Luxemburg

Luxemburg: Diekrich, miasto osła

Zanim zacznę pisać o Diekrich i o tytułowym ośle, to chciałam powiedzieć, że po Luksemburgu podróżuje się wyjątkowo łatwo i przyjemnie. Duży wpływ na ten fakt ma bezpłatna komunikacja w całym kraju. Zarówno miejskie autobusy i tramwaje, a także inne krajowe środki transportu w tym pociągi drugiej klasy, są bezpłatne. Wsiadam więc do pociągu byle jakiego, nie dbam o bagaż, nie dbam o biletpatrzę jak wszystko zostaje w tyle (jak to śpiewa Maryla Rodowicz) i wyruszam z Luksemburskiego dworca Pffafental-Kirchberg (pierwsze zdjęcie) (mogłabym z Gare Centrale)

aby dotrzeć do Diekrich, położonego na brzegach rzeki Sauer.

Tuż przy wyjściu z dworca (budynek z 1862 roku) moją uwagę przyciąga naprawdę urocza rzeźba z 2000 roku, stworzona przez artystę Bonifatiusa Stirnberga. Stirnberg to niemiecki rzeźbiarz, którego prace można oglądać w wielu częściach Niemiec.

Idąc w stronę centrum przechodzę obok różowego domku zbudowanego przez Michela Deutscha w 1900 roku. Na budynku widnieje łaciński napis PARVA DOMUS MAGNA QUIES, co tłumaczy się jako mały dom, wielki spokój. Cudowne przesłanie.  Obecnie dom służy jako skarbiec komunalny.

Przed domem znajdują się dwa osiołki. Osła będącego maskotką Diekrich można znaleźć w wielu zakątkach miasta, ponieważ jego mieszkańcy są całym sercem oddani temu zwierzęciu, które może uchodzić za uparte, ale bynajmniej nie za głupie. Czasy, kiedy mieszkańcy czuli się urażeni, jeśli nazywano ich osłem, dawno już minęły. Uważają, że jedną z najlepszych rzeczy w ludziach jest to, że nie traktują siebie zbyt poważnie. Lubią śmiać się z innych ludzi i są chętni, by się z nich śmiano.

Takie motto to ja rozumiem, ale skąd w Dietrich ta cała historia z osłem?  Mówi się, że wydarzyło się to na dwa sposoby. Diekirch było planowanym centrum linii kolejowej Luksemburg-Troisvierges, ale burżuazja tego okresu, awangardowi ekolodzy jakimi byli, sprzeciwiała się temu, ponieważ dym z lokomotyw i hałas pociągów zanieczyściłyby atmosferę i zakłóciły ich spokój. Jak głosi historia, władze w stolicy stwierdziły, że te osły w Diekirch nie rozpoznały znaku czasu. Druga teza mówi, że dawno, dawno temu chłopi z Diekirch byli zmuszeni używać osłów do uprawy pól i winnic na zboczach Herrenberg, ponieważ było to jedyne zwierzę, które mogło poradzić sobie z terenem. Osły nie pracują już na Herrenberg, pociągi dojeżdżają tylko do Dietrich i tylko elektryczne, ale sympatyczne i pouczające legendy o osłach są nadal żywe.

Starówka miasta jest urocza, na szczęście chociaż to marzec, było na tyle ciepło, że posiłek w ogródku kawiarnianym to byłą czysta przyjemność, a do tego tuż obok fontanny z osłem. Zamówiłam oczywiście piwo Diekrich. Nie umknęła mi też rzeźba z osłami i beczką piwa, zaprojektowana przez rzeźbiarza Bonifatiusa Stirnberga z Akwizgranu, choć mało widoczna przez prowadzony remont nawierzchni.

Spacer po historycznym centrum miasta deptakiem to prawdziwy odpoczynek tym bardziej, że był pierwszym w kraju utworzonym (1978) na potrzeby spaceru i relaksu. Podczas zwiedzania zawitałam do dwóch kościołów. Od jednego z nich osada wzięła nazwę: „Diet-Kirch” („Kościół ludowy”). Stary kościół św. Wawrzyńca to najstarszy kościół w kraju, którego fundamenty sięgają czasów rzymskich. Niestety tak jak sąsiadujący z nim zamek Wirtgen z 1825 roku (obecnie szkoła muzyczna) niedostępny do zwiedzania.

Kościół parafialny również pod wezwaniem św. Wawrzyńca został zbudowany w 1868 roku, na miejscu kościoła klasztornego franciszkanów. Wnętrze wypełnione jest kolorami dzięki światłu, które przenika przez witrażowe okna.

W ścisłym centrum znajdują się trzy muzea, w samym sercu nowopowstałe „Muzeum Historyczne”, które w żywy sposób pokazuje historię miasta.

Miłośników zabytkowych samochodów ucieszy „Conservatoire National de Véhicules Historiques” (Muzeum zabytkowych pojazdów), znajdujące się w budynku, który był niegdyś fabryką powozów Jeana Wagnera. Tu również mieścił się pierwszy zagraniczny dealer samochodów marki Benz.

Pasjonaci militariów powinni udać się do  Narodowego Muzeum Historii Wojskowości opowiadającego historię ofensywy w Ardenach (bitwa o Ardeny) za pomocą dioram o naturalnej wielkości. Przed muzeum stoi czołg widoczny z daleka, nie sposób go nie zauważyć.

Diekirch jest najbardziej znany z browaru o tej samej nazwie. Browar De Diekirch (był nawet oficjalnym dostawcą dworu książęcego), największy producent piwa w Luxemburgu założono w 1871 roku. W roku 2000 doszło do połączenia z Les brasseries réunies de Luxembourg i tak powstał Brasserie de Luxembourg Mousel-Diekirch. W roku 2002 zostali przejęci przez Interbrew.

Diekrich to nie tylko zabytkowe centrum, to także bardzo przyjemny Parc Municipal, ciągnący się wzdłuż rzeki, świetne place zabaw dla dzieci (to norma w całym Luxemburgu), sporty wodne i ciekawe trasy rowerowe oraz piesze wokół miasta.

Nie odmówiłam sobie (jak pisałam był piękny słoneczny dzień) wycieczki pieszej do “Deiwelselter” (Ołtarz diabła). Jest to prehistoryczny zabytek z II tysiąclecia p.n.e., zrekonstruowany w XIX wieku. „Deiwelselter” jest uważany za grób megalityczny. Trasa leśna i widok ze wzgórza na miasto wynagrodził niewielki trud.

Podróż, marzec 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *