Czechy

Rožnov pod Radhoštěm to nie tylko piwne łaźnie i świetny skansen

Najpierw parę słów o samym mieście, które okazało się cudownie przyjemne, a potem o piwnym spa, skansenie itd.

Niedoszłe uzdrowisko

Zdrowotny klimat panujący w Rožnovie położonym w Beskidzie Morawieckim na Wołoszczyźnie dostrzeżono pod koniec XVIII wieku, jednak największą sławę uzdrowisko zdobyło na początku XX wieku, kiedy leczono tutaj choroby układu oddechowego, płuc i serca. Do uzdrowiska przyjeżdżali pacjenci z całego świata, ale zapamiętano tych światowej sławy czyli twórcę psychoanalizy Sigmunda Freuda czy  prekursora genetyki Gregora Johanna Mendela. Intensywny rozwój uzdrowiska przerwała II wojna światowa. Po tym okresie zostały nam wspomnienia takie jak dom zdrojowy w parku miejskim, zdrowy klimat, urocze miasto ze sporą ilością imponujących hoteli 4 gwiazdkowych i piękne okolice.

Miasteczko robi wrażenie porządkiem, ładnymi budynkami, rynkiem z posągami świętych na każdym rogu, parkiem wzbogaconym sztuką, a to wszystkie w atmosferze wypełnionych ludźmi kawiarenek, choć to prawie koniec września.

Rožnov to też wymarzone miejsce dla miłośników sportu (pomijam leczniczy klimat), znajdą tu boiska do gry w tenisa, badmintona lub golfa. Rowerzyści i amatorzy nordic walking skorzystają z wyznaczonych tras, a Ci co lubią sporty „oderwane od ziemi” spędzą czas w parku linowym lub przy paralotniarstwie. Miasto ma też kąpielisko, basen i park wodny.

Góry zimą też są piękne, a więc Rožnov pod Radhoštěm zaprasza narciarzy zjazdowych i biegowych na trasy i do skateparku.

Piwne łaźnie, piwo i czekolada w Rožnovský pivovar

Do tradycji uzdrowiska nawiązują dzisiejsze piwne SPA, bo i Rožnov piwem stoi. My korzystamy z pobytu w Rožnovský pivovar (browar Rożnowski), nocujemy w hotelu InSpirit funkcjonującym w zabudowaniach browaru.

Historia warzenia piwa w Rożnowie sięga 1712 roku, kiedy to właścicielami browaru były rody arystokratyczne. Po wojnie browar został przebudowany, ale dość szybko bo w 1949 roku został upaństwowiony.

Nowe życie browar otrzymał w 2010 roku, za sprawą dotacji unijnych powstały na  jego terenie piwne łaźnie.

Będąc tu nie mogłam sobie odmówić kąpieli w piwie, skoro jego dobre działanie jest znane od lat. Okazało się to nie do końca proste, bo w wybranym przez nas terminie nie było miejsc w browarnym hotelu. Sprawę rozwiązał przyjazd dzień wcześniej i pobyt w ostatnich dostępnych apartamentach.

Każdy pokój w hotelu jest inny i niepowtarzalny, każdy ma swoją historię. Nie tylko pokoje miały różne historyczne ślady, również w poszczególnych zakątkach hotelu można było poczuć atmosferę starożytnego Egiptu czy kraju kwitnącej wiśni lub spędzić chwilę z Aztekami czy Tybetańczykami.

Piwne spa okazało się bardzo przyjemne: zaczyna się 20 minutową sauną, gdzie chłodzimy się 0,5 litrem piwa, potem 20 minut kąpiel w piwie i maseczka piwna, a także doustnie kolejne 0,5 litra. Na koniec 20 minut relaksu. Po tym wszystkim skóra jest wyjątkowo gładka i pięknie pachnie. To nic dziwnego, bo używane są w spa i hotelu piwne kosmetyki (mydła, szampony, żele, olejki itd.), które również  można kupić w hotelowym sklepiku aby zabrać wspomnienia ze sobą.

Łaźnie piwne oferują nie tylko kąpiel piwną, ale też czekoladowe okłady, masaż tybetański, leśne spa i inne.

Piwne SPA to nowość, ale piwo było w browarze warzone z przerwami od 1712 roku. Obecnie napój fermentuje w 10 zbiornikach, z których przepompowywane jest długim rurociągiem na drugą stronę browaru do piwnic leżakowych. Produkowanych jest 5 piw w tym  luksusowe piwa niefiltrowane. Można je degustować na miejscu w kawiarni lub tawernie smakując kuchni wołowskiej, która jest oparta na ziemniakach i mięsie. Przestrzegam, porcje nie są małe, a kuchnia syta. Piwo można też kupić w sklepiku i kosztować w domu.

Browar ma własną palarnię kawy, warto więc zajść do kawiarni na filiżankę tego napoju oraz pyszne ciastko, wypiekane pod okiem znanej czeskiej cukierniczki Ivety Fabešovej.

Rožnovský pivovar nie tylko piwem stoi. W browarze działa manufaktura czekolady (Málkova čokoládovna). W niewielkim sklepiku znajdziemy ręcznie robione  pralinki, czekoladki i duże czekolady.

Skansen wołoski „Valašské muzeum v přírodě“

Największy i najstarszy skansen w Europie Środkowej z 1925 roku, z ponad 100 oryginalnymi obiektami jest narodowym zabytkiem kultury. Nie wolno odmówić sobie jego zwiedzenia. Składa się z czterech części. Trzy z nich zwiedzamy na jednym bilecie 280 Kč/osobę. Na zwiedzanie tych części trzeba przeznaczyć ok. 4 godziny. Czwarta część Maměnka i Libušín to cudowne drewniane domki (hotel i restauracja) w których spędzimy dwie noce.

Drewniane Miasteczko

Pierwsza część, Drewniane Miasteczko znajdujące się na ternie parku miejskiego (wejście na wprost kas) to najstarsza część skansenu z 1925 roku. Możemy tu zobaczyć wygląd historycznego rynku, na który składa się zespół oryginalnych drewnianych budynków przeniesionych głównie z placu Rożnowskiego i szerszej okolicy. Tu poznamy życie w małym miasteczku w okresie od połowy XIX do pierwszej ćwierci XX wieku.

Dla dzieci i nie tylko, artyści zrobili drewniana zagrodę. Bardzo fajna, zobaczcie jej fragment sami.

W tej części skansenu (przy kościele) znajduje się także zaszczytne miejsce pochówku upamiętniające wybitne osobowości regionu. Spoczywa tu między innymi Emil Zátopek, słynny czeski lekkoatleta i czterokrotny złoty medalista olimpijski. Wspominam o nim bo to był wyjątkowy sportowiec, po pierwsze prekursor biegów interwałowych, po drugie w 1952 roku na olimpiadzie w Londynie zdobył 3 złote medale, ale w jakich „morderczych” konkurencjach: maraton, bieg na 10  i 5 km.

W Drewnianym miasteczku nie brakuje funkcjonujących punktów gastronomicznych takich jak gospody, czy budki i sklep spożywczy w regionalnymi przysmakami.

Można tu kupić Sztramberskie Uszy (ciastka w kształcie uszów) wg. receptury sprzed 800 lat czy frgaly. Kiedy gospodyniom z Wołoszczyzny nie udawały się kołacze (okrągłe drożdżowe placki), mówiły o nich, że są to frgály (pierdnięcia). Dziś frgály to słodkie przysmaki, przypominające pizzę. Wołoski frgál musi mieć średnicę przynajmniej 30 centymetrów, a wypiekane są od stuleci według tej samej receptury. Ich urok tkwi w cienkim cieście i mnóstwie pachnącego nadzienia – dominuje nadzienie gruszkowe, serowe, makowe, jabłkowe i powidłowe, ale można również spotkać mniej popularne frgály morelowe, orzechowe, jagodowe, renklodowe lub dyniowe.

Czas zwiedzania ok 40 minut.

Młyńska dolina

Do Młyńskiej doliny (działającej od 1983 roku) wchodzimy przez budynek, w którym znajdują się kasy, a zwiedzać ją można tylko z przewodnikiem (w języku czeskim). Mlýnská dolina to wyjątkowy zespół działających budynków i urządzeń, które pracują dzięki sile górskiej wody, ale także dzięki ludzkim rękom. Znajduje się na równinnej łące przy starym korycie rzecznym i pokazuje młyn wodny, tartak, kuźnię, tłocznię oleju istniejące od drugiej połowy XVII do XIX wieku.

Zwiedzanie jest niezwykle interesujące, bo możemy zobaczyć kowala, młynarza i innych pracowników przy działających urządzeniach. Wyjątkowe jest to, że wszystkie narzędzia działają dzięki sile wody.

Zwiedzanie młyńskiej doliny zaczynamy od wozowni z Ostravic ze starymi środki transportu i maszynami rolniczymi z końca XIX i pierwszej połowy XX wieku. Tu przy każdym eksponacie są też napisy w języku polskim.

Czas zwiedzania ok.60 minut.

Wioska Wołoska

Wioska Wołoska to największy teren zewnętrzny Muzeum Wołoskiego, a na jego zwiedzanie trzeba przeznaczyć ok. 2 godzin, wchodzimy do niego z budynku z kasami.

Rozległy teren daje nam poczucie, że spacerujemy po prawdziwych wsiach, rozsianych na zboczach Beskidów. Drewniane budynki dają zwiedzającym możliwość wglądu w codzienne życie mieszkańców wsi wołoskiej w okresie od końca XVIII wieku do lat 50. XX wieku. Większość budynków, które tu się znajdują, to oryginały przeniesione z ich pierwotnych lokalizacji. Układ podwórzy i wnętrza chat, stworzone zostały na podstawie prawdziwych historii poszczególnych rodów, odkrytych podczas badań archiwalnych i terenowych.

Spacerujemy więc po wiosce zaglądając do domów, kościoła, wiatraka, szkoły, krawca, kuźni, obórek, gospodarstw rolnych z żywymi zwierzętami, podjadając spady jabłek starych odmian.

Mamy szczęście, pogoda sprzyja, a spacer wśród  drewnianych cudów architektury i soczystej zieleni (choć to już jesień) bardzo przyjemny. Strudzeni mogą przysiąść w funkcjonującej wiejskiej gospodzie i uraczyć się wołoskimi przysmakami.

Wieża widokowa Jurkoviča

Będąc w wiosce wołoskiej nie wolno przegapić wieży obserwacyjnej Dušana Jurkoviča  Wieża widokowa wykonana z kamienia i drewna z czterema ścianami szczytowymi, zwieńczona jest baniastym hełmem, z typowymi elementami ludowymi, wygląda bajkowo.

Wykonano ją zgodnie z oryginalnymi ponad stuletnimi rysunkami znanego słowackiego architekta Dušana Jurkoviča. Wszystkie prace kowalskie, blacharskie, ciesielskie, łącznie z detalami są wykonane ręcznie, przy użyciu starych, dziś już prawie niestosowanych technologii. Wieża widokowa nieoficjalnie uznawana jest za najpiękniejszą wieżę widokową na Morawach. Autorstwa tego architekta są też obiekty Libusin i Mamenka, o których pisałam wcześniej.

Z wieży możemy podziwiać widok na okolicę.

Skansen zachwycił mnie nie tylko bogactwem eksponatów, ale tym, że „żyje”, nie mam tu tylko na myśli żywego inwentarza i pracujących urządzeń, ale zaglądając do chat nie widziałam grubych warstw kurzu, wszystko lśniło jakby dopiero co było posprzątane.

Rožnov pod Radhoštěm to cudowne miejsce, w którym nie sposób się nudzić, no chyba, że ktoś tego potrzebuje to też się nie zawiedzie, bo jest tu się gdzie wyciszyć. Wspomnę jeszcze, że spotkaliśmy tu wyjątkowo miłych ludźmi, chętnych do pomocy.

Podróż, wrzesień 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *