Włochy

San Lorenzo di Sebado i Castelbadia w Południowym Tyrolu, warte odwiedzenia przez cały rok

San Lorenzo di Sebado

San Lorenzo di Sebado to była nasza baza wypadowa na narty, na pobliski Kronplatz. Po dwóch pobytach w Riscone, wybraliśmy tym razem San Lorenzo di Sebado nie tylko ze względu na możliwość dojazdu na stoki autobusem, pociągiem i samochodem, ale też ze względu na super miejsce noclegowe. Jak się okazało San Lorenzo de Sebado to też niezwykle interesujące historycznie miejsce, co wiąże się oczywiście z ciekawymi budynkami i historiami.

Teraz trochę dłuższej, acz wydaje mi się, że ciekawej historii o powstawaniu miejscowości, oczywiście dla tych co chcą ją poznać. Jeśli nie, można tę część wpisu po prostu pominąć.

Historia

Od I wieku p.n.e. obszar ten należał do celtyckiego królestwa Noricum. Ze względu na dogodne strategicznie położenie osada St. Lorenzen z epoki żelaza stała się podstawą późniejszej rzymskiej stacji drogowej i osady Sebatum. Pierwsza wzmianka o Saevatesach pochodzi z roku 10/9 p.n.e. Saevates byli plemieniem, które zamieszkiwało obszar wokół St. Lorenzen we wczesnej epoce żelaza.

Takie stacje jak powstała na tych terenach umożliwiły Cesarstwu Rzymskiemu kolonizację prowincji, a tym samym rozszerzenie ich potęgi. Jako budowniczowie dróg, Rzymianie zbudowali nie tylko rozległą ich sieć, ale także węzły komunikacyjne, obiekty użyteczności publicznej dla podróżnych, takie jak łaźnie, przystanki wypoczynkowe i stacje przesiadkowe, urzędy pocztowe i osiedla mieszkaniowe dla miejscowej ludności, która utrzymywała się głównie z rolnictwa.

Większe stacje drogowe z obiektami usługowymi powstawały średnio w odległości 40 km. Pomiędzy nimi co 17 km znajdowały się mniejsze stacje przesiadkowe z prostymi noclegami.

Rzymska osada Sebatum charakteryzuje się zabudowaniami gospodarczymi z budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi zbudowanymi wzdłuż drogi. Z czasem dołączyły do ​​nich mniejsze gospodarstwa. Obiekty publiczne obejmowały rynek, na którym odbywały się nundinae (cotygodniowe targi).

W centrum osadniczym miasteczka targowego znajdował się przystanek wypoczynkowy (mansio) z domem gościnnym, warsztatami, stajniami i kąpieliskiem. Naprzeciw mansio stało kilka budynków, w których prawdopodobnie mieściły się małe sklepy (tabernae) dla lokalnych rzemieślników i usługodawców. Na wschodnim skraju wsi w kierunku Bruneck znajdowała się okazała willa rustica. Swoją rezydencję mógł tu mieć wysoki rzymski urzędnik administracyjny.

W późnej starożytności rdzeń osady przeniósł się do obecnego centrum wsi St. Lorenzen. Okres rozkwitu miasteczka targowego Sebatum dobiega końca w IV wieku naszej ery.

Chociaż gospodarstwa domowe nadal kupowały towary importowane z regionu śródziemnomorskiego, klasa średnia popada w coraz większe zubożenie, co szczególnie wyraźnie widać w budownictwie mieszkaniowym. W ciągu V w n,e. rzymskie budynki z ogrzewaniem podłogowym i kolorowymi tynkami na ścianach popadają w ruinę. W ruinach i nad nimi (na cokole) budowane są głównie proste drewniane domy. Zaprawę wapienną typową dla rzymskiej techniki budowlanej zastąpiono zaprawą glinianą.

Od IV wieku naszej ery na wzgórzach otaczających osady, budowano w dolinach ufortyfikowane miejsca znane jako castra. Również w Sebatum w VI wieku część ludności wycofała się na osłonięty szczyt wzgórza Lothener Burgkofel na około sto lat.

Tę wyjątkową historię możemy poznać wirtualnie lub osobiście, odwiedzając Muzeum Mansio Sebatum (przy głównym rynku, to ten bardziej żółty budynek)) ze sporą liczbą artefaktów znalezionych w San Lorenzo i najbliższej okolicy lub spacerując panoramiczną Ścieżką Archeologiczną która wije się wzdłuż doliny, a towarzyszą jej tablice z wszystkimi informacjami o stanowiskach archeologicznych i znalezionych tam przedmiotach. Zabrakło mi czasu na marsz całą ścieżką, ale po drugiej stronie rzeki natrafiłam na efekt prac wykopaliskowych.

Zwiedzanie

San Lorenzo di Sebado ma świetne połączenie komunikacyjne z okolicznymi miejscowościami poprzez kolej i autobus, a wierzcie mi jest tu co zwiedzać. Podczas narciarskich pobytów odwiedziłam Bressanone i parę razy Brunico, no a teraz San Lorenzo di Sebado.  Żal tylko, że nie więcej.

Podobnie jak w innych miastach Południowego Tyrolu w San Lorenzo di Sebado język niemiecki jest językiem ojczystym dla 96,63%, włoski dla 2,04%, a ladyński dla 1,34% mieszkańców.

Miasto położone jest nad rzeką Gadera, największe atrakcje znajdują się przy głównej ulicy i Plazza Franz Hellveger. Przechodzisz koło wydawałoby się zwykłego domu, aby za chwilę przekonać się, że jest pełen historii. Jakby tego było mało, to okazuje się, że i poza centrum jest co oglądać.

Rezydencja Wiesenegg (Ansitz Wiesenegg)

Idąc od stacji kolejowej w stronę centrum przechodzimy obok Ansitz Wiesenegg, które w XV wieku był najwyższym budynkiem w okolicy. Mieszkał w nim zakrystian, o „właściwym” pochodzeniu, który pracował też jako krawiec lub szewc. W 1658 roku dom kupił duchowny Benedikt Achmuller i przywrócił budynkom poprzednie, dworskie przeznaczenie. W 1681 roku budynek przeszedł w ręce urzędnika miejskiego z St. Michaelburga. Dom był jego własnością do 1649 roku, kiedy to nabyła go Kathatina Wiesenegg, żona urzędnika z pobliskiego Brunico. Od jej nazwiska dom jest nazywany do dnia dzisiejszego.

Kościół parafialny św. Wawrzyńca

Idąc dalej w stronę centrum dochodzimy do głównego placu i stojącego przy nim Kościoła parafialnego św. Wawrzyńca. Święty Wawrzyniec został wybrany na patrona w drodze referendum przeprowadzanego wśród pierwszych chrześcijan. Jest to jeden z najstarszych kościołów w Dolinie Pusteria, a najwcześniejsza wzmianka pochodzi z dokumentu już w XI wieku. Jednak pierwszy budynek kościoła można datować na koniec IV lub początek V wieku. Kościół parafialny św. Wawrzyńca w obecnym kształcie jest wynikiem licznych rozbudów, uzupełnień i zmian, od średniowiecza do czasów współczesnych. Dzięki dwóm nierównym wieżom jest bardzo charakterystyczny. Mała wieża i centralna nawa pochodzą z 1100 roku. Północne i południowe nawy to XIV i XV wiek W całości kościół został ukończony w 1454 roku. Zegar na wieży pochodzi z 1541 roku. Największym skarbem kościoła jest  Madonna Pacher, trzymająca w ramionach Dzieciątko Jezus jedzące winogrono. Niestety gdy zajrzałam do kościoła odprawiana była msza, zrezygnowałam więc ze zwiedzania i zrobiłam tylko jedno ogólne zdjęcie. W pobliżu kościoła znajduje się Marienkapelle i miejscowy cmentarz.

Budynek sądu

Po prawej stronie kościoła przyciąga uwagę budynek, będący pierwotnie jednym z domów parafialnych. W 1454 roku stał się siedzibą sądu rejonowego, w konsekwencji tego dozorcy i sekretarze rejonowi opuścili pomieszczenia w zamku i przenieśli się do St. Lorenzen. W budynku znalazły się miejsca dla biur, spichlerza, lochu i lokali mieszkalnych. Podczas wojny o zjednoczenie Włoch (1866), budynek pełnił rolę szpitala wojskowego. W 1718 roku do gmachu (od wschodu) dobudowano dom komornika. Ponieważ zajmował się on głównie sprawami policji, nazwano go „posterunkiem policji”. W 1869 roku budynek sądu został kupiony przez hrabiego Leopolda Künigla. W 1933 roku właścicielem został biznesmen Josef Alvera.

Przy rynku znajdziemy jeszcze market w bardzo ciekawym budynku, pocztę, gmach szkoły i warte zwiedzenia muzeum archeologiczne, o którym już pisałam, w nim mieści się też informacja turystyczna.

Jeśli pójdziemy za budynek sądu to dojdziemy do obiektów sportowych miasta i krytego targu, jeśli w drugą stronę to zobaczymy przy głównej ulicy parę kolejnych ciekawostek.

Man Claudiu,  Geigenbauer Liutaio (Warsztat I sklep lutniczy)

Tego warsztatu po prostu nie można przegapić. Man Claudiu, lutnik pochodzący z Rumunii wykonuje  ręcznie instrumenty (skrzypce i altówki) używając najlepszego europejskiego drewna. Man Claudiu regularnie wystawia się w Cremonie i innych konkursach lutniczych, uzyskując jedne z najlepszych wyników.

Budynek starostwa powiatowego

Po drugiej stronie ulicy znajduje się dawny budynek starostwa powiatowego, który pełnił funkcję zajazdu do 1559 roku. W 1640 rezydował tu urząd celny, pobierający opłaty za przejazd do Bannbrukcke. W 1778 roku właścicielem budynku został arystokrata Von Egerer, mieszkał z rodziną do 1778 roku, kiedy to przekazał go komornikowi sądowemu. Od 1788 do 1804 budynek miesił centrum administracyjne dla Południowego Tyrolu. W latach 1805-1807 egzystował tu sąd dla Sonnenburga. Po pożarze w 1850 roku, pozostałe ruiny kupił organista Jphan Riedl, odbudował posiadłość i w takim kształcie oglądamy ją do dziś.

Cafe Zimmer

Polecam wizytę w Cafe Zimmer (w budynku Starostwa), bo jest to miejsce typowo lokalne. Podczas naszego pobytu na paru stołach rozłożone były karty, bardzo szybko stoliki zapełniły się mieszkańcami. Jedni rozgrywali partyjki inni przeglądali gazety lub po prostu rozmawiali. Bardzo przyjemna atmosfera.

Rezydencja, a właściwie Camping Ansitz Wildberg

Cudowne, całoroczne miejsce wakacyjne. Możesz tu spędzić czas w swoim lub wynajętym kamperze lub tak jak my zamieszkać w jednym z niezwykłych apartamentów.

Pierwsza wzmianka o rezydencji pojawiła się w dokumencie z XIII wieku. W odrestaurowanym apartamencie Egerer nadal można znaleźć oryginalne drewniane podłogi i drewniane stropy z herbem rodu Egerer, datowanym na 1471 rok. Pomieszczenia zostały odnowione z wielką dbałością, znajdujące się w nich piece są cudowne, a to wszystko połączone jest ze współczesnymi udogodnieniami.

Na klatce schodowej z sentymentem spoglądałam na starą ławkę szkolną z dziurą na kałamarz. Przez kilka miesięcy i ja korzystałam z takiej w szkole, i robiłam kleksy tuszem nieporadnie pisząc stalówką umieszczoną w obsadce. Hmmm, co by nie było, fajne wspomnienie, choć ołówek i długopis przyniósł ogromną ulgę.

Nazwy apartamentów mają związek ze starym rodem szlacheckim Egerer von Portenheim i Wildberg, panującym przez długi czas w Rezydencji Wildbergów i wspomnianym wcześniej budynku Starostwa Powiatowego

Rodzina Egerer von Wildperg i Portenheim nie jest zbyt dobrze znana. Za ojców można uznać jedynie braci Hansa, Veita lub Jakoba Philippa Egerera, którzy zostali nobilitowani przez cesarza Leopolda I 16 marca 1692 roku. Ta szlachecka rodzina wymarła w 1728 roku wraz z Jakobem Philippem, ponieważ nie zostawił on męskich potomków.

W skład campingu wchodzi też stajnia ( z osiołkami i konikami), zagrody dla zwierząt, stara olejarnia, a w nowej części przyjemne sanitariaty, basen itp.

Stara olejarnia została odnowiona, a miejscowe stare drewno, tyrolskie kamienie, gont łupany obrobiony tradycyjnymi metodami rzemieślniczymi sprawiły, że budynek nabrał nowego blasku. Teraz mieści się w nim wyjątkowa sauna z pięknym ceglanym piecem saunowym i oryginalnymi, ręcznie malowanymi drewnianymi łóżkami z XVII wieku.

Wspomniałam już o stajni i zwierzętach, otóż codziennie o godzinie 10, dzieci mogą uczestniczyć w wyprowadzaniu ich do zagród, a o godzinie 17 przyprowadzać je z powrotem. Moje wnuki bardzo w tym zasmakowały, rano były na nartach, ale z przyprowadzania zwierząt nie chciały rezygnować.

Na teremie kampingu znajdują się dwa wodopoje, jeden niezwykle ozdobny.

Sonnengurg czyli Castelbadia

Castelbadia znajduje się na wysokości 962 m n.p.m i jest uroczą wioską położoną tuż przy San Lorenco di Sebado, z niezwykłymi obiektami. Zamieszkana jest przez 140 mieszkańców.

Zamek Sonnenburg

Zamek Sonnenburg (znany również jako Castel Badia) imponująco góruje na skale i jest doskonale widoczny z St. Lorenzen.

Zbudowany przed 1000 r. przez hrabiego Otwina von Lurngau, był na początku administracyjną i jurysdykcyjną siedzibą Val Pusteria. Stąd jego niemiecka nazwa Sonnenburg wywodzi się od terminu „Siona”, który w starożytnym języku niemieckim oznacza „sąd”. W 1039 roku stał się klasztorem benedyktynów, a tak naprawdę benedyktynek. Żadnych bohaterskich rycerzy nigdy w nim nie było, ale wojownicze zakonnice już tak. Do historii przeszedł spór między biskupem Brixen Nikolausem von Cusanus, a przeoryszą Sonnenburga Vereną von Stuben. Doszło do ostrych starć podczas których niewielka armia zakonnic stojących murem za przeoryszą została zniszczona. Niektóre z nich, jak głosi legenda, nadal chodzą po zamku. Pod koniec XVIII wieku klasztor został zlikwidowany i pozostawiony na pastwę, aż do końca lat siedemdziesiątych, kiedy to został odzyskany i fachowo odrestaurowany, zachowując nienaruszony pierwotny średniowieczny urok.

Dziś zamek jest luksusowym hotelem, ma 38 pokoi i jeden apartament, basen wykuty w skalnych ścianach starej piwnicy i słynną restaurację o wyrafinowanej atmosferze. Niestety hotel jest nieczynny, nic się w nim nie dzieje, cisza wokół, ale na stronie obiektu wyczytałam, że jest w przebudowie.

Z zamku roztacza się piękny widok na St. Lorenzen i Zamek San Michele zbudowany w 1091 roku na skalistym zboczu, położony po drugiej stronie rzeki. Jest to jeden z ważniejszych dworów w zachodniej części doliny. Dziś Zamek San Michele jest własnością prywatną.

St. Johann im Spital (Święty Jan w szpitalu)

U podnóża zamku, na niskiej skale, wznosi się mały kościółek. Nosi imię dwóch św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty. Nadano mu przydomek „Spital”, gdyż był kościołem dawnego hospicjum Sonnenburg (przylega do świątyni), które w średniowieczu służyło opiece nad pielgrzymami, podróżnikami i chorymi. Mały kościółek, który praktycznie wyrasta ze skały, pochodzi z XII wieku. Do wnętrza kościoła prowadzą ceglane schody. Na zewnątrz można jeszcze zobaczyć zamurowane romańskie okna. Nad wejściem znajduje się późnobarokowy fresk Christiana Renzlera przedstawiający dwóch patronów kościoła, Jana Chrzciciela i Jana Ewangelistę.

Renowacja przeprowadzona w 2000 roku ujawniła również cenne romańskie i gotyckie fresk we wnętrzu.

Rezydencja Hebenstreitów (Ansitz Hebenstreitów)

Idąc w głąb wioski dojdziemy do  rezydencji szlacheckiej Hebenstreitów z unikalnymi gotyckimi pokojami i alegorycznymi freskami z XV wieku, o historycznej nazwie Glurnhoer. Pod względem typologii budowli, budynek ma również cechy solidnego domu lub zamku  Około 1580 roku zespół uzyskał obecny kształt.

Wyczytałam, że w rezydencji mieści się obecnie muzeum lnu. Można tu kupić wyroby lniane, w tym odzież designerską.

Nigdy bym o tym nie pomyślała, bo nie było na ogrodzeniu żadnej informacji na ten temat i gdyby nie dziewczynka, która przyjechała rowerem i weszła do środka (zerknęłam, wyglądało interesująco) oraz ulotki w skrzynce na listy uznałabym, że dom jest opuszczony.

Sonnenburg to wyjątkowo urocza wioska, z ładnymi, schludnymi domami, wśród których bardzo przyjemnie się spaceruje.

Już od paru lat wyjeżdżając na narty rezerwuję sobie trochę czasu, żeby zwiedzić okolicę. Motto, które przeczytałam na stronie miejscowego muzeum potwierdziło, że to dobry kierunek.

„Ludzka natura lubi podróżować i jest żądna nowości”. Pliniusz Starszy, rzymski historyk i pisarz (ok. 23-79 r n.e.).

Podróż, luty 2023.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *