Włochy

Symbole Apulii: trulli, primitivo, oliwa z oliwek

Myśląc o Apulii widzę siebie w naszym wakacyjnym trulli, pijącą Primitivo i moczącą bagietkę w złocie Apulii, czyli pysznej oliwie z oliwek. W ten sposób przez cały pobyt miałam na wyciągnięcie ręki najbardziej charakterystyczne i bardzo smakowite symbole Puglii.

Włoska Apulia (Puglia) jest coraz bardziej popularna wśród polskich turystów. Mnie zachwyciły parę lat temu domki trulli ze stożkowatymi dachami, zbudowane na planie koła i bardzo chciałam zobaczyć je na żywo. Są jak z bajki, ale więcej na ich temat we wpisie o Alberobello, mieście będącym krainą trulli.

Nasza baza wypadowa niedaleko Ostuni, to truli przystosowane idealnie do domu wakacyjnego.

Cisza, spokój i wygoda, do tego cudowna letnia kuchnia przy basenie, a to wszystko w otoczeniu gaju oliwnego i śródziemnomorskiej roślinności.

Apulijska oliwa z oliwek

Już jadąc z lotniska zachwyciły mnie gaje oliwne, a szczególnie pnie stuletnich drzew. Drzewko oliwne to nie była dla mnie nowość, ale apulijskie wiekowe drzewa i ich ilość robią wrażenie. Drzewa oliwne jako jedne z niewielu roślin dobrze znoszą tutejszy klimat i skalistą ziemię.

Region produkuje najwięcej oliwy we Włoszech, na dodatek wyjątkowo dba o jej jakość, nic więc dziwnego, że Apulijczycy są dumni ze swojej oliwy.

Żeby zobaczyć proces produkcji oliwy wybraliśmy się do olejarni Salamida niedaleko Alberobello, Krótka opowieść Antonio o rodzinnym gospodarstwie produkującym oliwę Extra Virgin metodą tradycyjną i nowoczesną, zakończona jej degustacją, była i ciekawa, i smaczna.

Na tych białych rondach kładzie się oczyszczone oliwki, układa w piramidę i wyciska. Wg Antonio (i innych producentów), metoda nowoczesna nie tylko jest łatwiejsza w obróbce oliwek, ale dale gwarancję uzyskania lepszej jakościowo oliwy.

Winne szczepy Apulii

W Polsce od kilku lat rekordy popularności bije pochodząca z Puglii odmiana primitivo (przede wszystkim DOC Primitivo di Manduria). Wcale nie jest to dziwne, bo wino o rubinowej barwie pije się wyjątkowo przyjemnie, szczególnie w apulijskim otoczeniu.

Zawsze w kraju produkującym wino staramy się zwiedzić jakąś winnicę, tym razem zawitaliśmy do I Pastini, wizytę trzeba umówić wcześniej. Nazwa winnicy nie pochodzi od nazwiska właściciela, tylko od łacińskiej nazwy motyki, w tym wypadku to taki długi, wąski szpadelek.

Choć wolę oprowadzanie indywidualne, muszę przyznać, że to grupowe zwiedzanie i degustowanie to był miło spędzony czas.

Zobaczyliśmy nie tylko winne krzewy i miejsce produkcji wina, ale też masserię. Domy typu masseria, charakterystyczne dla Apulii, były rodzajem dużej, ufortyfikowanej farmy należącej do arystokratów i miejscowych klas wyższych. Wiele z nich to obecnie luksusowe nieruchomości i rezydencje. Ta w winnicy (a szczególnie jej piec) jest używana podczas święta winna do wspólnego biesiadowania. Trulli z okrągłymi dachami wykończonymi kominami służyły ludziom, te ze ściętym stożkiem były magazynami.

Wracając do produkcji wina, to oprócz wspomnianej odmiany primitivo, uprawiany jest tu też szczep Susumaniello, o bardzo ciemnej barwie z rubinowymi refleksami. Susumaniello znaczy osioł, wynika to z faktu, że w początkowych latach uprawy, roślina była szczególnie wydajna, tak przeładowana winogronami, jakby była osłem.

Winnica produkuje też białe wina (najbardziej smakowało nam Cupa) oraz dwa rodzaje spumante (musujące). Nazwę win musujących prosecco, tak bardzo znanych i lubianych w Polsce mogą nosić tylko te produkowane w rejonach Wenecji Euganejskiej i Fruli-Wenecji Julijskiej.

Apulia ma świetne warunki do uprawy winorośli, a są to równomierne napromieniowanie, odpowiednie temperatury i stały wiatr osuszający kiście winogron. Na te doskonałe czynniki ma wpływ ciągła bryza z północy, która łagodzi wysokie temperatury latem. Jak się ma takie warunki to ma się też doskonałej jakości winogrona. Nam pozostaje próbowanie efektów tych warunków i pracy winiarzy. A to daje nam niemałą przyjemność, oj nie małą.

Potrawy Puglii, które mnie ujęły

O gelato nie będę się rozwodzić, bo lody były kosztowane każdego dnia i mniej lub bardziej przypadły mi do gustu, ale wszystkie były wyśmienite.

Moje serce skradła puccio pulpo, czyli kanapka z ośmiorniczką. Najlepszą kanapkę jadłam w centrum Bari w Mastro Ciccio, nie wiedziałam wtedy, że Panini u Mar w oryginalnym czarnym chlebku barwionym sepią z sezamem, to danie kultowe. W środku znajduje się pieczona ośmiornica, która po prostu rozpływa się w ustach, do tego ser burrata, pasta pomidorowa i świeża rukola. Po prostu bajka.

Właściciel lokalu jako jeden z nielicznych może pochwalić się podejściem eko w stosunku do używanych produktów. Jak bym mieszkała w Bari byłabym tu chyba codziennie.

Warto jeszcze wspomnieć o Panzerotto czyli pierogu w kształcie półksiężyca (taka mała pizza) nadziewanego mozzarellą i pomidorami, ale tak naprawdę i owocami morza, i mięsem.

Orecchiette apulijski makaron, początkowo wytwarzano ręcznie poprzez wyciskanie kciukiem pociętego w pasma ciasta makaronowego i tak jest do dziś, gospodynie robią go ręcznie za pomocą specjalnego noża i kciuka (ręcznie robione muszelki). Ich ręczne prace (panów też) można zobaczyć w Bari, w centrum starego miasta można je spotkać przy pracy, a przed drzwiami na stoliczkach ustawione są stoliki z makaronem, a także innymi lokalnymi wyrobami mącznymi, gotowymi do sprzedaży.

Skoro mowa o Bari, to taka krótka dygresja dotycząca polskiej królowej i księżnej Bari – Bony Sforzy, której nagrobek znajduje się w tym mieście w kościele Św. Mikołaja. Otóż Królowa Bona w 1540 roku sprowadziła do Polski cytryny i od produkcji likieru cytrynowego o nazwie 1540 zaczęła się ciągle trwająca i przynosząca sukcesy produkcja likierów (w RPA) przez Małgosię, naszą przemiłą przewodniczkę po Johannesburgu. Świetny pomysł.

W Apulii popularne są też dania mięsne, ale nas nie ujęły (poza potrawą z królika), być może po pierwszej nietrafionej potrawie za szybko zrezygnowaliśmy.

Popularnym warzywem Puglii jest bób, próbowaliśmy go w zalewie, marynowany jak oliwki, ciekawy smak, Na pewno trzeba spróbować bo jest to u nas w Polsce niespotykane.

Warto sprawdzać godziny otwarcia wybranego lokalu, jeśli chcemy tam zawitać na lunch, bo wiele z nich otwiera się o godzinie 19 i później.

Plaże Apulii, a w zasadzie plaża…

Dom wakacyjny był z basenem, ale wybrać się nad morze wypadało, szczególnie, że odpoczywałam z 6 i 4 latkiem. Przy okazji wizyty w Polignano de Mare i Monopoli zajechaliśmy na plażę Cala Monaci, którą polecano na jakimś blogu, jako wartą odwiedzenia.

I teraz jestem trochę w kropce, bo to nie było to to, czego oczekiwałam, a że nie odwiedziłam innych nie mam odniesienia co do apulijskich plaż, które uchodzą za jedne z ładniejszych we Włoszech. Następnego dnia znalazłam blog z opisem plaż, opisy świetne i bardzo zachęcające, ale pochmurny dzień nie sprzyjał wyprawie na plażowanie.

Żeby nie było, że plaża Cala Monaci była kiepska, to parę zdjęć i parę słów o niej. Plaża jest nieduża, to po prostu zatoczka między skałami, z pięknie turkusową wodą. Sporo skał w wodzie, ale nie był to problem przy baraszkowaniu w falach. Na plaży nie było tłumu, który widzieliśmy na miejskiej plaży w Polignano de Mare, a parking znajdował się tuż obok.

Po drugiej stronie parkingu znajdziemy plażę Cala Susca, bardziej piaszczystą.

W pobliżu znajduje się Grotta Verde, nic specjalnego, bo nic specjalnego nie widać z brzegu, za to błysk soli w dołkach skalnych, to było przyjemne wspomnienie maltańskich panwi solnych.

Być może na zły odbiór plaży miała wpływ duża ilość śmieci wokół (na plaży było czysto). Moje odczucie jest takie, że we własnych domach i na posesjach Włosi mają czysto, ale poza miastem ilość śmieci jest naprawdę spora, nie jest to miły widok. I chyba to jest jedyna niemiła rzecz jaka zapadła mi w pamięć.

W następnych wpisach zapraszam do spaceru po niezwykle uroczych miasteczkach. W Cisternino poszukacie z nami 12 tematycznych huśtawek, które zauroczyły nie tylko moje wnuki, ale i nas dorosłych. W Grotagglie zobaczycie piękną ceramikę, która jako jedyna w tym regionie Włoch chroniona jest znakiem D.O.C. Spacerując po mieście warto zwrócić uwagę na mural i elementy ceramiczne naszej polskiej artystki NeSpoon. W Locorotondo przechadzając się wśród uroczych uliczek zajrzymy do sklepu z wyrobami szydełkowymi, itd., itd…

Podróż, wrzesień 2021.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *