru.

Decydujemy się pokosztować lokalnych przysmaków w knajpce tuż koło marketu. Właściciele po przyjęciu zamówienia wysyłają pracowników na targ po świeże produkty do naszych dań. Jedzenie jest rewelacyjne, nic nie kombinujemy i wracamy tu następnego dnia.

Siedząc w knajpce mamy widok na zatokę, port rybacki ….. i cudowny zachód słońca.

Ko Samui, a szczególnie spokojne, nie zatłoczone turystami Bophut to był idealny wybór na krótki odpoczynek.

Podróż, listopad 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *