Włochy

Apulia: Cisternino, tu możesz pobujać w “obłokach”

Chyba jeszcze nigdy nie odczułam podczas swoich podróży, że różnorakie wyróżnienia przyznawane miastom są tak trafione jak w Cisternino, które może poszczycić się pomarańczową flagą TCI. Jest to włoska aprobata przyznawana małym miasteczkom za autentyczność, doskonałość w turystyce, gościnność i ochronę środowiska.

Pomysł umieszczenia 12 huśtawek w samym centrum starego miasta, po którym chodzą turyści z mapką z zaznaczonymi miejscami ich usytuowania jest genialny.

Zanim opowiem o tej atrakcji dodam jeszcze, że Cisternino znajduje się również na liście najpiękniejszych miasteczek we Włoszech i miasteczek Slow Food ze względu na podtrzymywanie tradycji gastronomicznych.

Wracając do huśtawek, najbardziej przypadły mi do gustu te z muralami, ale tak naprawdę wszystkie są świetne.

Można pobujać się na tych muzycznych (są dwie), a przy okazji brzdąknąć na gitarze przyczepionej do budynku, można usiąść na podróżniczej, popatrzeć na globus i pomarzyć o przeszłych i przyszłych podróżach, siedząc na winnej można pomyśleć o wspaniałych apulijskich winach, przy huśtawce Fridy Khalo przeniosłam się myślami do jej niebieskiego domu itd., itd.

Huśtawki i ich odnajdywanie tak spodobały się moim wnukom, że Cisternino odwiedziliśmy dwa razy. Również dwa razy (i to obowiązkowo) zatrzymaliśmy się na niewielkim, ale bardzo przyjemnym placu z zegarową wieżą z 1850 roku, Piazza Vittorio Emanuele II, nazywany także Piazza dell’Orologio, w lodziarni Sandrino na jednych z najlepszych lodów jakie kosztowaliśmy podczas naszej podróży po Apulii.

Spacerując po Cisternino w poszukiwaniu huśtawek, odkrywamy urocze domki przylegające do siebie, połączone łukami, z zewnętrznymi schodami i balkonami ozdobionymi kolorowo kwitnącymi kwiatami i naprawdę niewielkie placyki.

Miasteczko nie zostało zaprojektowane przez żadnego architekta, było budowane instynktownie przez zamieszkałych tu ludzi. Trzeba przyznać, że całkiem przyjemnie im to wyszło. Wąskie uliczki, gdzie w upalne dni możemy liczyć na cień, zachęcają aby się po nich powłóczyć, na pewno nie zgubimy się tu.

Przy centralnym Piazza Garibaldi znajdziemy miejski skwer, z którego rozciąga się widok na dolinę Itrii z charakterystycznymi kamiennymi ogrodzeniami, stożkami trulli i polami uprawnymi.

Przy placu uwagę przyciągają koła wypełnione pracami robionymi szydełkiem. To są takie przyjemne dodatki do zwiedzania, tak samo jak skrzydła anioła na budynku, z którymi możemy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie (szukajcie ich w ścisłym centrum).

Przy Corso Umbero warto przejść się wzdłuż straganów z miejscową żywnością, niestety nie wiem jak często i długo one funkcjonują.

Chciałabym jeszcze napisać parę słów o podtrzymywaniu tradycji gastronomicznych oraz ochronie lokalnych upraw i produkcji. W Cisternino znajduje się wiele sklepów rzeźniczych, co nie jest dziwne, bo jest to region, w którym potrawy mięsne są bardzo popularne. Od Piazza Vittorio Emanuele II (tego z wieżą zegarową) odchodzi wąziutka uliczka Via Regina Elena, której połowę zajmują stoliki restauracyjne. Turystów było trochę, ale udało nam się znaleźć stolik dla 6 osób i tym samym spróbować parę dań mięsnych, które mówiąc krótko przyniosły nam zawód.

Nie znaczy to jednak, że wszystkie dania mięsne i oczywiście każdemu nie będą smakować. Przyjmijmy, że mieliśmy pecha i tyle. Za to podawanie dań na apulijskiej ceramice bardzo mi się podoba, tak jak i sama ceramika, ale o ceramice napiszę przy okazji zwiedzania Grottaglie, miasta będącego centrum apulijskiej ceramiki.

Podróż, wrzesień 2021.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *