Włochy

Apulia: Alberobello z okrągłymi trulli i pobliska Grotte di Castellana

Alberobello

Alberobello jest wyjątkowym miejscem na mapie Apulii i rozważania, które często czytałam, czy warto odwiedzić, czy lepiej zrezygnować, bo „walą” tu tłumy jest zupełnie bez sensu. Zdecydowanie przyjemniej jest zwiedzać bez przepychania się, ale gdybym nie zobaczyła tego miasta i budowli, których nie uświadczy się w Europie, to czułabym niedosyt i to wcale nie mały, bo 1400 trulli w jednym miejscu robi wrażenie. Poza tym wrzesień to dobry miesiąc na zwiedzanie, choć turystów jest sporo (w końcu to Alberobello, królestwo trulli), to zwiedza się go przyjemnie.

Trulli to okrągłe domy ze stożkowatym dachem, budowane bez zaprawy murarskiej, które można rozbierać i odbudowywać w krótkim czasie. Początkowo były budowane jako miejsca schronienia dla zwierząt i przechowywania narzędzi, to są te ze ściętym u góry stożkiem (bez komina).

Gdy w XVII w., Królestwo Neapolu, nałożyło na mieszkańców wysokie podatki, miejscowy hrabia nakazał mieszkańcom okolicy zamieszkać w trulli. Fakt tymczasowości budowli pozwalał uniknąć podatków. Druga teoria mówi, że Ferdynand I Aragoński zakazywał swoim podwładnym budowania stałych domostw, a trulli budowane bez zaprawy, łatwo było przenieść.

Tyle legendy, co ważniejsze te tymczasowe domki przetrwały do naszych czasów.

Pierwsze trulli były bardzo skromne, bez okien i kominów, wraz ze wzrostem zasobności portfela budowle stawały się większe, pojawiły się otwory okienne i inne udogodnienia. Najstarsze trulli pochodzą z XIII wieku.

Ciekawostką są malowane wapnem hieroglify na dachach budynków. Znaki te miały chronić mieszkańców przed klątwami, urokami, a więc tym wszystkim co niepożądane. Podobno tradycja malowania zaczęła z czasem zanikać, przywrócono ją w 1927 roku, gdy Alberobello miał odwiedzić sam Duce Benito Mussolini. Zastanawiam się, czy miały chronić jego, czy mieszkańców przed nim.

Największa ilość trulli znajduje się na dwóch niewielkich wzgórzach, położonych po obu stronach Via Don Francesco Gigante, której część to spory deptak z knajpkami i straganami.

Od razu widzimy, które wzgórze zaoferuje nam więcej trulli i więcej turystów. Rozwój turystyki spowodował, że domy są pięknie wyremontowane, a ich wnętrza zostały przekształcone na sklepiki, restauracje i kawiarnie.

 

Przy via Monte Pertica stoi kościół św. Antoniego z Padwy. Prowadzą do niego kierunkowskazy z napisem Chiesa a Trullo, ale i bez nich wcześniej czy później dotrzecie tam. Zbudowano go w latach 1926-27, stylem ściśle nawiązującym do lokalnych trulli.

Każda nasza wyprawa to musiał być przystanek na kawę, o dodatkach nie wspomnę. Przy głównych uliczkach trudno o miejsce dla sześciu osób, kawa na stojąco w dwójką małych dzieci to też nieszczególna przyjemność. Przy via Monte st. Michele (przedłużenie via Monte Pertica) jest świetne, przestronne miejsce – La Locanda del Gallo, na przekąskę, coś słodkiego, czy danie główne.

W Arbelobello polecam jeszcze jedno miejsce, Pub „Republic 19” przy Via Don Francesco Gigante 2. Usytuowany blisko głównych atrakcji, ale na uboczu, bez tłoku, z fajnym jedzeniem i z tiramisu nasączonym piwem.

Grotte di Castellana

16 km od Alberobello znajduje się jedna z najpiękniejszych włoskich jaskiń, Grotte di Castellana. Byłam bardzo sceptyczna, jeśli chodzi o jej zwiedzanie, bo będąc w RPA widziałam cudowną jaskinię i miałam obiekcje czy nie zawiodę się. Nadal jaskinia Cargo jest na pierwszym miejscu, ale włoska jest również zachwycająca, warto ją odwiedzić.

Są dwie opcje zwiedzania, krótsza ok. 1 godziny i dłuższa ok. 3 godzin.  Z wnukami wiadomo wybieramy krótszą, myślę, że to wystarczająca trasa, aby zobaczyć piękno jaskini. Wszystkie niezbędne informacje wraz z cenami znajdziecie na stronie Grotte di Castellana.

Nasz wypad do groty nie był zaplanowany, decyzja zapadła ad hoc więc nie byłam odpowiednio ubrana, ale płaskie sandałki i lekka sukienka dały radę, Byliśmy godzinę przed wejściem, jednak wokół jest sporo restauracji i straganów, godzina minęła bardzo szybko.

Zwiedzanie, oczywiście z przewodnikiem zaczynamy od groty z oknem krasowym na górze, przez które dostają się do środka promienie słoneczne.  Jest to jedyne miejsce (najmniej atrakcyjne), gdzie możemy robić zdjęcia, do oglądania zdjęć z pozostałej trasy, tak jak przewodnik zapraszam na stronę jaskini.

Skoro nie ma zdjęć więc trochę słownego opisu. Do poszczególnych grot prowadzą wąskie, ale wygodne korytarze. Świetne jest podświetlenie wybranych skał, przez co uzyskane są niezwykłe efekty, groty z dużą ilością stalagmitów i stalaktytów robią wspaniałe wrażenie. Podświetlone skały przybierają różne barwy, od marchewkowej, po różową, aż do białej. Najpiękniejsza jest Biała Grota, która stanowi cel wycieczki.

Co jeszcze mogę powiedzieć, chyba tylko to, że mam do pokazania jeszcze parę uroczych apulijskich miejsc.

Podróż, wrzesień 2021.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *