Ten cud natury trzeba zobaczyć. Ścieżka Króla to prawie 8-kilometrowa trasa uznana za jedną z najbardziej niebezpiecznych na świecie. Na szczęście, dziś można ją przejść po kładkach przymocowanych do skał wąwozu na wysokości ponad 100 metrów (2,9 km) lub gruntowymi dróżkami, a wrażenia są iście królewskie. Ścieżka przecina krajobrazy parku naturalnego Desfiladero de los Gaitanes i wąwozu wyrzeźbionego przez rzekę Guadalhorce.

Bilety wstępu
Bilety wstępu na Caminito del Rey najlepiej kupić w wyprzedzeniem na konkretną godzinę, online. Chcąc kupić bilet na miejscu (szczególnie w sezonie) można się rozczarować jego brakiem. Dostępne są dwa typy biletów: normalny (10 €) lub z przewodnikiem (18 €). Nas było 8 osób i w pasujące nam dni była dostępna tylko jedna opcja o godz. 9.00, co jak się okazało było ze względu na parkowanie idealne. Mniejsze zainteresowanie jest biletami z przewodnikiem (z językiem hiszpańskim i angielskim), więc łatwiej jest je kupić.
Dojazd
Aby dostać się na ścieżkę możemy dojechać pociągiem do stacji El Chorro-Caminito del Rey lub samochodem na parking północy, bo tam zaczyna się szlak (trasa jest jednokierunkowa). Mieliśmy bilety na godzinę 9.00 więc miejsc było do wyboru do koloru, jak wróciliśmy do samochodu parkingi były pełne, a auta parkowały wzdłuż drogi. Dojeżdżając do celu mijaliśmy parę płatnych parkingów (2€), ostatecznie zaparkowaliśmy przy restauracji El Kiosko (bezpłatnie).
Dojście do szlaku
Do wejścia na oficjalną trasę prowadzą dwie drogi, zaczynające się skalnym tunelem: dłuższa 2,7 km, której pokonanie zajmuje około 30 minut (wejście tuż przy El Kiosko) i krótsza (200 m przed restauracją) 1,5 kilometra, którą przejdziemy w około 15-20 minut.

Wybieramy krótszą. Po przejściu tunelu idziemy bardzo przyjemna trasą z widokiem na ciekawe formacje skalne i cudownie zieloną wodę.


Kasy znajdują się dopiero przy wejściu na oficjalny szlak El Caminito del Rey. Parę minut po 9, zostajemy wpuszczeni za bramki, przeszkoleni w sprawach bezpieczeństwa (buty kryte obowiązkowe) i wyposażeni w kaski, których nie można ściągać podczas pobytu na ścieżce.
Krótka historia
El Caminito del Rey które powstało w ciągu 4 lat, na początku XIX wieku, jako droga łącząca początek i koniec wąwozu. Jej głównym celem był transport materiałów na zaporę wodną Conde del Guadalhorce. Nazwa Ścieżka Króla została użyta po raz pierwszy w 1921 roku, kiedy to szlak przebył król Alfonso XIII by dotrzeć na otwarcie zapory wodnej.
Ściany wąwozu o wysokości dochodzącej do 700 m są poprzecinane trasami wspinaczkowymi, które wymagają specjalistycznych umiejętności i sprzętu. O trudności świadczy fakt, że na przełomie wieku przebycie go kosztowało życie pięciu osób, nie wspominając o wcześniejszych latach. W 2011 roku El Caminito del Rey zostało zamknięte na czas renowacji, która trwała do 2015 roku. Dzięki temu, tym wyjątkowym miejscem mogą cieszyć się zwykli turyści, tacy jak ja.

Ścieżka Króla
Przejście trasy zajmuje około 3 godziny. Pierwszym punktem przy którym się zatrzymujemy jest niedziałająca już elektrownia wodna i tama na rzece – Presa de Gaitanejo. Z punktu widokowego tamy Gaitanejo widać domy-jaskinie w Sierra Parda, które były wykorzystywane jako mieszkania przez personel elektrowni wodnej.

Po dotarciu do kładek trasa biegnie przez wąwóz Gaitanejo i kanion zwany Tajo de las Palomas, gdzie znajduje się niedostępny dla turystów Puente del Rey (Most Króla).


Po wyjściu z kanionu mamy widok na biegnące po drugiej stronie tory kolejowe, które będą nam towarzyszyć do końca trasy.

Krajobraz stale się zmienia, dochodzimy do zalesionej doliny Hoyo. Jest to dobre miejsce na posiłek i krótki odpoczynek.


Następnie trasa wiedzie poprzez chodniki (na wysokości ponad 100 metrów) do wąwozu Los Gaitanes. Pod nową ścieżką możemy dostrzec stare chodniki bez barierek i zabezpieczeń. Jest to najbardziej widowiskowa część trasy, formacje skalne robią niesamowite ważenie. Na tym odcinku znajduje się nieduży szklany balkon, wystający z kładki.


Pod koniec szlaku przechodzimy przez most, mamy z niego widok na kanion, a z drugiej na zalew Embalse Tajo de Encantada.


Po przejściu mostu, pokonaniu schodów na kładkach, opuszczamy wąwóz i ruszamy przyjemną widokowo trasą do wyjścia (ok. 2 km). Przy wyjściu ze szlaku znajduje się miejsce do odłożenia kasków, toalety, punkty gastronomiczne i sklepy z pamiątkami.


Z tego przystanku widać dokładnie położony na zboczu (po drugiej stronie zalewu) rurociąg elektrowni szczytowo-pompowej i inne jej elementy.

Powrót na parking
To jeszcze nie koniec wędrówki, musimy dojść ponad kilometr do miasteczka El Chorro, aby wrócić autobusem (2,5 €) do naszego samochodu. Bilet można kupić u kierowcy lub łącznie z biletem wstępu. Końcowy przystanek autobusu (łączącego północne i południowe parkingi) jest przy restauracji El Kiosko. Na powrót warto zarezerwować trochę czasu, choć jazda autobusem zajmuje 20 min, to odjazd jest co pół godziny więc nie wiadomo ile będziemy czekać.
Czytałam wiele opinii, że ścieżka uległa komercjalizacji, że jest łatwa, że to nie trekking, ale nikt nie odbierał jej piękna (bo po prostu nie mógł). Ja chyba się aż tak bardzo nie martwię, że zobaczenie tego miejsca nie sprawiło mi dużych trudności. Było cudnie, a zaoszczędzone siły przeznaczę na inny trekking, choć niekoniecznie bardzo trudny.

Podróż, listopad 2022.
