Podziwianie zabytków i normalnie toczącego się życia w Stambule, powiązałam z wyprawą po haftowane tkaniny suzani. Dla tych co nie wiedzą: Suzani jest to haft ręczny lub maszynowy pochodzący z Uzbekistanu i innych krajów Azji Centralnej.
Jest to post wspomnieniowy, ale w czasie pandemii jak wiele osób, mam czas sięgnąć do podróży dawno odbytych, a nie opisanych, a przecież Stambuł to miejsce naprawdę wyjątkowe, o czym nie muszę nikogo przekonywać. A może jednak?
Zabytków do wyboru, do koloru, a te najważniejsze prawie wszystkie zlokalizowane są na europejskim kontynencie, w niewielkiej odległości od siebie.
Hotel mamy w pobliżu tego co warte uwagi więc po dojeździe komunikacją miejska z lotniska nie ma potrzeby używania niczego więcej tylko swoich nóg.
Hagia Sofia

Zwiedzanie zaczynamy od Hagia Sofia, Kościoła Mądrości Bożej, zwanego również Wielkim Kościołem. Monumentalna świątynia bizantyjska, świetnie obrazuje historię miasta. Zbudowana została jako świątynia chrześcijańska, najważniejsza rangą w Cesarstwie Bizantyjskim. Koleje losu spowodowały, że została przebudowania przez Turków na meczet, przy czym chrześcijańskie zdobienia nie zostały zniszczone, a tylko pokryte tynkiem.

Przed wejściem do środka uwagę przyciąga fontanna ablucyjna.

Podczas mojego pobytu świątynia pełniła rolę muzeum, a zwiedzający podziwiali chrześcijańskie jak i muzułmańskie elementy świątynne. Tak było od 1934 do lipca 2020 roku. Po decyzji sądu administracyjnego Turcji unieważniającego dekret z 1934 i decyzji prezydenta Turcji, świątynia została ponownie zamieniona w meczet. Hagia Sofia uznawana jest za symbolem przemijalności wszystkiego, co doczesne – WŁADZY, ambicji, a także znaków wiary. Ponadto uważana jest za najwspanialszy obiekt architektury i budownictwa całego pierwszego tysiąclecia naszej ery.



Nawet zabezpieczenia renowacyjne nie odebrały nam wrażenia jej wyjątkowości. Freski, koronkowe ozdoby kolumn, a także minbar (kazalnica) i mihrab (wskazujący kierunek Mekki), do dziś mam w pamięci.


Grobowce Pięciu Sułtanów
Grobowce są częścią kompleksu Hagia Sofia, choć wchodzimy do nich oddzielnym wejściem. Miejsce spoczynku znalazło tam pięciu otomańskich sułtanów wraz z rodzinami.
Pod bogato zdobionymi kopułami znajdują się liczne trumny przechowujące szczątki samego sułtana oraz dużej części jego rodziny. Wielkość sarkofagu zależy od ważności pochowanej w tym miejscu osoby.

Cysterna Bazyliki
Po wizycie w Hagia Sofia warto zwiedzić położona tuż obok Cysternę Bazyliki zwaną również Podziemną Cysterną lub Pałacem Jerebatan. Te sztuczne zbiorniki z wodą są największymi z kilkuset starożytnych cystern, które wciąż znajdują się pod miastem.
Zbiornik jest podziemną komnatą o wymiarach 143 × 65 m, zdolną pomieścić do 80-100 000 m³ wody. Prowadzą do niego 52-stopniowe schody. Sklepienie cysterny jest podparte marmurowymi kolumnami ustawionymi w 12 rzędach po 28 kolumn, wysokimi na 9 m. Różne rodzaje kolumn to efekt przenosin z innych rozbieranych bądź zrujnowanych budowli.

Cysterna pochodzi z VI wieku n.e. wybudowana została na rozkaz cesarza bizantyjskiego Justyniana I na miejscu bazyliki św. Eliasza zniszczonej w 532 roku jako “pałac, który zapadł się pod ziemię”. Jej głównym zadaniem było zaopatrywanie w wodę pałacu cesarskiego w wypadku wojny, kiedy to woda z akweduktów mogła zostać odcięta lub zatruta.
Błękitny Meczet

Na wprost Hagia Sofia znajduje się Błękitny Meczet, zbudowany w XVII wieku, z polecenia 19 letniego sułtana Ahmeda I, zwany też (co nie dziwne) Meczetem Sułtana Ahmeda I. Zgodnie z oczekiwaniami sułtana nowa świątynia miała stać się najważniejszym meczetem Imperium osmańskiego. W projekcie meczetu znalazło się sześć strzelistych minaretów, na wzór Świętego Meczetu w Mekce.
Do meczetu dołączono kompleks innych budynków: medresę (szkołę teologiczną), jadłodajnie dla ubogich, szpital, hale handlowe, szkołę, mauzoleum, karawanseraj (dom zajezdny dla karawan) oraz fontannę.
Zanim wejdziemy do świątyni przechodzimy obok kraników zamontowanych na jej ścianach, przy których siedzą mężczyźni i dokonują rytualnych ablucji, czyli obmywają nogi przed nabożeństwem w meczecie.

Wnętrze świątyni to ogromna sala modlitw, której podłogi przykryte są czerwonym dywanem (dawniej jedwabnym). Ściany zdobi 21 tysięcy kafli w błękitnym odcieniu (stąd potoczna nazwa meczetu), a z sufitu zwisają ogromne żyrandole.

W samej świątyni nie ma tłoku, za to na dziedzińcu ruch jest spory. Odmiennie niż w Hagia Sofia, które było muzeum, wstęp do Błękitnego Meczetu jest bezpłatny.

Grand Bazaar (Kryty Bazar)
Meczety i ich historie są i ważne, i ciekawe, ale Kryty Bazar, prawdopodobnie pierwsza „galeria handlowa” na świecie, oprócz wymienionych wcześniej cech jest też niezwykle żywy i kolorowy. Bazar zajmuje powierzchnię 30 hektarów, ma 61 ulic z około 3500 sklepikami, 22 bramy, restauracje i kawiarnie, dwa meczety i cztery fontanny. Sprzedaje się tu naprawdę wiele towarów, między innymi, biżuterię, wyroby garncarskie, dywany oraz odzież.


Żałuję, że nie wyszłam na dach, aby popatrzeć na Stambuł oczami Daniela Craiga w Jamsie Bondzie zatytułowanym „Skyfall”, który uczestniczył w pościgu na motocyklach na tych właśnie dachach.
Wracając do historii, w epoce Bizancjum znajdował się tutaj plac, na którym kupcy sprzedawali swoje towary. Po zdobyciu miasta przez Turków, na rozkaz sułtana Mehmeda Zdobywcy zbudowano w 1464 dwie hale dla jubilerów i antykwariuszy. To dało początek kolejnym sklepikom. Obecny kształt pochodzi z XIX w. Do XIX w. odbywał się tutaj również handel niewolnikami. Kryty Bazar był również miejscem, gdzie zawierano transakcje bankowe i giełdowe.

Zwiedzając bazar nie trzeba zrobić koniecznie wielkich zakupów (choć jest to całkiem możliwe), ale oko proroka, ceramiczna podstawka lub typowy turecki ręcznik to zawsze fajne przypomnienie podróży lub miły prezent.
Ruch na uliczkach przybazarowych i na samym bazarze jest ogromny, pisząc ten tekst pomyślałam sobie, jak inaczej musi tam być w czasach pandemii.

Bazar Egipski
Warto wybrać się także do najstarszego bazaru w mieście. Położonego, przy wjeździe na Most Galata. Nazwa bazaru pochodzi z czasów osmańskich, kiedy to na tym bazarze handlowano przyprawami przywożonymi z Egiptu
Bazar został zbudowany 1660, a dochody z niego służyły finansowaniu budowy Nowego Meczetu, o którym za chwilę. Bazar zawiera około 80 sklepików i ma sześć bram. Dzisiaj przyprawy to nadal główny produkt na bazarze. Przyprawy tam sprzedawane są pierwszej jakości, sama to sprawdziłam.

Nowy Meczet

Nazwa jest być może trochę myląca, gdyż prace nad meczetem rozpoczęto w 1597 na życzenie, żony sułtana Murada III i matki Mehmeda III. Prace przerwano w 1605 roku na 56 lat z prozaicznego powodu, z braku pieniędzy na dokończenie budowy. W tym czasie powstał Bazar Egipski (będący częścią kompleksu świątynnego), a dochody z niego jak już wspomniałam przeznaczono na dokończenie meczetu. Problemy techniczne z konstrukcją muru fundamentowego (wysoki poziom morza), pożary i trzęsienia ziemi również opóźniały budowę.

Budynek zbliżony jest wyglądem do Błękitnego Meczetu, szczególnie sala modlitw. Wnętrze meczetu, podobnie jak we wzorcu, zostało bogato przyozdobione pochodzącymi z Izniku kaflami w kolorach niebieskim, zielonym i białym oraz płytami i kolumnami marmurowymi. W rogach sali umieszczono cztery tablice, na których wykaligrafowane zostały imiona czterech pierwszych kalifów.

Będąc w pobliżu mostu Galata, nie kończymy tylko na wizycie w Nowym Meczecie i Bazarze Egipskim, ruszamy na spacer po okolicznych ulicach.



Trafiamy na miejscowy targ (pod gołym niebem), przyglądamy się starym drewnianym budynkom, akweduktowi i niezwykłemu widokowi na Cieśninę Bosforską.

Tureckie przysmaki
Czym byłby wyjazd bez spróbowania tureckich specjałów? Nieudaną wyprawą po prostu. Oprócz znanych powszechnie w Polsce kebabów, falafeli, humusu i świetnych warzyw zasmakowałam w popularnej i niezwykle prostej w wykonaniu (to dla mnie ważne) zupie z czerwonej soczewicy (kırmızı mercimek). Zupa podawana jest na gorąco, z chlebem (chlebki tureckie uwielbiam) oraz kawałkiem cytryny (po podaniu doprawiamy zupę sokiem). Do tej pory co jakiś czas przyrządzam ją w domu.

To samo mogę powiedzieć o tureckich słodyczach. Najmniej mogę zjeść chałwy, choć te tureckie robione z ziaren sezamu, orzechów lub gruboziarnistej pszenicy są wyjątkowe.
Lokum, przypominające galaretkę, wykonane są z mąki pszennej lub skrobi ziemniaczanej oraz cukru (kiedyś miodu). Dawniej było jadane po posiłkach jako smaczny środek na trawienie.
Lokum często aromatyzuje się wodą różaną, miętą lub cytryną, dodaje się do nich też orzechy. Obsypuje się je cukrem pudrem lub wiórkami kokosowymi.
Najbardziej znana spośród tureckich ciastek jest baklava, składająca się z cieniutkich warstw ciasta, przekładanego warstwami drobno posiekanych orzechów z syropem lub miodem. Na wierzchu baklavę dekoruje się syropem i np. posiekanymi pistacjami. Słodka pychotka.
Do popicia Turcy oferują z ulicznych wózków słodki napój sahlep, który przyrządzają ze sproszkowanych bulw storczyka męskiego. Podobno ma świetny wpływ na naszą ogólną odporność i serce. Zalicza się go również do afrodyzjaków, których lista w tym kraju jest dosyć spora.

Podróż, luty 2014.
