Troodos to ciekawe pasmo górskie pod wieloma aspektami. Po pierwsze przyrodniczo (o czym za chwilę), po drugie zachwyca sporą ilością wyjątkowych kościołów bizantyjskich, klasztorów i uroczych wiosek, często z winiarską tradycją.

Dojazd do tych atrakcji jest bardzo łatwy, jeśli poruszamy się samochodem. Drogi choć kręte (przecież to góry) to dobre jakościowo, przeszkodą mogą być tylko spadające kamienie i choć nie doświadczyliśmy tego, to leżące na drodze spore okazy bywały niebezpieczne.
Wodospad Milliomeris
Nasz pierwszy szlak prowadzi do wodospadu Mylomeri (tzn. Wilgotny obszar), który powstał 90 milionów lat temu. Parkujemy w pobliżu popularnego górskiego kurortu Pano Platres, skąd leśnym szlakiem (1,2 km) wyruszamy w kierunku wodospadu. Schodzimy schodami w dół, przechodzimy przez mostek i idziemy wzdłuż rzeki Kryos Potamos Marsz umila gęsty las i wyjątkowe drzewa.



Po ok 600m droga zaczyna wspinać się pod górę, ławeczki na szlaku nie tylko pozwalają odpocząć, ale też podziwiać mijaną przyrodę. Dochodzimy do parkingu (od niedawna można dojechać w pobliże wodospadu), stąd do wodospadu prowadzi nas szum wody.
Wodospad Milliomeris usytuowany pomiędzy wysokimi, skalistymi klifami jako jeden z niewielu nie zawiódł mnie. Choć średniej wielkości (woda spada z 20 m) jest fascynujący, wpływ na to ma też otoczenie, a konkretnie wieloletnie korzenie drzew, wypłukiwane przez wodę.

W planach mieliśmy też dojście do wodospadu Kaledońskiego, który znajduje się w odległości paru minut samochodem od Milliomeris, ale czas na to nie pozwolił. Skończyło się tylko na wizycie w restauracji Psilo Dendro usytuowanej na początku szlaku. Restauracja słynie z własnej hodowli pstrągów. Skusiliśmy się więc na rybkę i domowy deser, ryba ok, deser taki sobie. Restauracja jest bardzo duża, w sezonie musi być tu spory ruch. Był chłodny wiatr, więc usiedliśmy w środku, wystrój przypominał mi czasy PRL.
Szlak Artemdy wokół góry Olimp
Nasz kolejny szlak pieszy to szlak Artemidy (7,5 km), jest bardzo łatwy, właściwie bez przewyższeń, trawersuje wokół góry Olimp, na wysokości ok. 1840 m.n.p.m. Zatrzymujemy się na niedużym parkingu usytuowanym przy głównej drodze prowadzącej na Olimp.
Po gorącym jak na listopad (29 oC) wybrzeżu, w górach Trodos panował przyjemny chłód. Warto wspomnieć, że od grudnia do marca, na stokach leży śnieg, działają jedyne na Cyprze wyciągi narciarskie. W sumie Olimp ma 4 wyciągi o bardzo wdzięcznych nazwach: Zeus, Hera, Afrodyta, Hermes.

Ścieżka Artemidy biegnie poprzez lasy, w których dominuje sosna czarna. Wyjątkowe drzewa i skały są opisane na mijanych tabliczkach, między innymi mijamy sosny czarne, które liczą sobie ponad 500 lat, choć poza szlakiem rosną sosny dwa razy starsze. Naszą uwagę przyciąga spora ilość drzewa bez czubków, wydaje nam się, że jest to efekt huraganu, który prawdopodobnie wiele lat temu połamał drzewa, ale do końca nie jesteśmy pewni, tak to w każdym razie wygląda.


Nie tylko drzewa bez czubków, ale też oryginale formy pni, czy ciekawe podłoże to norma podczas spaceru. Po drodze mijamy sporą połać zbocza pokrytą stożkami kamiennymi, zdecydowanie ułożonymi przez turystów, czytałam, że to taka moda w górach i to nie tylko na Cyprze.


Najprzyjemniejsze są jednak widoki, które roztaczają się, gdy ścieżka biegnie nie środkiem lasu, ale na krawędzi zbocza, sami zobaczcie jest pięknie. W takich widokowych miejscach często ustawione są ławeczki, żeby usiąść i po prostu podziwiać.

Siedząc na jednej z nich można zobaczyć w oddali duże zabudowania opuszczonego hotelu Berengaria.
Prodoromos z ruinami hotelem Berengaria
Prodoromos, najwyżej położona na Cyprze wieś przyciąga turystów (pomimo zakazu wejścia) ruinami opuszczonego hotelu Berengaria, zbudowanego w 1930 roku dla zamożnych i wpływowych osób. Tacy właśnie goście przybywali do hotelu przez 53 lata jego działalności, bywały tu królewskie rodziny, prezydenci państw i inni. My zastaliśmy wokół zasieki, a od rosyjskojęzycznych robotników dowiedzieliśmy się, że kupił ten obiekt rosyjski oligarcha i za 6 lat planuje nowe otwarcie.



To nie pierwsze ruiny hotelu, które przyciągają turystów, których i ja nie ominęłam, pisałam o nich będąc na Malcie.
Winnice Gór Trodos, wizyta w Vouni Panayia
Historia win cypryjskich sięga 2000 lat przed Chrystusem, były one tak wysoko cenione, że pili je faraonowie egipscy, Grecy i Rzymianie, a król Salomon sławił je w swoich poematach. Nie było więc opcji, żeby nie odwiedzić chociaż jednej winnicy, tym bardziej, że uprawa winorośli stanowi poważną część cypryjskiego rolnictwa.

Najbardziej znana jest Comandaria, którą produkowano i sprzedawano już 2000 lat przed Templariuszami. Commandaria jest winem o bursztynowym kolorze, wytworzonym z rodzimych, czerwonych odmian winogron, jest słodkie i nie wzmacniane o 15% zawartości alkoholu. Nie wiem jak smakuje, nie lubię słodkich win więc nie szukałam tego trunku.
Większość win cypryjskich wytwarzana jest w czterech nowoczesnych winnicach w Limassol-Keo, Loel, Etko i Sodap. My wybieramy wizytę w pierwszej na Cyprze prywatnej winiarni Vouni Panayia. Założył ją w 1987 roku Andreas Kyriakides. Do biznesu zaangażował brata i kuzyna, powód był prosty, brakowało mu pieniędzy na samodzielne stworzenie winnego przedsiębiorstwa. Brak funduszy był też powodem tak późnego tworzenia się prywatnych winnic na Cyprze. Teraz drugie pokolenie winiarzy z Vouni Panayia uczestniczy w prowadzeniu biznesu. Naszym przewodnikiem degustacyjnym jest syn właściciela, próbujemy nie tylko wina białe, różowe i czerwone z miejscowych odmian, ale też mocniejsze alkohole produkowane z winogron.


Śródziemnomorski klimat, łagodne zimy i umiarkowane lata chłodzone przez górskie szczyty Troodos sprawiają, że Vouni Panayia jest idealnym miejscem do uprawy winorośli. Co ciekawe winnica ma zaszczyt być jedyną w Europie, która pozostała nietknięta przez filoksera winiec, czyli mszycę, groźny szkodnik winnic.
Niestety restauracja jest nieczynna, ale i tak zatrzymujemy się na tarasie, aby popatrzeć na piękne widoki, a syn właściciela serwuje nam gratisową kawę.
Omodos winiarska wioska
Omodos zamieszkuje na stałe około 300 mieszkańców, za to odwiedza ją tysiące turystów. Wąskie, stare uliczki z uroczymi sklepikami, główny brukowany pasaż handlowy z szeregiem restauracji i kramami z lokalnym rękodziełem (koronki, obrusy itp.) a także oryginalna architektura sprawiają, że można poczuć się tu bajkowo.


Wieś powstała wokół 1150 roku wokół monastyru, o którym trochę faktów w kolejnym wpisie.
Ta urocza wioska to centrum cypryjskiego winiarstwa, W sierpniu odbywa się tu coroczny festiwal wina, ale miejscowe trunki można degustować przez cały rok w wielu lokalnych sklepach.
Wioska Fini
Do Fini przyciągają nas wyrabiane tu wyroby z czerwonej glinki. Dojeżdżamy do samego centrum i mamy szczęście, że na parkingu dla 3 samochodów są wolne miejsca. Centrum to bardzo wąskie, kręte uliczki. Tłumów nie ma, jest wręcz pusto, jedyny sklep w ceramiką zamknięty, tak jak i znajdujące się obok muzeum. Nie zostaje nam nic innego jak się przespacerować po Fini, które nie jest tak atrakcyjne jak Omodos, ale w swojej prostocie, z wiekowymi krzewami winogron przy domach ma w sobie coś ujmującego i naturalnego.



Zapora wodna Asprogia-Kannaviou
Trasy samochodowe przez góry Troodos są niezwykle malownicze, nie jeden raz mamy ochotę zatrzymać się i zrobić zdjęcie. Tak też było z zaporą Asprogia-Kannaviou, najpierw widzieliśmy pięknie położony wśród lasów sosnowych zbiornik wodny, aby za chwilę zobaczyć skalną zaporę, wyglądającą równie efektownie.

Jest to czwarta co do wielkości zapora na Cyprze, oddana do użytku w 2006 roku, zbiornik może zgromadzić 18m mln m3 wody. Takiej gospodarki wodnej brakuje u nas w Polsce, nie buduje się zbiorników retencyjnych, a problem braku wody robi się coraz większy.
Wizyty w wioskach gór Troodos, degustacja wina i piękne krajobrazowo trasy to świetna alternatywa dla gorących plaż Cypru.
Podróż, listopad 2021

One Response
Idealne trasy dla średnio wytrwałych a wino idealne dla wszystkich. Polecam ten rejon.