To nie jest pierwszy wyjazd w czasie pandemii, o listopadowym wyjeździe na Maltę już pisałam, było luźno, było słonecznie, było ciepło, było po prostu super.
I choć w rejon narciarski Arosa-Lenzerheide pojechali moi wysłannicy, to podobnie jak listopadowy, tak i styczniowy wyjazd okazał się niezwykle udany. Narty w Szwajcarii generalnie kojarzą się z brakiem tłoku, ale teraz było wyjątkowo pusto. Trochę Szwajcarów i Polaków, a to wszystko za sprawą lockdownu w Niemczech, Austrii, Włoszech, Czechach.

O ogólnoświatowej pandemii przypominały maseczki, pustki na trasach, zamknięte na stoku restauracje (na wynos można było kupić posiłek lub coś do picia). Jeśli towarzyszyło narciarzom słońce, to można było posiedzieć na zewnątrz.

Teren narciarski Arosa-Lenzerheide położony na wysokości od 1229 – 2865 m, to raj dla narciarzy. Mają oni do dyspozycji w sumie 225 km nartostrad.

To tu na stokach Parpener Weisshorn, znajduje się jedna z najtrudniejszych i najbardziej stromych tras „Silvano Beltrametti”, na której ścigają się najlepsi alpejczycy świata. Przeciętne nachylenie trasy to 31%, a maksymalna pochyłość 66%, te liczby mówią same za siebie. Region pamięta nie tylko o wymagających i ambitnych miłośnikach białego szaleństwa, szukających czarnych tras. Ulubione trasy znajdą narciarze na każdym poziomie zaawansowania, również Ci początkujący i najmłodsi. Można jeździć ponad lasami, wywiezie nas tam nowoczesna infrastruktura lub na trasach prowadzących wśród drzew. Radość odnajdują tu wszyscy narciarze.




W jeden dzień warto zrobić trasę Rund Lai”a, czyli Słoneczną Rundę, która prowadzi przez urozmaicone stoki po całym terenie narciarskim. Przeznaczyć trzeba na to ok 5 godzin. Warto wiedzieć, że jest bardziej wyczerpująca niż legendarna włoska Sella Ronda.

Region traktuje równie poważnie miłośników spacerów, zjazdów saneczkowych (np. na metalowym torze) i narciarzy biegowych. Ci ostatni mają do dyspozycji 52 kilometry przygotowanych tras, prowadzą one dnem doliny, w większości przez zacienione lasy. W wiosce Surava, mieszkańcy przerobili trasę do narciarstwa biegowego na terenowy tor łyżwiarski.

Samo Lenzerheide to niewielkie, spokojne miasteczko, położone na skraju terenów narciarskich, na wysokości 1475 metrów nad poziomem morza. Turyści zawitali tu w XIX wieku. W 1879 roku otworzono pierwszy pensjonat, ale prawdziwy rozwój przyniosło wybudowanie w dolinie linii kolejowej, którą do dziś obsługują słynne Koleje Retyckie. Wycieczki Szwajcarskimi Kolejami to ciągle niezwykła atrakcja turystyczna. W roku 1903 otwarto pierwszy stok narciarski, co ciekawe, pierwszy wyciąg prowadzący z Val Sporz do Tgantieni zbudowano ponad 30 lat później w roku 1936. Prawdziwy boom zaczął się w latach 50-tych XX wieku, kiedy obie strony doliny pokryły się wyciągami i trasami.

Spacer po tym niedużym miasteczku jest bardzo przyjemny, niestety w dobie pandemii bez atrakcji jakie szykuje Lenzerheide w ramach apresski, jak choćby lutowy BDO SNOW CINEM, czyli kino na wolnym powietrzu z seansami i kulinarnym afterparty.



Moi wysłannicy mieszkali w Revier Hotels – Mountain Lodge Lenzerheide, położonym nad Heidsee, trochę na uboczu miejscowości, ale za to w bezpośrednim sąsiedztwie wyciągu (czerwony budynek gondolki) i również z bezpośrednim dostępem do stoków.

Ma to ogromny plus przy ujemnych temperaturach i braku słońca, mając na względzie niemożność ogrzania się w restauracji na stoku, gdzie można tylko wejść i złożyć zamówienie. Do pokoju hotelowego można zjechać w każdej chwili, jeśli jest taka konieczność.

Z pokojowych okien na całą ścianę, roztacza się piękny widok. Nie są to pomieszczenia dla rodzin z dziećmi, bo choć bardzo przyjemne, to nieduże, bez stolika i krzesełek. Za to hotel dysponuje świetną restauracją, na szczęście czynną (w czasie pandemii) w porze śniadaniowej i wieczorami.


W okolicy hotelu znajduje się większość z tras dla narciarstwa biegowego, a także większość ścieżek spacerowych. Warto pospacerować wokół jeziora w zimowej scenerii.



Proszę nie myśleć, że wysłannicy działali, a ja siedziałam w domu, już niedługo wpis o luksemburskich zamkach.
Podróż, styczeń 2021.
